poniedziałek, 19 lutego 2018

Bajka o Złym Magiku



Cześć, jestem Kasia. Opowiem wam bajkę o Złym Magiku. 

Za siedmioma górami, za siedmioma morzami, żył pewien Magik. Nie był to jednak Magik przyjazny, który używałby swojej magii do dobrych celów. Rdzeń Magika był czarniejszy od nocnego nieba, jego serce od dawna beznadziejnie zamrożone, a jego oczy równocześnie przebiegłe i martwe, niemożliwe do przyrównania do jakichkolwiek innych oczu jakiegokolwiek innego stworzenia w tamtej Krainie, która znajdowała się za siedmioma górami i siedmioma morzami. Kraina porośnięta była gęstym lasem, pełnym ślepych zaułków i bujnej roślinności, za wszelką cenę wznoszącej się ku światłu pomimo tego, że była to roślinność szorstka, pełna kolców i rosnąca w sporym zacienieniu.
Zły Magik miał tysiące owiec. Niestety, miał z nimi problem. Owce bały się magika, bo każdego dnia widziały, jak jedna z nich jest zabijana na jego śniadanie, a inna na obiad. Uciekły więc z zagrody magika, przez co przysporzyły mu trudności, gdyż odnajdywanie ich w gęstym lesie było męczące i czasochłonne. Ponieważ był magikiem, żeby sobie z tym poradzić, użył magii.
Zahipnotyzował wszystkie owce i zasugerował im, że one wszystkie są nieśmiertelne oraz że nie dzieje im się żadna krzywda, kiedy obdziera je ze skóry i zjada – przeciwnie, to dla nich bardzo dobre i całkiem przyjemne; po drugie, zasugerował, że magik jest tak naprawdę dobrym panem, który kocha swoje stado tak bardzo, że zrobiłby dla nich wszystko; po trzecie, zasugerował, że jeżeli cokolwiek miało się im przytrafić, i tak nie wydarzyło by się od tak nagle, a już na pewno nie dzisiejszego dnia, dlatego nie ma żadnej potrzeby, by o tym myśleć.
Później innym owcom powiedział: „Jesteście ludźmi, nie musicie się bać. Tylko owce zostaną zabite i zjedzone, nie wy. Wy jesteście ludźmi, zupełnie jak ja.” Jeszcze innym owcom oznajmił: „Wy jesteście lwami – tylko owce się boją. Uciekają, bo są tchórzami. Wy jesteście lwami; wolelibyście umrzeć niż uciec. Nie jesteście tacy, jak te owce, więc kiedy one są zabijane, to nie jest wasz problem. One właśnie po to są, ale was umiłowałem sobie najbardziej z wszystkich przyjaciół z tego lasu.” Tym sposobem, każdej z owiec opowiedział inne historie i już następnego dnia, owce przestały uciekać z zagrody.
Owce wciąż widziały, jak inne są zabijane i ćwiartowane, ale nie obchodziło ich to. Ktoś był lwem, ktoś był tygrysem, ktoś człowiekiem, a ktoś magikiem. Nikt nie był owcą, za wyjątkiem tej, która była zabijana. Tym sposobem, bez zatrudniania pomocników, utrzymał w zagrodzie tysiące owiec. Owce wychodziły do lasu po jedzenie i wodę i zawsze wracały do zagrody, myśląc sobie: „Nazajutrz zostanie zabita jakaś owca, nie ty. Ty nie jesteś jedną z nich. Ty jesteś lwem – szanowanym, honorowym, przyjacielem wielkiego magika”. Problemy magika zostały rozwiązane, a owce nigdy więcej już nie uciekały. 

Brzmi nieciekawie. Raczej nie przeczytalibyśmy tej bajki na dobranoc dzieciom, ewentualnie nakręcilibyśmy na jej podstawie historyjkę dla dorosłych, którą można by całkiem fajnie ująć, operując, dajmy na to, plastelinowymi ludzikami i łącząc taki obraz z odpowiednim podkładem muzycznym. Prawdopodobnie jednak niczego byśmy nie zrobili, odłożylibyśmy książkę na półkę i w tejże sekundzie zapomnielibyśmy o tej historyjce.

W końcu bajki to bajki, są dobre dla dzieci, pryszczatych nastolatków albo zdziecinniałych dorosłych, którzy dysponują tak rzadkim dzisiaj nadmiarem wolnego czasu. Ale co jeśli taka bajka jest rzeczywistością?

