Jak już wspomniałam wcześniej, osoby, które wierzą w
istnienie obcych cywilizacji, są odbierane jako lekko szurnięte, natomiast
osoby, które dodatkowo utrzymują, że według nich, obcy od tysięcy lat ingerują
w dziejące się na Ziemi zdarzenia, a ponadto używają jej mieszkańców (czyli
nas) jako marionetek, kontrolują każdy możliwy aspekt naszego życia, włączając
w to media, edukację, zwyczaje, kulturę, tradycję i socjalizację, robią
wszystko, by odciąć nas od duchowości oraz wywołują, prowokują i zachęcają do
angażowania się w tak wiele negatywności, ile jest możliwe po to, by odżywiać
się tymi negatywnymi emocjami w taki sam sposób, w jaki my odżywiamy się
roślinami i zwierzętami… wtedy zostaje się niebezpiecznym wariatem lub
schizofrenikiem.
Wojna
to Pokój
Wolność
to Niewola
Ignorancja
to Siła
A
teraz kilka pytań: ilu z was wierzy, że woda wrze w stu stopniach? A ilu z was
rzeczywiście zmierzyło samodzielnie jej temperaturę? Ilu z was wierzy w
istnienie chorób, z którymi nigdy nie miało styczności i czytało o nich jedynie
w książkach? Ilu z was wierzy w nieszkodliwość szczepionek, lekarstw i tzw.
suplementów diety? Jeśli tak, to na czym opieracie tę wiarę? Ilu z was wierzy,
że jeśli pójdzie się zrobić zakupy do supermarketu, to nie zostanie się otrutym
jednym ze składników żywności, którą się przed chwilą kupiło? Ilu z was
przeczytało skład produktów, które spożywa i sprawdziło, czym są użyte
substancje, skąd się je pozyskuje i jakie mają działanie? Ilu z was wierzy, że
teorie spiskowe są tylko teoriami wymyślonymi przez nerdów, którzy mają za dużo
wolnego czasu, ewentualnie jakieś psychiczne zaburzenia i dlatego angażują się
w tematykę UFO, duchów czy spisków? Jeżeli tak jest, to na czym bazujecie ten
pogląd? Przecież nie jest tajemnicą, że w większości żywności dostępnej w
supermarketach znajdzie się składniki, które są w najlepszym wypadku
niejadalne, a w najgorszym trujące. I że trucie ludzi żywnością jest zupełnie
legalne. Przecież to żaden sekret, że antybiotyki oprócz tego, że (początkowo)
pomagają w zwalczeniu choroby, upośledzają też funkcjonowanie organizmu. Nie
jest też wiedzą tajemną, że wyleczyć się można z powodzeniem „domowymi
sposobami”, odpoczynkiem i medycyną naturalną (w tym miejscu zaznaczam, że nie
namawiam nikogo do danego sposobu odżywiania czy leczenia się i zgadzam się, że
czasami takie „domowe sposoby” mogą okazać się niewystarczające). Również
politycy i inne osoby rządzące niemal się nie kryją ze swoją dwulicowością,
skłonnością do manipulacji, żądzą wzbogacenia się, i zupełnym nie przejmowaniem
się losem „maluczkich”. Pomimo tego, wolimy nie
widzieć tych wszystkich zdarzeń i biernie odbierać je jako „znany element
rzeczywistości, który nie budzi zaskoczenia”. A powinien, ponieważ 1) w
sklepach znajduje się trująca żywność 2) (niektóre) lekarstwa lub suplementy
diety szkodzą naszemu organizmowi niewspółmiernie bardziej, niż leczą 3) rządzą
nami osoby, których zachowanie jest różne od uczciwości, lojalności, chęci
pomocy, bezinteresowności, dobroci, honorowości czy odwagi – skoro rządzą nami
manipulatorzy, kłamcy, tchórze, osoby nieuczciwe, interesowne i egoistyczne, to
dlaczego możliwość istnienia teorii spiskowych jest odrzucana? Czy przypadkiem
nie dlatego, że jest to komuś bardzo na rękę?
