niedziela, 8 kwietnia 2018

Ale o co tak właściwie chodzi? – Czyli ogólne wprowadzenie w system Gęstości i wyjaśnienie terminów STS i STO.


Z moich poprzednich artykułów zdążył wyłonić się mglisty obraz Matrixu, czyli otaczającej nas rzeczywistości, którą na ogół przeżywamy „śniąc o byciu obudzonymi”. W rzeczywistości, taka lekcja może być potrzebnym doświadczeniem na drodze do duchowego wzrostu; niektórzy na obecnym etapie duchowego rozwoju nie są gotowi na dopuszczenie możliwości istnienia czegoś poza znaną rzeczywistością i nie ma w tym niczego „złego”. Dla innych obecna inkarnacja może być czasem odpowiednim na rozwinięcie wystarczającego poziomu otwartości i przezwyciężenia mechanizmów obronnych ego. O co chodzi z tymi mechanizmami obronnymi i otwartością?

Śpieszę z wyjaśnieniami.
Każdy człowiek ma jakiś poziom otwartości na informacje niezgodne z ich „światopoglądem”, i z różną kurczowością trzyma się tego światopoglądu (oraz w różnym stopniu się z nim utożsamia). Od tego „stopnia” zależy, jak bardzo jego ego będzie „bronić się” przed informacjami skrajnie różnymi od ich znanego światopoglądu oraz jak bardzo człowiek skłonny będzie rozważać prawdopodobieństwo różnych scenariuszy. Przykład? Osoba o dużej otwartości rozważy istnienie, dajmy na to, zjawisk „paranormalnych”, takich jak duchy. Nie musi koniecznie w to wierzyć (ponieważ, na przykład nigdy sama nie doświadczyła takiego zjawiska), ale nie będzie temu zaprzeczać, używając argumentów takich jak: bo tak, bo takie jest moje zdanie czy „bo duchów nie ma”. Osoba o dużej otwartości będzie wierzyć lub skłaniać się ku danym opcjom, ale nie będzie przez to automatycznie zaprzeczać możliwości istnienia innych scenariuszy. Taka osoba będzie też bardziej skłonna do wdania się w dyskusję i dyskutowanie o poglądach innych niż ten, w który najbardziej wierzy, ponieważ nie będzie się to u niej wiązało z dyskomfortem. Inna osoba może z kolei odrzucać wszystko niezgodne z jej światopoglądem i utożsamiać z fałszem wszystko to, w co sama nie wierzy. Z taką osobą dyskusja może być niemożliwa, ponieważ dyskomfort związany z dopuszczeniem możliwości istnienia czegoś skrajnie różnego od tego, w co wierzy, będzie zbyt duży i spowoduje wycofanie się, rozdrażnienie, lub poczucie bycia zaatakowanym. 

Dlaczego taka osoba poczuje się zaatakowana? Oczywiście, mogą mieć na to wpływ czynniki takie jak ton głosu, sposób komunikowania się, życzliwość lub jej brak, sarkazm, wykpiwanie lub poczucie wyższości rozmówcy. Ale oprócz tego istnieje inny ważny punkt, mianowicie utożsamianie się z czymś. Przykładem może być sytuacja, w której osoby A i B zapytają osobę C, czy jej zdaniem ich nowe spodnie pasują kolorystycznie do ich nowego podkoszulka. Dajmy na to, że osoba C stwierdzi, że nie pasują zarówno u osoby A, jak i u osoby B. Osoba A śmiertelnie się obrazi, osoba B podziękuje za radę i albo zmieni podkoszulkę tak, żeby pasowała, albo uzna, że nic się nie stanie, jeśli będzie chodzić w niepasujących elementach garderoby. Dlaczego zareagują w różny sposób? Co sprawia, że osoba A obraziła się, a osoba B zachowała neutralny stosunek do odpowiedzi osoby C? Odpowiedź brzmi – stopień utożsamiania się z ubraniem. Człowiek może utożsamiać się dosłownie ze wszystkim, poczynając od ubrania, a kończąc na cierpieniu, osobowości czy imidżu. Człowiek może także utożsamiać się z tym, w co wierzy lub uważa za słuszne, dlatego niektóre osoby reagują agresywnie na opinie ludzi różniące się od ich własnych. Lub na osoby o różnej osobowości od ich własnej. Albo o różnym stylu życia. Albo o różnym ubraniu. 

Teraz, kiedy wiemy o co chodzi, rozumiemy, dlaczego niektórzy ludzie automatycznie zaprzeczą możliwości istnienia Matrixu. I powtarzam, że nie chodzi o to, aby bezmyślnie wierzyć w coś zupełnie różnego od dotychczasowego światopoglądu (wtedy niczym nie różniłoby się to od działalności sekt, które skupiają się na maksymalizacji manipulacji i minimalizacji samodzielnego myślenia przy równoczesnym zaprezentowaniu jakichś poglądów, które zawsze będą podane w formie niepodważalnej doktryny, a nie czegoś prawdopodobnego, ale nie absolutnego). Chodzi o to, by stale być szczerym z samym sobą i by myśleć samodzielnie. By potrafić zadawać sobie nie zawsze wygodne pytania i uczyć się szczerego odpowiadania na nie. Chodzi o świadome przezwyciężanie dyskomfortu związanego z przekraczaniem barier ego oraz o identyfikowanie mechanizmów obronnych, takich jak racjonalizacja. Ale to wymaga udziału woli, a nie każdy chce myśleć samodzielnie i mierzyć się z nie zawsze przyjemną prawdą. Jest to wybór każdego z nas i tylko od nas zależy, czy wybierzemy komfort iluzji, sen o byciu obudzonym i niewolniczą „wolność”, czy wybierzemy przezwyciężanie iluzji, mierzenie się z prawdą i pokonywanie limitów duchowego więzienia, w którym żyjemy 2

Co oznacza użyty przeze mnie zwrot „śnienie o byciu obudzonym”?

Zwrot ten oznacza życie wewnątrz Matrixu przy równoczesnym nie byciu z tym zaznajomionym. Oznacza przeżywanie życia w iluzji wewnątrz iluzji, będąc przekonanym, że doświadcza się Jedynej Słusznej i Prawdziwej rzeczywistości. Oznacza bycie podległym strukturze ego, bycie responsywnym na emocjonalne haki wywołujące wstyd, strach czy poczucie winy, oznacza utożsamianie szczęścia z dobrą pracą, pieniędzmi, udanym życiem rodzinnym, miłosnym lub z kupowaniem nowych przedmiotów, oznacza utożsamianie miłości i przyjaźni z posiadaniem drugiej osoby. Oznacza potrzebę kontrolowania otoczenia i rezygnację z kontrolowania siebie, oznacza funkcjonowanie na autopilocie, brak świadomości potrzeb transcendentalnych, brak konieczności stawiania sobie pytań takich jak: Dlaczego istnieję? Jaki jest sens, jeśli w ogóle jest? Dlaczego żyję w świecie, w którym tak wiele jest okrucieństwa, nienawiści i przemocy? Czy jeżeli istnieje Bóg, dlaczego pozwala na to wszystko? To także brak kreatywności, powtarzanie znanych schematów, płytkie komunikowanie się z ludźmi, ograniczone do niekończących się small talków o pogodzie, o tym, co się kupiło lub robiło albo o tym, co robili lub kupili znajomi czy członkowie rodziny. To przeżywanie standardowego życia: rodzisz się, idziesz do przedszkola, szkoły, liceum, na studia, żeby mieć dobrze płatną pracę, pracujesz i często zostajesz po godzinach, zakładasz rodzinę, masz dzieci, posyłasz swoje dzieci do przedszkola, szkoły, liceum, na studia, żeby znalazły dobrze płatną pracę, idziesz na ich ślub, bawisz ich wnuki, które także idą do przedszkola, szkoły i liceum… Przechodzisz na emeryturę, nie wiesz, co ze sobą zrobić i jak spędzać czas wolny, więc znajdujesz sobie jakieś hobby, zajmujesz się wnukami, podróżujesz (jeśli cię stać), sprzątasz dom lub plotkujesz z sąsiadami. Starzejesz się jeszcze bardziej i bardziej, aż w końcu umierasz. W całym swoim życiu robisz wszystko, żeby nie zadać sobie wyżej wspomnianych pytań. W całym swoim życiu popadasz w eskapizm przed nieuniknioną śmiercią, której jednakowoż podświadomie stale się obawiasz. Jeśli ktoś zapytałby Cię, dlaczego masz dzieci, dlaczego wziąłeś/wzięłaś ślub, dlaczego poszedłeś/poszłaś na te studia, na które poszedłeś/poszłaś, dlaczego tyle pracowałeś/pracowałaś, nie potrafiłabyś udzielić odpowiedzi. Albo twoje odpowiedzi wyglądałyby podobnie do tych: Przecież każdy ma dzieci/bo chciałem. Przecież mnóstwo ludzi bierze ślub. Przecież bez studiów nie znalazłabym dobrej pracy. Przecież bez ciężkiej pracy nie miałbym pieniędzy na mieszkanie, meble, ubrania i edukację dzieci. Bardzo nie chciałabym, żeby ten fragment zabrzmiał osądzająco, jeżeli tak się stało, to nie takie były moje intencje. Ogromna większość ludzi żyje według podobnego wzoru i nie oznacza to, że ten sposób życia jest „zły”. Przez prezentowanie przykładowych odpowiedzi chciałam tylko zaprezentować skalę eskapizmu, przez co rozumiem także popadanie w mechanizmy obronne ego, mające zapobiegać dyskomfortowi. Chciałam tylko ukazać, że mamy czas na edukację, zakładanie rodziny, wychowywanie dzieci, zarabianie pieniędzy, urządzanie mieszkań, budowanie domów, pracowanie po 12 godzin dziennie (i tak, rozumiem, że czasami to konieczne dla utrzymania rodziny, a czasami wiąże się z chęcią życia na chcianym standardzie), a żyjąc średnio 80 lat, nie mamy czasu na poszukiwanie odpowiedzi na fundamentalne pytania. Przez średnio 80 lat żyjemy ciągłym oczekiwaniem na coś, odpychaniem ze świadomości perspektywy własnej śmiertelności i nie znajdujemy czasu ani chęci na zadanie sobie kluczowego pytania, mianowicie: Dlaczego tak w ogóle żyję? I owszem, istnieje wiara w Boga według jednej z dostępnych religii i owszem, istnieje nauka i deterministyczne podejście polegające na negowaniu wszystkiego, czego nie da się udowodnić, ale problemem jest to, że w żaden sposób nie przyczynia się to do wspierania samodzielnego myślenia i kreatywności! Ludzie albo „wierzą w Boga i istnieją, ponieważ on ich stworzył” albo „nie wierzą w Boga czy wolną wolę i istnieją z przypadku, ewolucji, lub selekcji naturalnej”. W pierwszym wypadku to tylko frazes, który nie zawiera w sobie odpowiedzi na to, jaki tak właściwie jest sens życia i nie zapełnia on w żaden sposób pustki iluzorycznego istnienia. W drugim wypadku, takie myślenie prowadzi do intelektualizowania wszystkiego i pomimo w pewnym stopniu krzepiących naukowych wyjaśnień, wciąż doświadcza się pustki iluzorycznego istnienia, ponieważ nawet, jeśli to wyparliśmy, oczekujemy od życia czegoś więcej, niż iluzji Systemu Kontroli. Mamy potrzeby transcendentalne, których nijak nie da się zaspokoić „we śnie” i o których istnieniu nie mamy pojęcia, przez co jesteśmy w mniejszym lub większym stopniu nieszczęśliwi nawet, jeśli myślimy, że jesteśmy szczęśliwi. Szczęście i miłość, których doświadczamy, nie są nawet maleńką namiastką prawdziwego Szczęścia i Miłości, duchowość, którą znamy, nie jest nawet namiastką prawdziwej Duchowości. Utożsamiamy się z naszym wyglądem, ubraniem, osobowością, umiejętnościami czy poglądami, jesteśmy trzymani w ryzach przez autorytet, obowiązek, dyscyplinę i haki emocjonalne (piszę o tym w poprzednim artykule). Tak jak w platońskiej jaskini, jesteśmy przekonani, że cienie, które widzimy, są prawdziwą rzeczywistością, że wszystko, co istnieje, możliwe jest do doświadczenia pięcioma zmysłami. I chyba to najlepiej wyjaśnia zwrot „śnienie o byciu obudzonymi”.

Skoro rzeczywistość, którą znamy nie jest do końca tym, w jaki sposób się jawi, to jaka jest rzeczywistość? 

Czym tak w ogóle jest rzeczywistość? Jeżeli przyjąć, że coś, co jest rzeczywiste, nie jest iluzją 1, to jedynym rzeczywistym stanem byłby ten, po nauczeniu się wszystkich lekcji oferowanych przez szkołę, jaką jest życie, czyli po przezwyciężeniu wszystkich iluzji, które istnieją dla celów uczenia się. Wyjaśniają to Kasjopeanie w Materiale Kasjopeańskim:


„Pytający: Co tworzy to środowisko limitów?
Odpowiadający: Jest to wielka iluzja, która istnieje dla celów uczenia się.
P: Kto nałożył tę iluzję?
O: Stwórca, który jest także Stworzonym. Który jest także tobą, nami i wszystkim. Tak jak wam mówiliśmy, jesteśmy wami i vice versa. Tak jak wszystko inne.
P: Czy kluczem jest, że wszystko jest iluzją?
O: Właściwie tak. Jak mówiliśmy wam wcześniej, jeśli choć przez chwilę będziecie cierpliwi, wszechświat jest zaledwie szkołą. I ta szkoła jest po to, by wszyscy się w niej uczyli. To jest powód, dla którego wszystko istnieje. Nie ma innego powodu. Teraz, jeśli tylko zrozumieliście prawdziwą głębię tego twierdzenia, zaczniecie widzieć i doświadczać wszystkich poziomów gęstości, które są możliwe do doświadczenia, wszystkich wymiarów, które są możliwe do doświadczenia, całej świadomości. Jeżeli jednostka rozumie to twierdzenie do największej możliwej głębi, jednostka staje się oświecona. I z pewnością o tym słyszeliście. I w jednym momencie, który trwa całą wieczność, jednostka wie absolutnie wszystko, co jest do poznania.”1


Między innymi dlatego użyłam wcześniej określenia „iluzja wewnątrz iluzji” odnośnie rzeczywistości widzianej przez niewybudzonych ludzi. Z tym, że powinnam raczej napisać iluzja wewnątrz Iluzji, by nie było problemów z myleniem Systemu Kontroli (czyli szeregu wyobrażalnych i niewyobrażalnych manipulacji, których celem jest utrzymanie ludzi i innych podległych gatunków w stanie jak najmniejszej świadomości i jak najniższej wolnej woli celem odżywiania się kosztem ich negatywnych energii) z ogólną Iluzją, która istnieje dla celów uczenia się. System Kontroli ostatecznie także jest szkołą i również oferuje możliwości uczenia się, ponieważ nie może być inaczej, bo System Kontroli jest także częścią całej Kreacji. Natomiast iluzja doświadczana przez gatunki podległe wrogim, bardziej zaawansowanym istotom z wyższych gęstości jest powiązana z nieświadomością, ignorancją i niewolnictwem (czyli z negatywami Świadomości, Wiedzy i Wolności). Jest tak dlatego, że podstawą istnienia wszystkiego jest wolna wola. Ponieważ kreacja jest idealna, oprócz istnienia, zawiera w sobie także potencjał nieistnienia. A skoro tak, to negatywność musiała zaistnieć, a pozytywność nie byłaby w pełni pozytywna bez negatywności. Dlatego istoty zorientowane negatywnie, korzystając ze swojej wolnej woli, mogły skonstruować coś na kształt duchowego więzienia, jeśli były wystarczająco zaawansowane i posiadały stosowną technologię. Mało tego, mogły także zniekształcić Demiurga, czyli Duszę Świata lub Myślokształt Świata, którego zadaniem jest manifestowanie niezamanifestowanego w taki sposób, by działał zgodnie z ich własną orientacją, ale jest to temat na osobny artykuł. (Napisał o tym Tom na montalk.net, dlatego zainteresowanych odsyłam na jego stronę; mogę też podesłać polskie tłumaczenie tego artykułu).

Czym są wspomniane wcześniej Gęstości? 


Oznacza ona (gęstość) pewien poziom świadomości. Sama biologia dzieli życie fizyczne w sześć królestw, więc możemy podzielić świadome życie w co najmniej siedem gęstości. Dlaczego siedem? Ponieważ jest to minimalna liczba klasyfikacji potrzebna do uwzględnienia fizycznych i nie fizycznych form życia, które znamy. Może być więcej, ale nie mniej.
Wiemy, że minerały są mniej świadome niż rośliny, rośliny mniej świadome niż zwierzęta i przeciętne zwierzęta mniej świadome od przeciętnych ludzi. Więc widzimy rozstrzał od niższej do wyższej świadomości. Doświadczenie dalej wykazuje, że istnieją formy życia z innych światów, takie jak duchy, obcy, demony i aniołowie, którzy mają umiejętności, których brakuje nam. Spektrum z pewnością wykracza poza ludzką sferę.
Możemy zatem szacować, że spektrum to posuwa się „ku górze”, dopóki nie zostanie osiągnięty ostateczny stopień świadomości, który mógłby być definicją nieskończonego Stwórcy. Dlatego pomiędzy elementarną materią a nieskończonym Stwórcą istnieje spektrum życia, które może zostać podzielone w co najmniej siedem podstawowych poziomów:
·         Pierwsza Gęstość (First Density, 1D) jest najniższą, korespondującą z cząsteczkami niższymi od atomu, atomami, molekułami, substancjami chemicznymi i minerałami, gdzie świadomy rozwój jest podstawowy i ograniczony w najlepszym wypadku do prostej świadomości (awareness). Ponieważ świadomość (consciousness), wolna wola i brak determinizmu idą ręka w rękę, nieprzewidywalne zachowanie systemów kwantowych (takich jak atomy, cząsteczki niższe od atomu drgające niedeterministycznie) zachodzą w związku z ich znikomym, lecz nie zerowym poziomem świadomości, pewnym rodzajem prymitywnej świadomości (awareness).
·         Druga Gęstość (Second Density, 2D) zawiera życie roślinne i zwierzęce, gdzie świadomość (consciousness) po raz pierwszy doświadcza walki, woli, pasji, popędu, bólu czy przyjemności. Przykładami najniższych form życia z drugiej gęstości są rośliny, bakterie i grzyby, których świadomość (consciousness) jest podstawowa. Wyższe formy życia drugiej gęstości zaczynają mieć do czynienia z pierwszymi doświadczeniami wolnej woli i samo-świadomości.
·         Trzecia Gęstość (Third Density, 3D) zawiera ludzi i inne istoty, nieoszlifowane tak jak my. Istoty trzeciej gęstości posiadają ziarno samo-świadomości i wolnej woli. Z nimi właśnie zaczynają badać swoją własną indywidualność i relacje z innymi i konsekwencją tego jest początek wyborów, czy chcą doskonalić swoją indywidualność pomagając innym, czy eksploatując ich. Proces ten jest powiązany z niezliczonymi doświadczeniami i lekcjami gromadzonymi przez wiele żyć, które razem kształtują ich korzeń indywidualności i wynoszą go. Kiedy wybór polaryzacji umocni się i zostaną pokonane ograniczenia i iluzje życia w trzeciej gęstości, zostaje przekroczony próg, w którym istota ma więcej świadomości (consciousness) i energii metafizycznej, niż może zostać zawarte w świecie trzeciej gęstości i dlatego wynosi się do kolejnego poziomu.
·         Czwarta Gęstość (Fourth Density, 4D) zawiera istoty, które częściowo przekroczyły ograniczenia czasoprzestrzeni. Obejmują granicę pomiędzy fizycznością i wyższymi, nie fizycznymi światami. Zarówno istoty 4D jak ich środowiska są po części fizyczne, po części eteryczne. Dla nich fizyczność jest plastyczna i odpowiada na myśli. Telepatia i umiejętności parapsychiczne przychodzą łatwo. Te istoty istnieją poza wymiarową kurtyną i potrafią manifestować się w naszej rzeczywistości, kiedy zechcą. Niektóre są pozytywne, inne bardziej negatywne. Duchowym celem egzystencji czwartej gęstości jest osiągnięcie zrozumienia świadomości i mistrzostwa umysłu ponad materią, by ewoluować jako spójna społeczność oraz w pełni żyć swoim wyborem duchowej polaryzacji ze zintensyfikowaną miłością i oddaniem. Raczkujące istoty 4D i społeczności 4D na ogół nie mają takiej wiedzy i perspektywy, jak istoty bardziej zaawansowane.
·         Piąta Gęstość (Fifth Density, 5D) jest całkowicie nie fizycznym stanem egzystencji. Funkcjonuje zarówno jako przystań („zaświaty”) dla zmarłych istot z 2D/3D/4D oraz jako rodzinny świat dla istot, które wyewoluowały do tej gęstości po przekroczeniu czwartej gęstości. Rodzime istoty 5D zdają się być nastawione na akumulowanie najwyższej mądrości i totalnej perfekcji swojej indywidualności. Jest to pierwsza gęstość, która jest całkowicie nie fizyczna.
·         Szósta Gęstość (Sixth Density, 6D) jest również zupełnie nie fizyczna lub eteryczna, zasiedlana przez indywidualne byty, które osiągnęły perfekcję możliwą w wyniku ewolucji jako jednostka, które później łączą się z innymi perfekcyjnymi jednostkami by razem ewoluować jako zbiorowy kompleks dusz. Istoty 6D egzystują jako energetyczne byty w świecie całkowicie poza czasoprzestrzenią. Są poza „Matrixem”, że się tak wyrażę.
·         Siódma Gęstość (Seventh Density, 7D) jest jednością ze Stwórcą i totalnym rozwiązaniem indywidualnej egzystencji , chociaż nie przez anihilację świadomości, lecz przez osiągnięcie nieskończonego poszerzenia świadomości, które przesiąka całe życie i całą egzystencję.
Nie ma twardych granic pomiędzy gęstościami; rozmywają się one relatywnie gładko, tak jak siedem kolorów spektrum światła. Dlatego mamy zwierzęta takie jak szympansy czy delfiny, które mogą równie dobrze być istotami 3D; ludzkich mistrzów okultystycznych, którzy posiedli zrozumienie i umiejętności, które konkurują z umiejętnościami obcych oraz obcych w takim stopniu „boskich” i nie fizycznych, że mogą równie dobrze zostać uznane za anielskie istoty.2

Tak gęstości wyjaśnił Tom w swoim artykule na montalk.net. Poruszył on także wiele powiązanych z tematem zagadnień, dlatego zachęcam do zapoznania się z jego artykułem oraz mogę podesłać jego polskie tłumaczenie dla tych, którzy będą chcieli.
Według tego, co napisał Tom, gęstość, której obecnie doświadczamy, polega na uczeniu się korzystania z wolnej woli oraz na rozwijaniu samo-świadomości, dzięki czemu staje się możliwym dokonanie fundamentalnego wyboru, mianowicie: czy chcemy doskonalić swoją indywidualność służąc innym czy ich wykorzystując? Czy chcemy pomagać innym w rozsądny sposób i doskonalić balans, czy chcemy szlifować umiejętność manipulacji i popadać w chaos? Czy wybierzemy posuwanie się w kierunku istnienia, czy jego braku?
O ile gęstości Pierwsza i Druga są dla nas zrozumiałe, ponieważ istoty do nich przypisane są nam dobrze znane i potrafimy pojąć, na czym polega ich egzystencja, o tyle Czwarta, Piąta, Szósta i Siódma Gęstość są dla nas całkiem niezrozumiałe, ponieważ na ogół nie dysponujemy żadnymi dowodami, nawet empirycznymi na ich istnienie. Ten stan niewiedzy jest niebezpodstawny, jest tak w dużej mierze dlatego, że tym, którzy stworzyli naszą duchową fermę ignorancja i utrzymywanie ludzi w mało świadomym śnie są bardzo na rękę. Dzięki trzymaniu nas tak daleko od rozwijania duchowości, jak jest możliwe, mogą karmić się energiami pochodzącymi z naszych negatywnych emocji przez całe tysiąclecia, ponieważ nie sposób bronić się przed czymś, o czego istnieniu nie ma się żadnego pojęcia.

Czym jest STS i STO?


Są to dwie fundamentalne ścieżki, którymi może podążać świadoma ewolucja. Oznaczają one duchową polaryzację. W innych artykułach preferuję używać bardziej uogólnionych terminów: pozytywny i negatywny.
Te dualności wywodzą się z faktu, iż: 1) jesteś świadomy, 2) twoja świadomość jest zindywidualizowana, co daje ci poczucie „ja”, 3) dokonujesz interakcji z „innymi”, którzy również są świadomi i zindywidualizowani, 4) masz wolną wolę, by wybrać relację pomiędzy twoim „ja” a tymi „innymi”. Konsekwencją jest to, że wybierasz wzrastanie kosztem innych (bycie drapieżnikiem), pozwalanie wzrastać innym swoim kosztem (bycie ofiarą) lub wzrastać w sposób, z którego korzystają obydwoje/wszyscy/większość (nie bycie ani ofiarą, ani drapieżnikiem).” 3

Jak już wspomniałam wcześniej, Kreacja nie byłaby idealna bez nieidealności, co oznacza, że zawiera w sobie także potencjał nieistnienia. Wiemy już, że właśnie Trzecia Gęstość, czyli ta, w której się znajdujemy, jest gęstością rozwijania wolnej woli i samoświadomości, a co za tym podąża, jest także gęstością wyboru. Wybór ten polega na tym, czy zdecydujemy się na służenie innym (w tym także sobie, ponieważ wszyscy jesteśmy jednym, a służąc innym służymy także „sobie” w nich), czy też wybierzemy służenie tylko sobie i eksploatowanie innych przez kontrolę i manipulację. 

STS (ang. Service to Self), czyli Służba Sobie, oznacza, że ktoś jest ofiarą, a ktoś jest drapieżnikiem. W świecie, w którym żyjemy, trybem „default” jest właśnie STS. Wystarczy spojrzeć na budowę łańcucha pokarmowego; z najsłabszymi ogniwami na jego początku i z najsilniejszymi drapieżnikami na samym końcu. Mlecz jest zjadany przez zająca, który jest zjadany przez orła, który może zostać zjedzony lub pokonany przez silniejszego osobnika. Większość z nas jest przekonana, że to właśnie człowiek znajduje się na szczycie tego łańcucha, podczas gdy jest tak tylko w iluzji Systemu Kontroli. W rzeczywistości żerują na nas psychopatyczne elity i obce istoty z wyższych gęstości niż nasza. Oznacza to, że chcąc czy nie, bierzemy udział w dynamice STS i czasami stajemy się ofiarą lub drapieżnikiem. Oczywiście, świadomie możemy wybrać nie angażowanie się w zachowania zgodne z tą dynamiką i zmienić naszą „wstępną” polaryzację na tę bliższą Służbie Innym. Jednak kluczem jest właśnie świadomość. Ponadto, nasz świat oparty jest na hierarchii, która jest częścią dynamiki STS. Wspominałam o tym w poprzednim artykule. Starszym należy się większy szacunek niż młodszym, bogatszym większy niż biedniejszym, osobom z autorytetem wyższy niż tym bez autorytetu, tym z większą władzą większy niż tym z mniejszą władzą, tym z wyższą inteligencją większy niż tym z niższą, tym atrakcyjniejszym fizycznie większy niż tym mniej atrakcyjnym i tak dalej. Co ciekawe, każdy uczestnik dynamiki STS jest równocześnie ofiarą i drapieżnikiem, bo istnieją jednostki słabsze i silniejsze od niego, plasujące się niżej i wyżej od niego w hierarchii. 


W byciu drapieżnikiem, system staje się pozbawiony balansu kosztem innych. W byciu ofiarą, swoim kosztem. Każdy stan jest brakiem balansu, w którym część systemu cierpi i dlatego cały system cierpi przez nie bycie w najbardziej optymalnym i wydajnym stanie, w którym może zaistnieć największa ewolucja dla największej ilości istnień.” 4


Dlatego ścieżkę STS utożsamia się z „ciemnością” czy „negatywnością”. 

STO (ang. Service to Others), czyli Służba Innym oznacza nie bycie ani drapieżnikiem, ani ofiarą oraz służenie innym w jak najbardziej zbalansowany sposób. Nie powinno się utożsamiać tej ścieżki z czynnym pomaganiem (choć często bycie STO oznacza właśnie pomaganie innym), ponieważ czasami nie udzielenie pomocy będzie właściwą pomocą i będzie sprzyjające dla zachowania balansu. Nie oznacza to także całkowitego pomijania siebie, ponieważ pomaganie innym (jak już wspomniałam powyżej) wiąże się także z pomaganiem sobie „w nich”. Poza tym pomijanie swoich potrzeb kosztem wypełniania potrzeb innych wiązałoby się z osłabieniem siebie, a co za tym idzie, z osłabieniem swojego potencjału pomagania innym i utrzymywania balansu, co byłoby bardziej krzywdzące dla systemu/wszystkich/Jednego. Podążanie ścieżką STO wiąże się z uczeniem się balansu, co jest trudniejsze od bycia ofiarą/drapieżnikiem. Nie należy też utożsamiać STO z „nadstawianiem drugiego policzka” czy pomaganiem, kiedy nie jest się o to poproszonym, ponieważ w pierwszym wypadku faktycznie wiązałoby się to z byciem ofiarą, co jest STS, a w drugim przypadku z działaniem niezgodnym z wolną wolą innych lub manipulowaniem, co również jest STS. Nie każdy chce pomocy, wobec tego nie każdemu można pomóc w sposób, który nam wydaje się najbardziej zbalansowany i najbardziej korzystny dla wszystkich. Jako że żyjemy w świecie STS, musimy być też świadomi, że często okazywanie innym absolutnej empatii, zrozumienia i chęci pomocy zostanie prędzej czy później nadużyte. Nie oznacza to, że nie powinno się być empatycznym i kochającym innych, wręcz przeciwnie. Czasem miłość i pomoc powinny być „szorstkie”, jeśli będzie to tym, czego dana osoba potrzebuje, by duchowo urosnąć. Dlatego potrzebna jest umiejętność rozróżnienia, z jaką osobą mamy do czynienia, czy faktycznie prosi ona o pomoc (co nie zawsze jest werbalną prośbą) oraz na jaką formę pomocy powinniśmy się wobec niej zdecydować, by pielęgnować jej duchowy wzrost i nie sprzyjać niższym żądzom tej osoby. 


Trudnością związaną z podążaniem ścieżką STO jest to, że wymaga ona maksymalizacji energii balansu i wolnej woli w systemie oraz wspieranie tego balansu wymaga inteligentnego ćwiczenia wolnej woli skutecznego uderzania w optymalny punkt każdej sytuacji. Zbalansować miotłę jest ciężko, a pozwolić jej spaść łatwo. Bycie STS jest łatwe, ponieważ nie jest potrzebna żadna autentyczna duchowa inteligencja do bycia pasywnym, zobojętniałym leniem, na którym inni żerują, ani do popadnięcia w reaktywne zachowania i pozwolenia sobie do wpadnięcia we wpływy Matrixu, w zezwierzęcenie czy demoniczne stany.
Jedynym codziennym wyzwaniem drapieżników STS jest bycie przebiegłym i pilnowanie własnych pleców. Ironią jest to, że każdy drapieżnik STS jest ofiarą dla większego drapieżnika STS, za wyjątkiem tego na samym szczycie łańcucha pokarmowego i nawet ten byt jest niebezpiecznie blisko do zapadnięcia się pod wagą swojej własnej ciemności. Dlatego bycie STS oznacza w tym samym czasie bycie ofiarą i drapieżnikiem.5


Jednakże, podążanie ścieżką STO w naszym świecie, który jest przeciwnej orientacji oraz znajduje się pod bezpośrednią kontrolą bardziej od nas zaawansowanych istot z wyższych gęstości na pewno przykuje ich uwagę. Co więcej, samo dotarcie do momentu wystarczającej świadomości i wiedzy (co zaczyna się kwestionowaniem otaczającej nas rzeczywistości), że rozwiniemy potencjał przyszłościowego stanowienia zagrożenia dla Systemu, będzie wiązało się nie tylko z „atakami” agentów Matrixu (na których składają się głównie Portale Organiczne, ale także Obcy we własnej osobie i ludzie, którzy nie są wystarczająco uważni w danym momencie; agenci zostaną szczegółowo omówieni w innym artykule), ale także z atakami wynikającymi z wyłamywania się z bycia trybikiem mechanicznego świata (zobaczcie Prawo Generalne). 


Termin Prawo Generalne jest używany w Nauce Ezoterycznej do opisania prawa (praw), pod którymi człowiek żyje jako mechaniczna część mechanicznego świata. Podczas ezoterycznej Pracy, Generalne Prawo jest przeciwnikiem, dopóki z powodzeniem nie rozwinie się mistrzostwa nad samym sobą i świadomości, które zezwolą na „wymknięcie się” spod tego prawa. Jak zostało opisane przez Borisa Mouravieff w jego książce „Gnoza”, Prawo Generalne wiąże się z pozycją człowieka we Wszechświecie. Dlatego, tak jak Mouravieff to opisuje, egzystencja człowieka na tej planecie ma dwa główne cele.

1.      Jako element uniwersalnego organizmu, ma służyć jego celom.
2.      Jako wyizolowana jednostka, może osiągać swoje własne cele. Mouravieff podaje przykład dla wyjaśnienia tej kwestii. Twierdzi, że pozycja człowieka we wszechświecie jest analogiczna do pozycji komórki w ludzkim ciele. Każda komórka jest częścią organu, który jest elementem grupy organów, który zapewnia prawidłowe przebieganie niektórych określonych funkcji organizmu.

Dlatego komórka w naszych ciałach jest umieszczona pod dwoma kategoriami lub „zasadami” praw.
Pierwsze utrzymuje komórkę na miejscu. W Naukach Ezoterycznych nazywa się je Prawem Generalnym. Druga kategoria praw daje pewną wolność akcji komórce. Nazywa się ją Prawem Wyjątku/Sprzeciwu (Law of Exception). 

Pierwsze prawo jest konserwatywne i zapewnia, że organ, którego częścią jest komórka będzie funkcjonował bez żadnych przeszkód. Dlatego, pierwszym warunkiem jest, że podczas swojego życia komórki wypełnią swoje role by służyć organowi, do którego należą. To prawo wymaga od komórek pozostania na swoich miejscach, by mogły ukończyć swoją pracę i oddać swoje życie temu celowi. Dlatego prawo to jest sprzyjające przez zapewnianie egzystencji organów, co pozwala ciału przetrwać.”6

Jednakże, zniknięcie kilku komórek pozostaje niezauważone, bo nie przeszkadza to funkcjonowaniu organu. Dlatego prawo generalne nie zauważa kilku znikających komórek i nie umieszcza przez to dalszych przeszkód. Można powiedzieć, że komórki, które wymkną się spod Prawa Generalnego wkraczają do domeny Prawa Wyjątku. Takie znikanie komórek jest zjawiskiem, które cały czas się odbywa i umożliwia to Prawo Wyjątku.
Ale tutaj kończy się analogia do człowieka próbującego uciec Prawu Generalnemu i mechanicznemu życiu. W powyższej analogii wymykanie się komórek spod Prawa Generalnego przebiega mechanicznie. Dla człowieka dzieje się to inaczej.

Jeśli człowiek podejmuje próbę przejścia z Prawa Generalnego do Prawa Wyjątku, może to zostać dokonane tylko przez świadome starania. Wówczas Prawo Generalne działa przeciw niemu.” 7

Wówczas, zgodnie z działaniem Prawa Generalnego, doświadcza różnych form ataku i nieprzychylnych zdarzeń losowych, które mają na celu ustawienie go z powrotem na swoim miejscu. Nie zawsze są to świadomie planowane działania, czasami będzie to po prostu kumulacja niefortunnych zdarzeń, takich jak psucie się sprzętów, gubienie przedmiotów, utrata pracy itd. Czasami będą to także akcje planowane przez istoty obdarzone samoświadomością.

Należy być uświadomionym, że zaczynając podążać Prawem Wyjątku, człowiek sprzeciwia się Prawu Generalnemu (…). Nie może zapomnieć –pod groźbą ‘niespodziewanego ataku’—że wyswobodzenie się zależy od zwycięstwa nad Diabłem, co jak już powiedzieliśmy, jest spersonalizowanym aspektem moralnym Prawa Generalnego. Jest tak, ponieważ nawet jeśli jest to prawo kosmiczne, jest naturalnie prawem boskim. Nie należy się bać, ponieważ Prawo Wyjątku również jest boskim prawem. Wybierając je, człowiek kontynuuje służenie interesom wszystkich, ale w inny, nieporównywalnie bardziej efektywny sposób. Podczas jego walki przeciw pierwszemu prawu, staje się przedmiotem testów, które często przyjmują formę pokus.” 8

Dlatego pomimo tego, że podjęcie wyboru podążania ścieżką Służby Innym wiąże się dla nas z wystawieniem na przeróżne ataki, nie należy się bać, ponieważ ataki te umożliwiają uczenie się i dalsze rozwijanie polaryzacji. Strach przynależy do domeny STS, więc jeśli go przezwyciężymy, System straci jeden z haków do pociągania za nasze sznurki. Takich haków jest jednak o wiele więcej i odkrywanie ich jest częścią wspomnianego wyżej procesu uczenia się dzięki atakom. 

Słowa końcowe

Mój tekst może być mniej klarowny, niż bym tego oczekiwała i być może ułożenie informacji w innej kolejności i uzupełnienie go o inne informacje byłoby wskazane, dlatego możliwe, że będę go jeszcze edytować. W następnej kolejności spróbuję opisać, na czym polegają Ataki, kim są Agenci Systemu Kontroli oraz spróbuję przybliżyć obraz wrogich Obcych, którzy stworzyli nasze duchowe więzienie. 

Odnośniki i poprawki do tekstu:
1. Coś, co jest rzeczywiste, jest prawdziwym stanem rzeczy wewnątrz danej iluzji. Przynajmniej do takich doszłam wniosków, analizując zagadnienie jeszcze raz. Ten stan po wyuczeniu się wszystkich lekcji byłby po prostu nie-iluzją, Nieskończoną Świadomością, Zjednoczeniem ze Stwórcą, Nieskończoną Wiedzą/Miłością/Światłem.
2. Użyłam skrótu myślowego, który mógłby kogoś wprowadzić w błąd. Pisząc duchowe więzienie miałam na myśli więzienie umysłu, który został uwikłany w przekonanie, że nie istnieją żadne duchowe aspekty. Cierpienie z racji niezaspokojenia najważniejszych potrzeb, czyli tych pochodzących od duszy jest skutkiem życia w hipnozie, będąc przekonanym, że na przykład dobra praca czy kupowanie przedmiotów lub spłycone relacje z innymi istotami są źródłami szczęścia. Nikt nie może uwięzić tego, czym naprawdę jesteśmy, czyli naszej Świadomości. Jesteśmy fundamentalnie wolni, hiperwymiarowe manipulacje mogą odnosić się tylko do kompleksu ciało/umysł, co nie oznacza, że nie są rzeczywiste (patrzcie punkt wyżej!). Są, ale tylko na tej planszy, na której się znajdujemy. Są rzeczywiste, ale nieprawdziwe. Możemy podjąć starania do przezwyciężenia limitów tej planszy, na której jesteśmy, ponieważ mamy wolną wolę. A jeśli kogoś wolą jest uczyć się i przezwyciężać limity iluzji, nie istnieje żadna siła, która mogłaby tę wolę powstrzymać. Hiperwymiarowi manipulatorzy mogą tylko starać się stosować manipulacje, które mają doprowadzić do tego, byście popadli w autosabotaż i byście sami wyrzekli się swojej woli.

Źródła:
1. Transkrypty Kasjopeańskie
2, 3, 4, 5. Tom Montalk, STO, STS and Densities
6, 7, 8. Boris Mouravieff Gnosis vol. 1 przez Casswiki - General Law

3 komentarze:

  1. idzie ku dobremu, ale kasia milczy...kogo sie boi swego cienia, trywialnego, pisze swoim pisdaniem==, aby j ę z y k uwolnić od inflacji i dekontrukcji....

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią b ym poznał bliżej Twoją duszę '. Tematy do dyskusji do rana. Szukam kogośtakioego. Napisz sajmon1973@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  3. Najgorsza banalna obojetność i sofistyka w relacjach. Nie robmy tego! Kim Ty naprawdę dla mie JESTEŚ?

    OdpowiedzUsuń