Co jeśli świat, który, jak nam się do tej pory wydawało, tak dobrze znamy, wcale nie jest takim, w jaki wierzyliśmy i takim, jakiego go widzieliśmy? Co jeśli religia wcale nie uczy moralności, prawo wcale nie strzeże sprawiedliwości, polityka wcale nie rozstrzyga kwestii gospodarczych czy społecznych, medycyna wcale nie leczy, edukacja wcale nie uczy, państwo wcale nie pilnuje, policja wcale nie zwalcza przestępczości, media wcale nie przekazują informacji, prawda wcale nie jest prawdziwa?

Fakt, to dość abstrakcyjne założenie. Że niby wszystko jest zupełnie odwrotnie i ktoś nas robi w bambuko w każdej możliwej dziedzinie życia? Że niby po co? Kto i w jakim celu? Jak to medycyna nie leczy, skoro jeśli wezmę antybiotyk, to mija mi angina? Jak to policja nie zwalcza przestępczości, skoro co rusz w gazetach i telewizji mówi się o pojmaniu jakiegoś bandziora? Kto niby siedzi w więzieniach w takim razie? Jak to edukacja nie uczy, skoro wszystkie dzieci przychodzą do szkoły nie umiejąc czytać ani liczyć, a kończą ją ze zdaną maturą? Jak to prawo nie strzeże sprawiedliwości, skoro sąd jest miejscem, w którym o tę sprawiedliwość można walczyć i owszem, są układy, znajomości, biurokracja, ale niektórzy pomimo tego tę sprawiedliwość wygrywają? Jak to religia nie uczy moralności, skoro w Biblii aż nadto jest przykładów moralnych zachowań? Może nie zawsze dosłownie rozumianych, ale zawsze? Wiadomo, że księża tak jak ludzie – są różni, ale przecież jeden kiepski ksiądz nie skreśla od razu całej religii!

Brzmi znajomo, prawda? Jeśli jakimś sposobem to czytacie i dotarliście na mojego bloga, prawdopodobnie nie jesteście jedną z osób, które zadałyby większość z powyższych pytań, ale z całą pewnością otaczają was ludzie (i to w rażącej większości), którzy w taki właśnie sposób myślą. Niestety, prawda jest taka, że większości ludzi nie przyjdzie do głowy kwestionowanie otaczającej ich rzeczywistości, bo wiąże się to z pewnym dyskomfortem. Dopuszczenie do świadomości możliwości istnienia jakiejkolwiek teorii spiskowej jest krokiem, na który nie każdy może sobie pozwolić, albo przez niechęć do stanięcia twarzą w twarz z wiążącym się z tym dyskomfortem, albo przez ignorancję. Trudno kogokolwiek za to winić – po prostu po całej tej propagandzie, z którą mamy do czynienia na co dzień we wszystkich mediach, szkołach i miejscach pracy, mało kto zdołał rozwinąć umiejętność krytycznego myślenia. Zasadniczo „propaganda” jest tylko jednym z czynników mających na to wpływ, ale to omówię w osobnym artykule.

Bardzo łatwo jest zepchnąć na margines osobę kwestionującą rzeczywistość. Tak naprawdę wystarczą do tego proste techniki manipulacyjne, które bezbłędnie zadziałają na większość ludzi. Wszak nikt nie uczy psychologii w szkołach, przeciętny Kowalski kojarzy jedynie pojedyncze terminy, takie jak depresja czy ADHD, JAK zatem miałby oprzeć się technikom manipulacyjnym? Jeżeli chociaż miałby pojęcie o istnieniu czegoś takiego jak manipulacja czy techniki manipulacyjne, miałby jakieś szanse na obronę przed praniem mózgu, jednak w momencie kiedy świadomość takich technik jest praktycznie zerowa, można całkiem bezkarnie sterować tłumami ludzi i dowolnie programować ich poprzez socjalizację, warunkowanie i bombardowanie stosownymi treściami w mediach. Zasadniczo „manipulacja” (a przynajmniej to, co przez nią rozumiemy) jest tylko jednym z czynników przyczyniających się do utrzymywania społeczeństwa w iluzji, ale to również omówię w osobnym artykule.