Czy jeżeli wierzycie,
że świat jest dokładnie taki, jaki jest widoczny na pierwszy rzut oka oraz że
żadne teorie spiskowe nie są prawdopodobne, to czy na pewno jest to coś, do
czego sami doszliście na drodze rzetelnego przemyślenia tematu i
własno-umysłowej analizy, czy po prostu nieświadomie przejęliście to myślenie z
zewnętrznego źródła? Czy jeżeli odpowiecie, że to wy tak myślicie, to czy nie
będzie tak, ponieważ nie będziecie chcieli dopuścić do świadomości możliwości,
że jakiś proces miał miejsce bez waszego świadomego rozpoznania i będziecie
chcieli zapobiec związanemu ze zdaniem sobie z tego sprawy dyskomfortowi?
Jednak jest to poziom
szczerości ze samym sobą, na który nie wszyscy mogą się zdobyć w obecnym
czasie. Dlatego są podejmowane działania mające na celu sprawienie, że ludzie
będą utożsamiać terminy takie jak „teoria spiskowa” z osobami, które nie są do
końca zdrowe psychicznie. Widzicie, co tu się dzieje? Osoby, które świadomie dostrzegają absurdalność
otaczającej nas rzeczywistości i głoszą publicznie, że prawdopodobne jest to,
że elita rządzących, którzy mogliby zostać określeni jako osoby psychopatyczne
robi nas w balona, fałszuje historię, manipuluje nami przez znajomość
mechanizmów naszej psychiki, truje nas czymś, co powinno (z samej nazwy!) nas
odżywiać, leczy nas czymś, co w tym samym czasie sprawia, że stajemy się mniej
zdrowi, uczy nas w taki sposób, który sprawia, że jesteśmy mniej głodni wiedzy,
mniej kreatywni i mniej… myślący, są postrzegane jako osoby chore, o zaburzonym osądzie
rzeczywistości! I w taki sposób prawda staje się fikcją.
Z zamiarem opuszczenia sali rzucił
się na zasłonięte okno. Po chwili unieszkodliwiono go zastrzykiem
uspokajającym. Położył się spokojnie na poduszce i zasnął. Doktor postawił
diagnozę: „Najprawdopodobniej
schizofrenia, a do tego jeszcze alkoholizm...”
Wglądało na to, że Iwan jest poważnie chory.1
Wglądało na to, że Iwan jest poważnie chory.1
Zauważcie proszę, że nadkłada
się starań, by już osoby, które twierdzą, że rządzą nami psychopatyczne elity były
postrzegane jako niewiarygodne. Natomiast jeżeli ktoś uważa, że wierzy w UFO,
obcych, Szaraków czy Reptilianów, jest świrem. Totalnym wariatem. Zostanie
zmieciony przez rzesze „inteligentów” skłaniających się ku intelektualizowaniu
wszystkiego i wymagających namacalnych dowodów, wyśmiany i wykpiony przez tych,
w których interesie leży to, by pozbawiać takich ludzi wiarygodności oraz przez
tych, którzy „całkowicie wykluczają taką ewentualność”, a równocześnie wierzą w
to, że czarne koty przynoszą pecha oraz że spowiedź przed księdzem oczyszcza
ich z grzechów oraz otrzyma całą masę „współczujących” spojrzeń od tych, którzy
dojdą do wniosku, że koleś ma najwyraźniej nie do końca po kolei w głowie.
Przecież duchów nie ma
Czym jest UFO i kim są
obcy w świadomości przeciętnego człowieka? Skoro pojęcia istnieją, gdzieś musi
być dla nich jakieś miejsce. Część ludzi prawdopodobnie całkowicie wyklucza
możliwość przynależności wyżej wymienionych do zbioru „istnieje” lub „może
istnieć” i utożsamia obcych z zielonymi ludzikami z bajek, którzy są realni w
taki sam sposób, w jaki realna jest Baba Jaga, Smerfy czy Żwirek i Muchomorek.
Inni są w stanie z różnym prawdopodobieństwem dopuścić możliwość istnienia
obcych cywilizacji. Niektórzy uznają, że istnienie innych niż nasza form życia
jest mało prawdopodobne, ponieważ, na przykład, nikt nie odpowiada na emitowane
przez ludzi sygnały radiowe. Niektórzy wykluczają istnienie bardziej
rozwiniętych od nas form życia, ponieważ wtedy prawdopodobnie dałyby o sobie
znać (ponieważ, na przykład, dysponowałyby taką technologią, by do nas
dotrzeć). Jeszcze inni są zdania, że mało prawdopodobnym jest, byśmy byli sami
we Wszechświecie, ale fakt „nie odwiedzania” nas przez obcych tłumaczą tym, że
(na przykład) nie jest powiedziane, że inne formy życia będą wystarczająco
zaawansowane technologicznie lub że być może czekają, byśmy sami stali się
wystarczająco rozwinięci, aby się z nami skontaktować. Są również tacy, skłonni
rozważyć możliwość istnienia równoległych wymiarów, lub też tego, że żyjemy w
jakiejś komputerowej symulacji wymyślonej przez bardziej zaawansowaną, obcą
cywilizację, ale te osoby będą raczej skłonne do popadania w intelektualizację.
Jednak w momencie, kiedy ktoś powiąże zagadnienia bliskie teorii spiskowej z
zagadnieniami bliskimi tematyce UFO i obcych oraz będzie potrafił wyodrębnić i nazwać po imieniu procesy i
manipulacje, którymi jesteśmy poddawani przez tych „wyżej”, okaże się, że taki
sposób myślenia jest zły, chory, paranoiczny,
niezgodny z prawdą. Ponieważ ten sposób myślenia zawiera w sobie ową
niepokojącą iskrę.
Żaden z powyższych
sposobów myślenia o tym zjawisku nie jest narażony na taką falę wyśmiewania,
wykpiwania i jakiegokolwiek odzewu. Czy to nie ciekawe, że dopiero, kiedy
zahaczy się o „spisek” i „psychologiczną manipulację”, stanie się przedmiotem
ataków, które mają na celu podburzenie wiarygodności? Zauważcie proszę, że najwięcej
komentarzy „diagnozujących” schizofrenię zbierają w internecie osoby, które
wypowiadają się na temat teorii spiskowych. Będą to osoby poruszające tematykę
tajnych stowarzyszeń, procedur kontroli umysłu i programowania umysłu, porwań
przez wojsko i obcych, osoby twierdzące, że są jedną z tzw. Targeted
Individuals itd. Co więcej, doszukiwanie
się istnienia spisków jest jednym z objawów… schizofrenii paranoidalnej. Twierdzenie, że odbiera się myśli, które nie
są nasze własne również. Tak samo wiara
w to, że inni są w stanie odczytać nasze myśli, przeświadczenie, że słowa wypowiadane przez innych ludzi są skierowane
do nas, słyszenie głosów i halucynacje.
Ale jeśli istnieje
czytanie w myślach, telepatia, bardziej zaawansowane od nas istoty, które z
łatwością używają tych umiejętności oraz które potrafią podróżować w czasie,
postrzegać czas inaczej, niż linearnie, widzą możliwe przyszłości (a co się z
tym wiąże, także przeszłości), posiadają nie-fizyczną technologię, którą mogą
wpływać na nasze emocje, podsuwać konkretne myśli i prowokować do danych
zachowań oraz które mogą samym swoim umysłem dokonywać „nagięć” na poziomie
kwantowym i kształtować materialną rzeczywistość, to czym w takim układzie
staje się schizofrenia?
No i czym jest psychopatia?
Na Wikipedii ładnie
nazwana osobowością dyssocjalną.
Jest to zaburzenie struktury osobowości o charakterze trwałym, dotyczące 2–3% każdego społeczeństwa. Zaburzenie to wiąże się z obecnością trzech deficytów psychicznych: emocji, uczenia się i relacji interpersonalnych.Kazimierz Pospiszyl dzieli zaburzenie na typ impulsywny i typ kalkulatywny. Wyróżnia on w psychopatii:
- deficyt lęku – defekt emocjonalny polegający na braku przyswajania odruchów moralnych i braku empatii;
- deficyt uczenia się – dominujące w typie impulsywnym zachowania agresywne;
- upośledzenie związków – relacje oparte na przydatności innych do własnych celów, płytkie związki – dominujące w typie kalkulatywnym, ignorowanie konwencji społecznych;
- cierń psychopatyczny – zubożone życie psychiczne, kompensowane przez narcyzm – wyczulenie na przejawy niedoceniania. 2
Pierwszym,
co mnie zdziwiło już jakiś czas temu, były te 2-3 procenty. Taki pomiar może
być przeprowadzony jedynie wśród osób z „niechlujną” odmianą psychopatii, na
przykład wśród osób impulsywnych i agresywnych, zdolnych w przypływie
wściekłości do pobicia lub zabicia kogoś w biały dzień. Reszta zwyczajnie nie dopuści do
sytuacji, w której ktoś mógłby przeprowadzić na nich takie badanie. Dodając do
tego fakt, że właśnie takie osoby nami rządzą okaże się, że tego typu „badania” i statystyki są zupełnie niewiarygodne.
Skoro rządzą nami osoby, których
zachowanie jest różne od uczciwości, lojalności, chęci pomocy,
bezinteresowności, dobroci, honorowości czy odwagi – skoro rządzą nami
manipulatorzy, kłamcy, tchórze, osoby nieuczciwe, interesowne i egoistyczne,
okazuje się, że w świecie, w którym żyjemy, psychopatia jest normą, a
demaskowanie zamaskowanego oraz procedury stosowane przez obcych i tajne
organizacje wojskowe wobec tych, którzy ośmielili się demaskować – schizofrenią.3
Co z tymi,
którzy twierdzą, że widzieli?
Zakładając, że latające spodki i
inteligentni obcy, którzy nie tylko potrafią odwiedzać Ziemię, ale również
dysponują umiejętnościami parapsychicznymi, nie-fizyczną technologią i umiejętnością
podróży w czasie nie istnieją, a jeśli istnieją, to nigdy nie odwiedzili naszej
planety, nie mówiąc już o trwającym tysiąclecia manipulowaniu nami i odżywianiu
się naszymi negatywnymi energiami, należałoby się zastanowić, skąd w takim
razie biorą się ludzie, którzy twierdzą, że doświadczyli bliskiego spotkania z
istotami obcych cywilizacji lub widzieli niezidentyfikowane latające obiekty?
Choroba psychiczna? Przewidzenia?
Tajne, wojskowe operacje i technologia? Efekt alkoholu, narkotyków lub leków?
Dzikie zwierzęta? Nadmiar wyobraźni? Kłamstwo? Chęć zdobycia rozgłosu i sławy?
Żart? Efekt uboczny literatury i filmów sci-fi?
Wszystkie te opcje są prawdopodobne,
jeśli chodzi o rozpatrywanie pojedynczego przypadku. Natomiast w momencie,
kiedy rzesze ludzi twierdzą, że Obcy istnieją, a niektórzy z nich oprócz tego,
że widzieli latający spodek zeznają, że byli przez nich porwani, wtedy robi się
troszeczkę trudniej. No bo jak wytłumaczyć masowe zjawisko odwołując się do
choroby psychicznej lub do przewidzenia? Dlaczego wszyscy ci ludzie mieliby
cierpieć na dokładnie tę samą chorobę psychiczną, której rezultatem są
dokładnie takie same przewidzenia i halucynacje? Dlaczego tak wielu ludzi
widywałoby Obcych i latające spodki w rezultacie spożycia zbyt dużej ilości
alkoholu, narkotyków czy leków? Jakie jest prawdopodobieństwo powtarzalności
dokładnie takiego samego typu halucynacji? Jaka jest szansa, że wszyscy ci
ludzie kłamią albo dla żartu, albo dla chęci rozgłosu? Część z nich z dużym
prawdopodobieństwem mogła postępować według tego schematu, ale z całą pewnością
nie wszyscy – to sugerowałoby innego rodzaju „spisek” zakładający tajne
umówienie się ludzi z różnych kontynentów, kultur, o różnym wieku,
zainteresowaniach i inteligencji, by kłamać lub robić w jajo media opowiadając
ten sam rodzaj historii. Tajne wojskowe operacje i technologia – z dużym
prawdopodobieństwem część osób opowiadających swoje historie o UFO zetknęło się
z tajną wojskową technologią, ale to także powinno dać nam do myślenia –
dlaczego wojsko jest w posiadaniu technologii tak zaawansowanej i tajnej, że
nikt ze zwykłych ludzi nie ma o niej pojęcia i jest gotowym uznać ją z coś pozaziemskiego? Dzikie zwierzęta – jakie jest
prawdopodobieństwo pomylenia dzikiego zwierzęcia z humanoidalnym obcym? Taka
pomyłka byłaby możliwa tylko przy równoczesnym nagromadzeniu kilku czynników
takich jak brak dziennego światła, czynnik emocjonalny czy stan upojenia
alkoholem lub inną substancją. Za dużo sci-fi? Za mało na przewidzenia lub
halucynacje jako pojedynczy czynnik, być może w połączeniu z używkami lub
chorobą możliwa stałaby się halucynacja inspirowana dopiero co obejrzanym
filmem, ale ludzie nie doznają halucynacji ot tak, bo przeczytali książkę lub
obejrzeli film.
Wymienione czynniki mogą się „nawarstwiać”
i pokrywać, można zestawiać je ze sobą w różny sposób i tłumaczyć za ich pomocą
niektóre pojedyncze przypadki, ale nie da się wytłumaczyć za ich pomocą całego
zjawiska, a mianowicie tego, że mnóstwo ludzi z całego świata, z różnych
kultur, o różnym dostępie do mediów i edukacji, o różnym wieku i inteligencji
twierdzi, że doświadczyła spotkania z istotami spoza naszej cywilizacji.
Skoro tak, to można założyć, że
istnieje coś, co daje wszystkim tym ludziom możliwość obserwowania podobnych
zjawisk i istot. Można założyć, że istnieje jakiś powód, dla którego wszyscy ci
ludzie zeznają, że widzieli podobne obiekty i istoty oraz że przechodzili przez
podobne procedury. Ponieważ pomimo mnogości potencjalnych opcji tłumaczących „fikcyjność”
takich doświadczeń, istnieje tylko jedno wytłumaczenie, które uniwersalnie
mogłoby wyjaśnić całe zjawisko – fakt, że w tych historiach kryje się ziarno
prawdy. A skoro tak, to czy Obcy są rzeczywiście tak odlegli i odrealnieni?
Mało tego! Trudno w pełni wytłumaczyć kwestie takie jak ta, że system wierzeń starożytnych cywilizacji rozmieszczonych na przeciwnych krańcach Ziemi był bardzo podobny. Dzisiejsze religie "monoteistyczne" również zdają się działać według podobnego schematu. Oprócz tego pozostaje kwestia powstania niektórych obiektów architektonicznych, takich jak piramidy oraz uwzględnianie przez wiele różnych źródeł pochodzących ze starożytności i średniowiecza obiektów o cechach, które zdradzały pozaziemskie pochodzenie, takich jak Święty Graal 4.
Ciekawe informacje w kwestii UFO, Obcych i ich angażowaniu się w naszą historię możecie znaleźć w książce Williama Bramleya The Gods of Heaven. Poniżej zamieszczam przetłumaczony fragment tej książki:
„UFO nie tylko były widziane, ale czczone na łamach historii. Religie antycznej Mezopotamii, Egiptu i Ameryk zdominowane były przez czczenie podobnych do człowieka „bóstw” z nieba. O wielu z tych „bogów” mówiło się, że podróżowali w latających „łodziach” i „kulach”. Antyczne twierdzenia tego typu są dziś podstawą nowoczesnej teorii „antycznych astronautów”, która postuluje, że kosmiczna rasa odwiedziła kiedyś Ziemię i zaangażowała się w kwestię ludzi. Niektórzy badacze UFO posunęli się o krok dalej przez sugerowanie, że taka kosmiczna rasa albo stworzyła, albo pokonała ludzkie społeczeństwo wiele tysięcy lat temu i że od tego momentu dogląda swojej własności.Dla wielu, takie teorie zdają się być powiązane z science fiction. Pomysły te, jednakże wyrosły z akademickiej debaty, która nurtowała historyków od ponad stulecia: w jaki sposób antyczne cywilizacje Starego i Nowego Świata, zlokalizowane na przeciwnych krańcach ziemi, przypominały siebie tak dokładnie? Dlaczego ludzie tych odległych cywilizacji rozwinęli tak zadziwiająco podobne wierzenia religijne?Jednym z szeroko podzielanych poglądów jest, że ląd lub jęzor lodu połączył kiedyś Cieśninę Beringa pomiędzy Syberią i Alaską, przez którą ludzie ze Starego Świata migrowali do Nowego. Inni nawiązują do archeologicznych dowodów, że antyczni Fenicjanie żeglowali przez Ocean Atlantycki setki lat przed skandynawskimi Wikingami lub Krzysztofem Kolumbem. Niektórzy uczeni uwzględniają, że Fenicjanie zapożyczyli wiele cech z egipskich cywilizacji i przetransferowali je do Nowego Świata. Inną hipotezą jest, że antyczni Egipcjanie sami żeglowali przez ocean.Pomimo dowodów wspierających wszystkie powyższe możliwości, żadna z tych teorii w pełni nie obejmuje wszystkich znanych faktów. Doprowadziło to do czwartej teorii, dobrze wyrażonej w 1910 roku przez oksfordzkiego profesora i laureata nagrody Nobla, Fredericka Soddy:
Niektóre z wierzeń i legend przekazanych nam przez Antyk są tak uniwersalne i stanowczo ustanowione, że zwykliśmy uważać je za niemal tak antyczne, jak ludzkość sama w sobie. Niemniej jednak jesteśmy kuszeni by zadawać pytania, w jakim stopniu fakt, że niektóre z tych wierzeń i legend mają tak wiele cech wspólnych jest kwestią przypadku i czy podobieństwo między nimi może wskazywać na istnienie antycznej, całkowicie nieznanej i niespodziewanej cywilizacji, po której zaniknęły wszystkie inne ślady.
Kiedy wzniesione zostanie takie przypuszczenie, wielu ludzi myśli o rozmytych masach ziemi lub wyspach, takich jak legendarne zagubione kontynenty Atlantydy i Lemurii. Jedna z żyjących w tych samych czasach osób, co Profesor Soddy, jednakże, miała inne podejście i spekulowała, że pozaziemskie społeczności były zamieszane w prehistorię Ziemi. Kontrowersyjną osobą tworzącą w czasach Profesora Soddy’ego był Charles Hoy Fort (1867-1923).Charles Fort jest być może najwcześniejszym pisarzem z dwudziestego wieku, który na poważnie zasugerował, że pozaziemskie istoty były zaangażowane w sprawę ludzi. Fort wspierał się na małym spadku i spędził wiele lat swojego dorosłego życia gromadząc raporty nietypowych zjawisk z naukowych żurnali, gazet i magazynów. Historie, które zbierał, były o takich wydarzeniach, jak niezwykłe, ruszające się światła na niebie, „opady” zwierząt i inne okoliczności, które zdawały się dziać się wbrew konwencjonalnym naukowym wyjaśnieniom. Jego pierwsze dwie książki, The Book of the Damned (1919) i New Lands (1923), zawierają dużą mieszankę zaobserwowań UFO i powiązanych zjawisk z XIX i wczesnego XX stulecia. Fort wnioskował, że nieba nad Ziemią gościły szereg pozaziemskich statków powietrznych, które nazywał „superkonstrukcjami”.Fort rozwinął inne teorie ze swoich badań, z których kilka przetrwało i wciąż prowokują po dziś dzień. W swojej książce The Book of the Damned napisał:
Myślę, że jesteśmy własnością.Powinienem powiedzieć, że do czegoś należymy.Że kiedyś, dawno temu, ta ziemia była niczyja i że inne światy badały ją i kolonizowały oraz walczyły pomiędzy sobą o posiadanie, ale teraz należy ona do czegoś:To coś posiada tę ziemię (…).”5
Samodzielne
Myślenie
Oczywistym jest, że mało kto uwierzy
w istnienie Obcych, którzy nie są tylko hipotezą, jeśli nie miał z nimi styczności
lub też jeżeli nie odczuł efektów działania ich umysłów i technologii. Jednak
jedną rzeczą jest wiara w Obcych, a inną krytyczne myślenie i zdolność ujrzenia
absurdów otaczającej każdego z nas rzeczywistości i kwestionowanie mechanizmów,
które operują w tej rzeczywistości oraz które bazują na psychologicznej
manipulacji, ignorancji i hipokryzji. Ważnym jest, by potrafić dojrzeć kłamstwo
przedstawione jako prawdę, by nie uznawać czegoś za prawdę tylko dlatego, że „większość”
zdaje się zachowywać lub myśleć według danego modelu lub tylko dlatego, że w
takim świetle przedstawiają to figury autorytetu. Oraz by nie uznawać czegoś za
kłamstwo tylko dlatego, że jest wyśmiewane lub odtrącane przez większość. Aby
nie dać się zwieść manipulacjom, kłamstwom i pół-prawdom, potrzebna jest
umiejętność logicznego myślenia oraz szlifowanie swojej intuicji; uczenie się
słuchania tego wewnętrznego głosu, który nigdy się nie myli i zawsze potrafi
odróżnić prawdę od fikcji. Ważnym jest, by nie pozostawiać innym wydawania
osądów i by nie postrzegać czyichś osądów jako swoich własnych. Nawet, jeżeli
myślimy, że jest inaczej, proces absorbcji poglądów, zachowań i emocji z
zewnętrznych źródeł odbywa się bardzo często poza udziałem naszej świadomości.
Dopiero dopuszczenie tego do świadomości daje nam możliwość nanoszenia poprawek
i szlifowania pełnego, samodzielnego myślenia.
Źródła i
wyjaśnienia:
1
Fragment
streszczenia „Mistrza i Małgorzaty”
Michaiła Bułhakowa oraz cytat bezpośrednio z „Mistrza i Małgorzaty”
2 Wikipedia – Osobowość Dyssocjalna
3
Wyjaśniam
tutaj pojęcie schizofrenii w kontekście zbieżności objawów choroby psychicznej
z czynnościami, których mogą doświadczyć niewygodne dla Systemu osoby z powodu
czynników zewnętrznych. Jednocześnie nie neguję istnienia tej choroby i jestem
świadoma, że istnieją osoby, które rzeczywiście są lub wierzą w to, że są
chore. W artykule pragnę ukazać, że nie zawsze doświadczanie jakichś zjawisk tożsamych z objawami choroby psychicznej
jest równoznaczne z chorobą psychiczną, ale w żadnym razie nie wykluczam
istnienia choroby o tych objawach i nie sprowadzam jej jedynie do „wymówki”
Systemu dla radzenia sobie z osobami, które są dla niego zagrażające.
4 Temat Świętego Graala szerzej porusza Tom Montalk w swoim artykule The Holy Grail na montalk.net. Mogę podesłać polskie tłumaczenie.
5 Fragment książki Williama Bramleya The Gods of Heaven
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz