Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świadomość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świadomość. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2019

Trochę spostrzeżeń


Jak pomóc tym, którzy wierzą, że są niezdolni do empatii? Jak pomóc tym, którzy wierzą, że są nieszczęśliwi lub tym, którzy wierzą, że szczęście dają im działania autobeneficjenckie, manipulowanie innymi oraz kontrola? Jak pomóc tym, którzy wierzą, że są niezdolni do odczuwania i dawania miłości?
Podzielę się moimi spostrzeżeniami, które powstały w wyniku kontaktowania się z istotami z wyższych gęstości. Odbywało się to na zasadzie „natchnienia”, jakaś siła kierowała moim długopisem, kiedy sporządzałam te notatki. Są one chaotyczne, jednak postaram się zorganizować je w sensowną całość. Omówią one kilka obszarów.

Ego i /Ego/
Erozja empatii nie istnieje, możliwym jest wyparcie empatii. Skoro wszyscy jesteśmy jednym, niemożliwa jest niezdolność do współodczuwania, wyparcie współodczuwania wynika ze strachu przed wyborem.
/Ego/ - brak świadomości, negatywne emocje, brak poczucia własnej skuteczności, brak wiedzy o tym, że możliwe jest bycie całkowitym panem samego siebie przez co à bierne poddawanie się stanom emocjonalnym, nastrojom itd.; jestem nieszczęśliwy, bo czuję smutek, bezsens, pustkę, bo sytuacja tak spowodowała, ale absolutnie nie dlatego, że WYBRAŁEM bycie nieszczęśliwym
/Ego/ bazuje na negatywnych emocjach, jest kruche, niestałe i zmienne, strach przed dyskomfortem powodowanym przez konfrontację z wypartymi i niewygodnymi emocjami, prawdami i stanami sprawia, że pozostajemy zamknięci wewnątrz mechanizmu działającego na gruncie ignorancji; im bardziej niestałe, kruche i podzielone jest ego, tym silniejsze mechanizmy obronne, tym większe wyparcie empatii, tym większe pogrążenie w ignorancji; myślenie zostaje zakłócone przez ciągły przymus nadążania za usprawiedliwianiem niespójnych i nielogicznych zachowań powodowanych przez chęć obrony ego przed dyskomfortem i popadaniem w coraz więcej mechanizmów obronnych; pseudologika;
Ego nie jest złe, ego może być „chore”, „śmierć ego” oznacza co najwyżej utratę gruntu, na którym do tej pory działało, im większe wyparcie, podzielenie i niespójność ego, tym większa „biegłość” w maskowaniu przed świadomością irracjonalności myślenia
DWÓJMYŚLENIE – partyjny inteligent wie, kiedy powinien zmienić swoje wspomnienia, a zatem w pełni orientuje się, że przekręca fakty, równocześnie jednak, dzięki dwójmyśleniu, święcie wierzy, że prawda nie została pogwałcona. Proces ten musi być świadomy, gdyż inaczej brakowałoby mu precyzji a zarazem bezwiedny, aby człowiek nie zdawał sobie sprawy z faktu dokonania fałszerstwa, bo mogłoby to w nim wywołać poczucie winy. (George Orwell, „Rok 1984”)
Ego jest iluzją, ale „zdrowe” ego może być przydatne w funkcjonowaniu w środowisku limitów.
Podczas gdy ego stopniowo przekształca się w zależności od środowiska limitów, w którym operuje, /ego/ zjada się od środka i osłabia zdolność jednostki do przezwyciężania limitów iluzji. /Ego/ nie osłabia intelektu, raczej powoduje, że ten działa na ograniczonej powierzchni; limity iluzji wciąż mogą być przezwyciężane, ale będzie to tylko iluzja przezwyciężania tych limitów; łatwiejsze poruszanie się wewnątrz gry przy jednoczesnym braku chęci ukończenia tej gry

Jak wyleczyć ego?
- Świadomość własnych emocji, procesów zachodzących wewnątrz, mechanizmów obronnych.
- Odbudowanie poczucia własnej skuteczności; traktowanie stanów emocjonalnych jako czegoś, co jest możliwe do samodzielnego wybierania; nie ważne, jak silne byłyby sugestie wywierane przez doświadczenia czy sytuacje, nikt nie zmusi nas do doświadczenia negatywnych emocji, jeśli się na to nie zgodzimy; nawet jeśli wszystkie zmysły utwierdzają nas w przekonaniu, że czegoś doświadczamy, nasz wybór jest kluczowy – nie doświadczymy niczego, na co się nie zgodzimy! (Nie należy tego mylić z wypieraniem negatywnych emocji i z obawy przed dyskomfortem wynikającym ze świadomego ich przeżywania – to zupełnie inna sprawa i na pewnym etapie konieczne jest doświadczenie tych negatywnych emocji, by sobie nie szkodzić – wszystko zależy od etapu, na którym się znajdujemy i od wiedzy, którą posiadamy.)
- Dopuszczenie do siebie dyskomfortu; przeżycie wypartych emocji, stanów czy wspomnień
- Kontemplacja na temat własnej osobowości oraz utożsamiania się z. (Możemy zadać sobie pytanie: kim jestem? Czy jestem swoim wyglądem, swoją płcią, swoimi preferencjami, swoim intelektem czy osobowością? Czy jestem tym wszystkim, czy jeszcze czymś poza tym? Co jest we mnie stałego i spójnego, czym jest ten stały komponent, niezależny od wszystkiego innego, z czym mogę się identyfikować? )
- Wiedza o tym, że nie jesteśmy swoim cierpieniem, smutkiem, poczuciem winy, że nie musimy się identyfikować z czymś, co przysparza nam trudności i przysłania nam percepcję tego, co szczęśliwe, dobre i prawdziwe.
- Dyscyplina; pilnowanie swoich myśli i zachowań i analizowanie ich pod kątem /ego/, mechanizmów obronnych, wychwytywanie sytuacji „wymuszających” dane zachowanie dla ochrony ego i uniknięcia dyskomfortu, pełna świadomość swoich myśli, zachowań
- Życzliwość – bycie dobrym dla siebie i dla innych, wybaczanie sobie i innym, nawet jeśli jeszcze nie umiemy sami być szczęśliwi, bądźmy życzliwi i pomocni dla innych

Wyparcie emocji a poziom bycia – kto jest na czubku piramidy i dlaczego?
W każdej emocji jest „iskra” pochodząca od duszy – tak samo w pozytywnych, jak i negatywnych.
STS (Service to Self; Służba Sobie) to skupienie się na tych negatywnych emocjach, które ma swoje podstawy w ciągłym uciekaniu przed dyskomfortem;
Skąd dyskomfort? Skąd choroba ego?
Każdy drapieżnik jest równocześnie ofiarą dla silniejszego drapieżnika, małe Ja, osobowość rozszczepia się na wiele małych Ja, z których każde odpowiada za przetwarzanie określonych sytuacji i popadanie w określone reakcje emocjonalne, dzięki temu możliwe jest dwójmyślenie i jest to podstawą okłamywania siebie.
W ścieżce STS emocje ciążą i przeszkadzają w awansowaniu w hierarchii. Choć ścieżka oparta jest na chaosie, aby piąć się wyżej, niezbędny jest swoisty balans emocjonalny. Za duża agresja to proszenie się o niepowodzenie, ktoś bardziej sprytny i opanowany może łatwo wykorzystać to przeciwko tobie. Za duża obsesja – tak samo, ktoś z trzeźwiejszym podejściem przeskoczy cię. Kluczem jest idealne wyważenie emocji do sytuacji, idealne operowanie małymi, rozszczepionymi Ja w taki sposób, by nie pozostawić miejsca, które mogłoby zostać wykorzystane przeciwko nam. To balans nad chaosem i równowaga w braku równowagi. Okazuje się, że najlepiej radzą sobie ci, którzy najlepiej wypierają emocje i mają najwyższy intelekt. Kto operuje małymi Ja? Nieskończona świadomość czyli dusza. Nie można nie być, nie można pozbyć się duszy, czyli bycia, miłości i wiedzy. Co więcej nie można być niczym więcej, niż nieskończoną świadomością, miłością i wiedzą, bo zawiera to w sobie wszystko, co istnieje. Więc co dzieje się z tymi, którzy korzystając z wolnej woli, postanowią przestać być?
Największe możliwe kłamstwo, czyli NIE MA MNIE. Największe możliwe wyparcie prawdy. Jednak pomimo tego, że wolna wola sugeruje, że możemy wybrać wszystko, chociaż możemy wybrać nie być, wciąż będziemy, chociaż będziemy pogrążeni w tak głębokim wyparciu, że według naszej percepcji przestaniemy istnieć. Ale czy można stracić świadomość? Nie, a to oznacza ŚWIADOMOŚĆ NIEBYTU. Taki paradoks powinien wywołać jakiś szok i nastawić na mniej pogrążoną w ignorancji percepcję albo spowodować dalsze okłamywanie… Powiedzieć „jestem nieświadomy” zawiera w sobie „jestem”, samo stwierdzenie nieświadomości wymaga świadomości; powiedzieć „nie ma mnie” wymaga bycia, JESTEM ŚWIADOMY, więc JESTEM, a JESTEM ŚWIADOMY to JESTEM, czyli świadomość to byt.
Skąd dyskomfort, preferencja iluzji i ignorancji nad prawdą?
Skoro wszyscy jesteśmy ciekawi, sprytni i empatyczni?
I to się sprowadza do tego ostatecznego kłamstwa. NIE MA MNIE czyli błędne koło negatywności. NIE MA MNIE – ostateczna kontrola nad kreacją.

Odczuwam dyskomfort, ponieważ rezygnuję z wolnej woli, ponieważ rezygnuję z wiedzy, miłości i kreacji, a rezygnuję z wiedzy, miłości i kreacji, ponieważ odczuwam dyskomfort, a ten odczuwam, bo wybieram, ale odrzucam możliwość wyboru.
Rezygnacja z wyboru to rezygnacja z wolnej woli; używanie wolnej woli dla ignorancji to rezygnacja z korzystania z niej.
Skoro rezygnuję z wyboru, odczuwam dyskomfort!
Jak to się ma do absorbcji, skoro obcy chcą, żeby ludzkość wyrzekła się wolnej woli, a sami już zdążyli się jej wyrzec, skoro nie można wyrzec się wolnej woli? Chcą kontroli nad wszystkimi duszami, a sami są kontrolowani przez silniejszych od siebie, to oznacza że KONTROLA jest odpowiednikiem komfortu i kompensacją za dyskomfort wynikający z wyrzeknięcia się wolnej woli.

Archetypy a ego
Czy ego aby się rozpaść musiało kiedyś być całe, czy archetypy STS i STO (Służby Sobie i Służby Innym) mają wpływ na kształtowanie ego? Potencjał nieistnienia przenika całą kreację, całkowite nieistnienie jest niemożliwym paradoksem, bo skoro jestem, ponieważ teraz jest zawsze, to nie mogę nie być, dlatego istnieją archetypy STO i STS, przez co część istot, która zdążyła rozwinąć samoświadomość, może korzystać z mniej zdrowego ego. Istnieją stworzenia takie jak niektóre pająki, które są w stanie zabić kogoś bardziej zaawansowanego od siebie lub drapieżne zwierzęta. Tak samo istnieją radioaktywne pierwiastki. Istnieją też zwierzęta takie jak słonie czy delfiny, które wykazują tak samo wysoką inteligencję jak zdolność empatii. Istota ewoluująca z drapieżnego zwierzęcia może mieć ziarno samoświadomości operujące na fundamentach przesiąkniętych poprzednimi wcieleniami, czyli ego może być chore od początków samoświadomości. Nie oznacza to jednak, że istota jest skazana na realizowanie ścieżki opartej na ignorancji, wolna wola jest fundamentalnym prawem kreacji, dlatego istota o archetypie STS może na każdym etapie ewolucji zacząć skłaniać się do realizowania przeciwnej ścieżki. Chore ego to nie brak świadomości, a jej wyparcie, dlatego istota z chorym ego może ze swojej wolnej woli wybrać prawdę nad ignorancją.

Balans w chaosie i równowaga w braku równowagi, czyli dlaczego ścieżka STS wymaga tych samych podstaw co ścieżka STO, by ewoluować à STS nie istnieje
Skoro nie da się służyć tylko sobie, bo wszyscy jesteśmy jednym, łatwo dojść do wniosków, że ścieżka STS nie istnieje. Skoro kocham nawet wtedy, kiedy nie wiem czym jest miłość i wiem nawet wtedy, kiedy nie wiem oraz jestem nawet wtedy, kiedy myślę, że mnie nie ma, zakłócony Demiurg tak naprawdę zakłóca jedynie myślenie i oszukuje percepcję, a realizując ścieżkę STS tak naprawdę realizuje się ścieżkę STO, tylko ma się tak zakłócone myślenie i zaślepioną percepcję, że wierzy się w najbardziej pierwotne kłamstwo, czyli w to, że MNIE NIE MA. Istoty, które mają zakłócone myślenie i chore ego również służą Kreacji i zapewniają profil lekcji, których nie mogą zapewnić istoty STO, ponieważ powodowałoby to paradoks. Jednak skoro wszystko jest możliwe i nie ma limitów, okazuje się, że WSZYSCY JESTEŚMY JEDNYM i nie może być inaczej. Kreacja zawiera w sobie wszystko, co istnieje, Kreacja to radość i cierpienie, to smutek i współczucie, to sympatia i antypatia, kreacja to MIŁOŚĆ a MIŁOŚĆ to WSZYSTKO.
Jeżeli ma się odpowiednie ZROZUMIENIE, które jest wypadkową BYCIA i WIEDZY, działa się z perspektywy, która będzie najlepsza dla wszystkich, szanując wolną wolę innych istot, pomaga się im i kocha. Jednak niektóre istoty wymagają lekcji, których profilu nie są w stanie zapewnić pozytywnie zorientowane istoty (a właściwie są w stanie, ale dopiero po osiągnięciu odpowiedniej świadomości). Ostatecznie, wszystko jest lekcją i wszystko uczy.

Świadomość kluczem do służby
Jeżeli ma się całą dostępną wiedzę, całą dostępną dobroć i można wszystko, to jest się wszechwiedzącym, wszechdobrym i wszechmocnym. Skoro teraz jest zawsze, a czasoprzestrzeń jest iluzją, to wszyscy jesteśmy Bogami, a właściwie, skoro wszyscy jesteśmy jednym, to wszyscy jesteśmy Bogiem.
Czy jeśli zabijam komara, to go krzywdzę? Nie da się krzywdzić, dlatego NIE, ale ponieważ wszyscy jesteśmy Bogiem, to od naszego wspólnego wyboru (mojego i komara) będzie zależał los tej istoty. Wszystko jest wyborem i nie da się manipulować ani wymuszać na kimś czegokolwiek, dlatego nawet jeśli zabiłabym tego komara, ten komar musiałby się na to zgodzić. Chociaż iluzją tego owada jest brak samoświadomości, na pewnym poziomie wybrał on swój los i taki profil lekcji. Chociaż jestem wszechwiedząca, wszechdobra i wszechmocna, WYBIERAM nie mieć dostępu do całej mojej wiedzy, więc na pewnym poziomie nie zawsze świadomie wiem, co będzie najlepszym wyborem dla wszystkich. Jednak jeśli jestem całkowitym panem siebie, nie muszę zabijać komara, bo ten, na przykład, mnie gryzie. Mogę (jeśli mam dostęp do całej wiedzy) sprawić, że komar mnie nie ugryzie lub odleci, mogę też pozwolić mu się ugryźć, ale nie odczuć swędzenia, mogę też go zabić, bo mogę wszystko, a móc wszystko to wiedzieć wszystko i kochać. Od teraz mogę wiedzieć wszystko, jeśli zechcę, a właściwie od zawsze i na zawsze, bo teraz jest zawsze.

Nie ma błędów, wszystko jest lekcją, nie da się krzywdzić, jesteśmy Bogiem, można wszystko, teraz jest zawsze, świadomość kluczem do służby, nie da się chcieć krzywdzić, świadomość w Kreacji
Przetransferowanie całej podświadomości do świadomości to jedność ze Stwórcą, tak naprawdę podświadomość jest kolejną iluzją i cały czas (bo teraz jest zawsze) jesteśmy nieskończenie świadomi, ALE uczenie się wewnątrz iluzji tworzy iluzję „odblokowywania” tego, co było przed nami ukryte. Bo wszyscy jesteśmy jednym, wszystko sprowadza się do Jestem. Jestem to Kocham i Wiem.
Kocham i Wiem, więc tworzę.
Cały czas można wszystko, ale wewnątrz iluzji naprawdę można wszystko jeśli jest się nieskończenie świadomym, czyli… poza iluzją. Ponieważ cały czas jesteśmy poza iluzją, bo poza iluzją zawarte jest wszystko, co istnieje, a teraz jest zawsze (właśnie dlatego!), oznacza to, że (w iluzji) od rozwinięcia samoświadomości i wolnej woli… MOŻNA WSZYSTKO. Bo można WYBRAĆ wszystko, co jest w stanie objąć nasza percepcja. Świadomość wzrasta z ewolucją, nawet, jeśli zostaje podzielona na części przez błędy w myśleniu i mechanizmy obronne ego.
Ale w takim razie co ogranicza percepcję? Skoro tak naprawdę nie ma ograniczeń? Iluzja ogranicza percepcję, chociaż tak naprawdę wcale nie ogranicza! Świadomość wynika z wyboru (choć jest nieskończona, była i będzie), który wynika z samoświadomości i wolnej woli (które również są nieskończone, były i będą), które są rzeźbione przez percepcję (która również jest nieskończona, była i będzie), która jest ograniczana przez iluzję, czyli… PRZEZ NIC. Skoro Jestem zawiera w sobie WSZYSTKO, co istnieje, nie można być niczym więcej, niż istnieniem. Skoro nie ma żadnych ograniczeń, a to, że są, jest iluzją, której nie ma, oznacza to, że gęstości są kolejną iluzją.

Know how w grze a percepcja. Wiedza, intelekt, świadomość, bycie i percepcja.
Chociaż pozornie dostęp do szerszej świadomości może podlegać wielorakim ograniczeniom, czy też ze względu na percepcję okrojoną daną sytuacją lub intelektem ograniczonym z kolei przez geny czy gęstość, czy też przez okrojony dostęp do wiedzy lub wyparcie empatii, jednak to iluzja, ponieważ, jak wiemy, Jestem, więc Kocham i Wiem. Jeżeli tylko istota wybierze brak ograniczeń, będzie w stanie wykroczyć poza limity wynikające z iluzji. Im niższa gęstość, tym więcej iluzji do przezwyciężenia, ale także ścieżka STS opiera się na gruncie iluzji. Jednak jak już napisałam, świadomość wzrasta z ewolucją nawet, jeśli zostanie pokrojona i podzielona na drobne części przez błędy w myśleniu i mechanizmy obronne ego. O ile iluzoryczne ograniczenia w niższych gęstościach wynikają z iluzji braku niezbędnego intelektu, samoświadomości, percepcji okrojonych przez biologię, to w przypadku wyewoluowanych istot STS wynikają z „chorego” awatara. Chociaż mają wszystko, czego potrzeba w iluzji do poszerzonej świadomości, WYBIERAJĄ nie mieć WYBORU i pozbawiają się wolnej woli, której tak naprawdę nie mogą się pozbyć - błędne koło negatywności.
Chociaż mam mózg istoty trzeciej gęstości i fizyczne ciało, nie oznacza to, że mój intelekt zależy od biologicznego mózgu, chociaż według iluzji nie powinnam być w stanie przetwarzać na tym poziomie, jestem, bo tak wybrałam. Równie dobrze można wybrać wszystko inne, tylko że czasami pojawia się iluzja niepowodzenia. Dlaczego?
Aby korzystać z pełnej wolnej woli, trzeba mieć wiedzę. Czasami trzeba najpierw świadomie wiedzieć, żeby móc. Ale czasami nie. Dlaczego?
Bo tak naprawdę zawsze świadomie wiemy i nawet jeżeli nie możemy, to możemy, mogliśmy i będziemy móc dlatego nawet jeśli coś się nie powiodło, to już się powiodło, powodzi się i będzie się powodzić.

Nie da się krzywdzić – ekspresja miłości przez zrozumienie i wolną wolę, czyli można wszystko – prawdziwa wolność dzięki nieskończonej miłości
Ponieważ wszyscy mamy wolną wolę, możemy z niej korzystać także dla ignorancji. Możemy wybrać nie być, ale wiemy już, że wtedy wcale nie przestaniemy być. Ponieważ całą wiedzę dostępną w Kreacji możemy sprowadzić do jednego słowa: Jestem, skoro Jestem to wszystko, to Jestem zawiera w sobie również Nie ma mnie. Jednak nawet wówczas, gdy ktoś wybierze niebyt, wciąż będzie. Podobnie – wszystko jest lekcją oraz wszystko jest wyborem. To my wybieramy, czego i w jaki sposób chcemy się nauczyć i czasami nie będą to łatwe i przyjemne lekcje. Dlatego nawet, jeżeli ktoś, korzystając ze swojej wolnej woli wybierze chęć wyrządzenia nam krzywdy, i tak nas nie skrzywdzi nawet, jeżeli my wybierzemy bycie skrzywdzonymi. Na pewnym poziomie krzywda może wydawać się realna i rzeczywista, jednak ostatecznie wszystko służy jednemu celowi – uczeniu się. Wszystko jest miłością, nawet to, co na naszym obecnym poziomie wydaje nam się okrutne i niesprawiedliwe. Również wszystko jest formą pomocy. Ponieważ wszyscy jesteśmy nieskończenie świadomi a podświadomość to iluzja, zawsze wiemy, jaki wybór będzie najlepszy dla nas i dla istot, z którymi wchodzimy w interakcje. Chociaż na pewnym etapie błędy są realne i rzeczywiste, tak naprawdę nie ma błędów. I nie, nie wyklucza to wolnej woli. Chociaż wszystko wydaje się być z góry ustalone, tak naprawdę zawsze nasz wybór jest kluczowy. To nasze myślenie bywa wadliwe i to przez to wadliwe myślenie doszukujemy się paradoksów. To, co wydaje nam się paradoksem, wcale nie musi nim być. To my wybieramy czego doświadczymy oraz kiedy i jak tego doświadczymy. Chociaż nie zawsze wybierzemy najlepszą możliwą opcję w naszej ziemskiej iluzji, ostatecznie będzie to najlepsza możliwa opcja, bo wszystko jest idealne. Czasami warto spowolnić nasze myśli i zdać się na intuicję, posłuchać naszego wewnętrznego głosu, który zawsze potrafi odróżnić prawdę od kłamstwa, bo – jak już napisałam – myślenie bywa wadliwe i przez błędy w myśleniu możemy uwierzyć w coś, co odbiega od prawdy. Chociaż jesteśmy fundamentalnie wolni, to na pewnym poziomie realnym jest to, że jesteśmy częścią Systemu Kontroli. I choć System Kontroli wcale nie istnieje, na pewnym poziomie jest rzeczywisty. Myślenie jest jedną z kotwic, jakich System używa, by utrzymać nas na swoim miejscu. Absolutnie nie zniechęcam do myślenia, wręcz przeciwnie, jednak czasami, kiedy poczujemy się zagubieni i zaplątani w niepokojące nas myśli, wyciszmy się i posłuchajmy swojej intuicji. Chociaż System Kontroli zdaje się być więzieniem, chociaż negatywnie zorientowani obcy z wyższych gęstości wierzą, że mogą nas kontrolować w każdym aspekcie, tak naprawdę System Kontroli w ogóle nie istnieje. Nie da się nikogo zniewolić, tak samo nie da się wyrzec wolnej woli, dlatego jesteśmy wolni w każdym momencie. Nie oznacza to, że powinniśmy pozostać bierni wobec manipulacji stosowanych przez System Kontroli. Powinniśmy zauważać zjawiska, które nas niepokoją i uświadamiać je innym (co ja staram się robić na tym blogu). Wszystko się liczy – nie ważne czy będzie to angażowanie się w działalność charytatywną, szerzenie wiedzy czy zwykła rozmowa o pogodzie z sąsiadką = wszystko to ma wpływ na umniejszanie wpływu Systemu Kontroli (chociaż, jak wiemy, ten wcale nie istnieje i jest realny i rzeczywisty jedynie na pewnym poziomie). Im bardziej jesteśmy świadomi, tym mniej System może na nas oddziaływać (chociaż, jak wiemy, tak naprawdę system w ogóle na nas nie oddziałuje, bo nie da się manipulować oraz tak naprawdę w ogóle nie istnieje). Ponieważ wszyscy jesteśmy jednym, to brak empatii jest niemożliwy. Dlatego ci, którzy twierdzą, że nie mają empatii, po prostu ją wypierają. Ponieważ krzywdząc innych krzywdzą też siebie (chociaż, jak wiemy – nie da się krzywdzić), cierpią, ale wypierają to cierpienie. Zamiast tego wierzą, że to sprawianie innym cierpienia daje im radość. Jest to zależność. Im bardziej jesteśmy świadomi, tym bardziej jesteśmy szczęśliwi i nie potrzebujemy żadnych zewnętrznych zdarzeń czy sytuacji, by tę radość odczuwać (choć możemy wybrać cieszyć się z zewnętrznych zdarzeń czy sytuacji). Różnica polega na tym, że jesteśmy świadomi tego wyboru.

                Mam nadzieję, że udało mi się to sensownie ułożyć. Moje notatki były bardzo chaotyczne, więc jeśli coś będzie dla Was niezrozumiałe, dajcie znać w komentarzu albo napiszcie do mnie na maila, postaram się bardziej to wyjaśnić. Myślę, że będę kontynuować te przemyślenia i że pojawi się tego więcej na moim blogu.

niedziela, 6 stycznia 2019

Jak nasza percepcja buduje rzeczywistość, której doświadczamy?


            Na wstępie tego wpisu chciałabym przytoczyć przykład z pewnej książki pt. „Polyanna”. Tytułową Polyannę cechowało niezwykłe podejście do rzeczywistości – dziewczynka starała się widzieć dobro we wszystkim, czego doświadczała. Kiedy marzyła o lalce, a zamiast niej otrzymała kule, potrafiła zamiast smutku czy rozczarowania odczuwać radość z tego, że jest zdrowa i nie potrzebuje tych kul.

            Takie podejście może być jednak trudne do osiągnięcia. Często zamiast dopatrywać się przebłysków optymizmu, w trudnych sytuacjach życiowych całkowicie ulegamy naciskowi negatywnych myśli. 

            Tak naprawdę wszystko jest lekcją i każde doświadczenie życiowe otwiera przed nami możliwość wyboru. Być może nie mamy wpływu na to, jak ktoś się wobec nas zachowa lub jakich doświadczymy sytuacji, ale to my jesteśmy panami swojego życia – do samego końca – nie ważne, jak smutne czy tragiczne warunki by nam towarzyszyły. 

            Kiedy zdamy sobie sprawę z potęgi tego wyboru, możemy uczyć się ukierunkowywania swojej percepcji ku pozytywności. Czasami jest to bardzo trudne, zwłaszcza wtedy, gdy zdążyliśmy już po części utożsamiać się z cierpieniem, którego doświadczamy.

            Oczywiście nie potrafimy dobierać sobie wszystkich sytuacji których doświadczamy. Czasami spotyka nas choroba, problemy osobiste, problemy finansowe czy różne nieprzewidziane wypadki. Jednak to,  co staram się tutaj przekazać, nie sprowadza się do pustego „czarowania” rzeczywistości, do kolejnego pustego „będzie dobrze” czy „jutro będzie lepiej”. Chodzi o to, by w to uwierzyć całym sobą, by zdać sobie sprawę z tego, jak wielki wpływ na manifestowanie się rzeczywistości mamy my sami. Chodzi o to, by pomimo wstępnych trudności sytuacyjnych, potrafić znaleźć iskrę nadziei zawsze i w każdych warunkach. By potrafić panować nad swoimi emocjami i by świadomie wybierać, jakich emocji chcemy doświadczyć, niezależnie od warunków zewnętrznych. 

            Na przykład, jeżeli denerwują nas niektórzy kierowcy, zamiast wmawiać sobie, że ci ludzie w konkretnej sytuacji automatycznie powodują w nas gniew, uświadommy sobie, że tak naprawdę to, czy będziemy zdenerwowani zależy tylko i wyłącznie od nas samych. To nie tamci ludzie czy zewnętrzne sytuacje wywołują w nas negatywne emocje, to my sami wybieramy odczuwać te negatywne emocje. 

            Starajmy się uświadamiać sobie codziennie kontrolę, jaką mamy nad własnymi emocjami. Wybierajmy doświadczanie tych emocji, które przynoszą nam radość. Ktoś może powiedzieć, że nie da się wybierać emocji, że doświadcza się ich od tak, po prostu lub z powodu konkretnej sytuacji. Oczywiście, można doświadczać emocji bezrefleksyjnie i utożsamiać ich wystąpienie z pewnymi sytuacjami, ale nie trzeba. Jest możliwym świadome wybieranie emocji, możliwym jest doświadczanie takich stanów, jakich chce się doświadczyć, bez względu na sytuację czy okoliczności. Czasami jest to bardzo trudne, ale ZAWSZE to my jesteśmy panami samych siebie i ZAWSZE mamy tę możliwość wyboru. 

            Aby nauczyć się świadomego przeżywania emocji, możemy zacząć od życzliwości. Pomimo własnych niekorzystnych emocji, starajmy się być życzliwi dla ludzi, z którymi stykamy się na co dzień. Czerpmy z tej życzliwości, z każdego przyjaznego uśmiechu i dobrego słowa. Kochajmy przyrodę, miasta, ulice, zwierzęta i ludzi – czerpmy z tej miłości każdego dnia. 

            Można uczyć się tego metodą małych kroczków. Na początku może zamiast starać się pozbyć jakiejś negatywnej myśli czy emocji, starajmy się zamiast niej odczuwać coś pozytywnego. Pomyślmy o jakimś radosnym wspomnieniu, o ukochanej osobie, pójdźmy na spacer do lasu. Nie skupiajmy się na destrukcji tych negatywnych stanów, a na konstrukcji czegoś pozytywnego.
             
            Ostatnio przeglądając internet natknęłam się na komentarze na temat pokrzywdzonych 
zwierząt. Kilka z nich wspomniało o tym, że ludzie to potwory, a świat jest podłym miejscem. Wzburzenie jest jak najbardziej zrozumiałe, za każdym razem, gdy jakaś istota doznała z czyichś rąk cierpienia, ale powyższe twierdzenia są zwyczajnie nieprawdziwe. Przecież istnieje mnóstwo dobrych i życzliwych ludzi, którzy codziennie sprawiają, że świat staje się lepszy, pomimo niesprawiedliwości czy okrucieństwa. Spoglądanie na rzeczywistość z takiej perspektywy wyostrzy percepcję na odbiór negatywnych treści, przez co sama rzeczywistość zacznie wydawać się negatywna. Dlaczego nie nastawić percepcji na odbiór pozytywności? 

I nie, absolutnie nie chodzi tu o ignorowanie negatywnych sytuacji czy zdarzeń i o nieprzemyślany optymizm w stylu „otwieram oczy tylko wtedy, kiedy jest pięknie i fajnie”. Chodzi o to, by być w stanie odszukać iskierkę dobra w każdej sytuacji, zawsze i wszędzie, pomimo obecności tego, co okrutne, niesprawiedliwe czy złe. Chodzi o to, by dojrzeć prawdę w kłamstwie, iskierkę światła w ciemności i piękno w tym, co brzydkie i odrażające. By nie dać się oszukać, że ludzie to potwory, a świat, w którym żyjemy jest okrutny, bez żadnej nadziei na to, by stał się lepszym miejscem. To od naszych wyborów zależy, czy uwierzymy w któreś kłamstwo i pozwolimy, by zabrało nam ono nadzieję i szczęście, czy wybierzemy świadomy wybór i codziennie będziemy starać się budować rzeczywistość opartą na pozytywności, by nieść innym ludziom nadzieję i miłość.

Ja sama jeszcze niedawno temu cierpiałam na depresję. Brak odpowiedzi na pytania o sens ludzkiego życia każdego dnia wpędzał mnie w negatywne emocje. Wszędzie widziałam krzywdę, nienawiść i obojętność. Byłam przekonana, że większość ludzi jest niezdolna do empatii, że prowadzimy pustą egzystencję opartą na konsumpcji, że rodzimy się i umieramy bez chęci poszukiwania odpowiedzi na ważne pytania i że każdego z nas czeka śmierć, która jest ostatecznym końcem. 

Jednak pewnego dnia usłyszałam ważne zdanie, kiedy zwierzyłam się komuś ze swoich stanów. Ta osoba powiedziała mi, że dla niej sensem życia jest ciekawość; że żyje, bo jest ciekawa, co jeszcze życie ma jej do zaoferowania. To zdanie – być może, gdy patrzy się na nie z boku, mało istotne, stało się moją mantrą. W najczarniejszych momentach ukrywałam się w niej i dodawała mi ona otuchy. Jestem zdania, że czasami właściwa osoba we właściwym czasie może wypowiedzieć słowa, które nieprzypadkowo okażą się bardzo pomocne. Tak było w moim przypadku i za tę pomoc serdecznie dziękuję.



Dzięki ukierunkowaniu swojej percepcji na pozytywność zaczniemy zauważać całą masę gestów, zdarzeń i sytuacji, które wcześniej umykały naszej uwadze. Także my sami, jeśli staniemy się bardziej optymistyczni, życzliwi i otwarci, zaczniemy przyciągać do siebie życzliwych ludzi i napawające optymizmem sytuacje, przez co otaczająca nas rzeczywistość ulegnie realnej zmianie. Wciąż będziemy napotykać trudne zdarzenia, ale z naszym zmienionym podejściem i towarzyszącymi nam przychylnymi ludźmi o wiele łatwiej je przezwyciężymy.

Jak uczyć się kreowania swoich stanów emocjonalnych i pozytywnej percepcji rzeczywistości? Myślę, że nie istnieje żadna procedura, która byłaby uniwersalna i skuteczna dla każdego. Ważne jest na pewno zwiększenie poczucia własnej skuteczności. Można na przykład myśleć zamiast „jestem smutny”, „wybieram odczuwać smutek”. Można w różny sposób przeciwstawiać się niechcianym emocjom, ale najskuteczniejsze będzie wspomniane już przeze mnie łagodne zastępowanie ich czymś pogodniejszym. Mnie bardzo też pomogła muzyka, dla kogoś może to być książka, rozmowa czy wyjście na łono natury. (I tak, są to zewnętrzne poprawiacze nastroju, jednak to zawsze jest wybór; to ja wybieram poprawić sobie nastrój moją ulubioną muzyką).

Jeżeli z pełną  świadomością przejmie się odpowiedzialność za swoje wybory, możliwym będzie łatwiejsze przeciwstawianie się negatywnym stanom emocjonalnym.

Nie istnieje uniwersalna recepta na szczęście, ale pozytywna percepcja rzeczywistości jest w pełni możliwa dla każdego, kto podejmie taki wybór. Jeżeli chcesz być szczęśliwy – bądź. Nie istnieje nic silniejszego od twojego wyboru, co mogłoby cię powstrzymać.