Jak sprawić, żeby cały świat pozostawał w iluzji? Jak sprawić, żeby ludzie śnili o byciu obudzonymi? To również jest temat na osobny artykuł. W tym miejscu wspomnę jedynie, że w tym celu urządzany jest istny majstersztyk, idealnie skomponowany w taki sposób, żeby zminimalizować szanse na „wybudzenie się” kogoś do minimum. A jeżeli dana osoba choćby zbliży się do tego „minimum”, zostają podejmowane stosowne działania, by nie przekroczyła tego progu. Jeżeli – jakimś cudem – jednak ten próg przekroczy, wtedy, moi drodzy, następuje totalne przebiegunowanie rzeczywistości. Schizofrenia-fix. Paranoja-instant. Obcy ludzie na ulicy powtarzający twoje myśli. Grzebanie w śmieciach. Śledzenie. Obcy składający ci wizyty w eterze, czytający wszystkie twoje myśli i gadający do ciebie przez „ludzkie naczynia”. Synchroniczności. Głuche telefony. Faceci z telewizji śniadaniowej robiący aluzje do tego, co jadłeś na śniadanie. Albo do tego, co sobie pomyślałeś jedząc śniadanie. Prawie-potrącające-cię samochody. Ludzie gapiący się w tramwaju. I na chodniku. Poprzestawiane przedmioty w mieszkaniu. Błędy w Matrixie, takie jak samoistnie napełniające się szklanki, ginące przedmioty, przedmioty pojawiające się w dziwnych miejscach. Paranormal activity – dziwne hałasy, spadające przedmioty, zwierzęta gapiące się w jakiś punkt pokoju i warczące na ten punkt. Komentarze na Pudelku odnoszące się bezpośrednio do tego, co robiłeś lub mówiłeś przedwczoraj. Zawierające dokładnie taki sam szyk zdań. Ludzie zachowujący się w stosunku do ciebie przesadnie agresywnie, na przykład bezdomni grożą ci pobiciem, ekspedientki krzyczą, bo chcesz zrobić zakupy albo grupka młodzieży wyzywa cię po drugiej stronie ulicy. Grożenie ci chorobą/śmiercią/pobiciem/załatwieniem twojej mamy, dziewczyny/chłopaka i psa. Dziwne bóle pojawiające się naprzemiennie w różnych miejscach ciała. Osoby telefonujące do radia gadające o tym, co robisz w danej chwili lub też robiące aluzje do zdjęć, które dopiero co przegrałeś na komputer.

Tak, to wszystko i jeszcze więcej przytrafi ci się, jeśli wykroczysz poza pewien pułap i zaczniesz stanowić zagrożenie dla Systemu Kontroli! Tak, miałam okazję tego wszystkiego doświadczyć i większość wymienionych wyżej przykładów jest przykładami z mojego życia! Jak to się stało, że jeszcze nie wylądowałam w Świeciu czy innych Tworkach? Jak z całą pewnością stwierdzić, że nie cierpię z powodu F20 i że wszystko to rzeczywiście ma i może mieć miejsce, jeśli tylko zaczniesz to widzieć?

Odpowiedź jest następująca: nie da się.
Niestety, jest dokładnie tak, jak Morfeusz powiedział do Neo:
„Nie da się komuś pokazać Matrixu. Trzeba to zobaczyć samemu.” 

Jednak, skoro już tu jesteś, zakładam, że nie jest to kwestia przypadku. Jeżeli istnieje choć cień szansy, że dotrze tu ktoś znajdujący się w podobnej sytuacji, może być pewien, że nie jest w tym wszystkim sam i może liczyć na moje wsparcie! Najskuteczniejszą obroną przed tym wszystkim jest Wiedza – i Nią właśnie mam zamiar dzielić się na tym blogu. Nie jestem żadnym znawcą, właściwie dopiero raczkuję w dziedzinach ukrytej Wiedzy, ale mam nadzieję, że Wiedza, której zdążyłam się do tej pory nauczyć przyniesie komuś pożytek. Pamiętajcie, że nigdy nie jesteście sami, nie ważne, jak samotni i wyobcowani byście się nie czuli!

W kolejnych wpisach opiszę, czym właściwie jest System Kontroli, kto tak naprawdę pociąga w tym wszystkim za sznurki, jakie istnieją sposoby obrony przed ścigającym nas Systemem, czym są ataki psychiczne i w jaki sposób można się przed nimi bronić, jakie sposoby są używane do utrzymywania ludzi we śnie, a także opiszę swoją historię i prawdopodobnie poruszę także wiele innych tematów. Mam nadzieję uczyć się i rozwijać razem z tym blogiem, mam także nadzieję, że publikowane przeze mnie treści przyczynią się do Waszego uczenia się i rozwoju.

Serdecznie pozdrawiam każdego Czytelnika!

Źródła:
The Tale of The Evil Magician

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz