niedziela, 25 lutego 2018

Sposoby kontrolowania opinii publicznej, ogłupianie mas i propaganda zachęcająca do tzw. znieczulicy



W jaki sposób System steruje opiniami ludzi, w jaki sposób są oni przez niego ogłupiani oraz w jaki sposób promuje się zachowania auto-beneficjenckie? Sposobów jest tak wiele, że ciężko jest składnie to opisać, żeby brzmiało to w miarę logicznie i klarownie, jednak postaram się podjąć tego zadania i przybliżyć Wam techniki używane do kontrolowania opinii, emocji i zachowań mas. 

Czy pamiętacie książkę Georga Orwella „Rok 1984”? Czy pamiętacie, na jakie filmy chadzano w niej do kina oraz jaki rytuał obowiązywał w pracy Winstona?
Oraz czy tamte zjawiska różnią się bardzo od tego, z czym mamy do czynienia w mediach? Przez ostatnie 10 lat można było zaobserwować rażące obniżenie jakości materiałów prezentowanych w telewizji, radiu i prasie. Jako przykład mogą posłużyć chociażby tak popularne ostatnio programy paradokumentalne, które można obejrzeć na większości głównych kanałów telewizyjnych oraz które są emitowane na owych kanałach przez większą część dnia. Programy te nie wnoszą niczego poza negatywnymi emocjami i sam fakt emitowania czegoś podobnego zahacza o granice absurdu. Jak to się stało, że faszeruje się nas treściami podobnej jakości? Czy rzeczywiście wyżej wspomniane programy są dostosowane do potrzeb przeciętnego odbiorcy, czy za ich emitowaniem kryje się coś innego? Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, należy zadać sobie najpierw inne pytanie, mianowicie: Kim jest przeciętny odbiorca i czy taka osoba w ogóle istnieje? Cóż, zawsze zastanawiało mnie, skąd biorą się niektóre statystyczne szacowania, typu: 94% Polaków jest zadowolonych z takiej a takiej firmy, albo tyle na tyle kobiet w Warszawie poszłoby na randkę do kina zamiast na kolację. Czyżby jakiś zapracowany pan lub pani rzeczywiście odwiedził każdego Polaka czy każdą osobę płci żeńskiej w stosownym przedziale wiekowym zameldowaną w Warszawie, żeby dowiedzieć się, jakie będzie ich zdanie w sprawie jakości usług firmy czy preferencji randkowych? Wiadomo, że raczej tak nie jest i w takich wypadkach ma się do czynienia z opinią wyselekcjonowanej grupy, co pewnie jest gdzieś tam napisane drobnym druczkiem. Ale czy w takim wypadku nie jest to swego rodzaju nadużycie i manipulowanie? Podobnie jest z przeciętnym odbiorcą. Być może w którymś sondażu wyszło, że taki a taki procent osób w takim a takim wieku, takiej a takiej płci preferuje „rozrywkę” w stylu programów paradokumentalnych czy kabaretów i właśnie tego życzy sobie najbardziej w czołowych stacjach telewizyjnych. Pewnie istnieją osoby, które rzeczywiście czerpią przyjemność z oglądania takich treści, ale nie da się z całą pewnością stwierdzić, jaki dokładnie stanowią procent i czy ten procent jest spójny z określeniem tej grupy mianem przeciętnego odbiorcy. Używanie takiego argumentu jest nadużyciem i manipulowaniem. Co więcej, usłyszenie takiego argumentu przez większość ludzi będzie wystarczająco dobrym uzasadnieniem, jeśli odpowiednio zagra im się na ego. Przecież jeżeli uważam siebie człowieka nadprzeciętnie sprytnego i nie oglądam programów paradokumentalnych, a sporo ludzi, z którymi mam do czynienia ma niższe możliwości intelektualne ode mnie, jest całkowicie możliwym, że przeciętny odbiorca ogląda programy paradokumentalne. Jest to prosta technika manipulacyjna, na którą łapią się niektóre osoby, które uważają się za sprytniejsze od przeciętnego odbiorcy. Jeśli zatem przeciętny odbiorca na dobrą sprawę nie istnieje, co innego kryje się za faszerowaniem mas takimi programami? Wnioski nasuwają się same. 

Co więcej, poza programami paradokumentalnymi, są przecież jeszcze wiadomości oraz kanały informacyjne, serwujące tzw. wiadomości 24 godziny na dobę! Przecież każdy szanujący się obywatel ogląda wiadomości, bo tak trzeba, bo rodzice też oglądali, bo w szkole mówili, że to obowiązek każdego z nas, by być zaznajomionym z tym, co się dzieje w świecie. Jest to indoktrynowanie, społeczne programowanie i manipulacja. Indoktrynowanie, ponieważ faszeruje się nas tym „przeczuciem” od najmłodszych lat, społeczne programowanie, ponieważ każdy ogląda wiadomości, dlatego każdy, kto miał kontakt z każdym, kto oglądał wiadomości, również ogląda wiadomości i staje się to jego codziennym rytuałem i manipulacja, ponieważ tak naprawdę… wcale nie trzeba oglądać wiadomości. Owszem, należy być zaznajomionym z tym, co się dzieje, choćby po to, żeby móc przewidzieć zbliżające się zagrożenia czy ważniejsze zmiany, ale zupełnie nie ma potrzeby, by codziennie słuchać o tragediach mających miejsce na świecie, na które nie możemy zupełnie nic poradzić i pozwalać podobnym treściom oddziaływać na naszą podświadomość! To, że codziennie będziemy słuchać o tym, jak ktoś kogoś brutalnie zamordował, zgwałcił czy pobił nie zmieni nic, poza naszym własnym stanem emocjonalnym. Przez codzienne nasączanie się takimi informacjami, dobrowolnie zalewamy się negatywnymi emocjami, popadamy w smutek/rozdrażnienie/odrętwienie i tym samym napędzamy i karmimy System. Czy ten rytuał nie jest podobny do rytuału w świecie Winstona? 

Pozostaje jeszcze kwestia szeroko pojętej kultury popularnej. Ostatnio zmuszona jestem słuchać radia, ponieważ jest to przyjęte w mojej obecnej pracy i siłą rzeczy jestem zaznajomiona z tym, co jest nadawane w popularnych radiowych stacjach. Muszę przyznać, że było dla mnie szokiem, że można serwować tę samą „piosenkę” kilkanaście razy w ciągu ośmiu godzin, naprzemiennie z kilkunastoma innymi piosenkami, które brzmią niemal identycznie. Jeszcze większym szokiem było to, że… nikomu to nie przeszkadza. Jestem zdania, że w trakcie wykonywania jakiejś czynności, spora część ludzi lubi mieć „w tle” włączone jakieś źródło dźwięków, obojętnie, czy jest to telewizor czy radio, zupełnie już nie zważając na to, jakie są emitowane programy czy melodie. Ot, przy pracy, żeby nie było zupełnie cicho, włącza się to radio, żeby grało w tle, ale nie przywiązuje się szczególnej uwagi do treści przez nie nadawanych. Jednak zjawisko skłania do przyjrzeniu się bardziej szczegółowo kompozycji muzycznej i tekstowej utworów dzisiejszej muzyki popularnej. Moje obserwacje są następujące: wokalistki i wokaliści śpiewają w bardzo podobnym stylu, podobnie modulując głos, do podobnej muzyki o podobnym rytmie, śpiewają teksty o podobnej tematyce. Zachęcam Was tutaj do przysłuchania się jakiemuś popularnemu kanałowi radiowemu i dokonania własnej analizy. Oprócz muzyki w radiu nadawane są oczywiście wiadomości, a także organizowane są przeróżne konkursy czy też programy polegające na zachęcaniu „słuchaczy” do wyrażenia swojej opinii na jakiś temat bądź też podzielenia się jakąś historią. O tych telefonujących „słuchaczach” napiszę coś więcej w innym artykule.  Kolejną platformą mającą ogromny (i to przez duże O!) wpływ na masy jest YouTube. Szczególnie duży wpływ tzw. Youtuberzy mają na tę młodszą część społeczeństwa, czyli na osoby teoretycznie najbardziej podatne na sugestie. Ostatnio jednymi z najbardziej popularnych kanałów są kanały komentujące. Dużą popularnością cieszą się także challenge polegające na (jak wynika z angielskiej nazwy) wykonywaniu swoistego „wyzwania”, często wymyślanego przez „widzów”. Przykładami takich wyzwań mogą być „spróbuj się nie zaśmiać challenge”, „spróbuj czegoś nie zaśpiewać challenge”, „pizza challenge” czy „mój chłopak robi mój makijaż challenge”. Pojawiły się też „cynamon challenge”, „sprite and bananas challenge” czy „don’t judge challenge”. O ile niektóre z takich wyzwań nie są specjalnie szkodliwe, na przykład pizza challenge, które polega na przyrządzeniu pizzy z wylosowanymi „nietypowymi” składnikami (pod warunkiem, że te składniki będą w ogóle jadalne), to inne są niebezpieczne dla zdrowia lub też wiążą się z promowaniem ignorancji i braku empatii. Na przykład challenge ze Spritem i bananami polega na zjedzeniu bananów, popiciu ich Spritem i… wymiotowaniu do kamery. Ściślej mówiąc: na nagrywaniu tego, jak się rzyga. Cynamon challenge polega na zjedzeniu łyżeczki cynamonu i… krztuszeniu się nim. Spróbuj się nie zaśmiać challenge polega na nagrywaniu własnej reakcji na przypuszczalnie „śmieszną” kompilację filmików, w których pomiędzy gaworzącymi niemowlakami i śmiesznymi kotkami, ludzie przewracają się, upadają i uderzają głową w beton. Don’t judge challenge polega na nagraniu siebie jako „ugly”, co oznacza domalowanie sobie pryszczy, monobrwi, wąsów i innych „mankamentów” i następnym skontrastowaniu tego wizerunku z „odpicowaną wersją siebie” w pełnym makijażu. Ktoś mógłby powiedzieć, że to nic takiego, że każdy kiedyś był młodszy i głupszy i że to normalne, że dzieciaki i młodzież oglądają takie treści. Jednak wszystkie te „wyzwania” silnie oddziałują na podświadomość i zachęcają do ignorancji. Jeśli wmówi się odpowiednio młodym ludziom, że zmuszanie się do rzygania do kamery jest śmieszne, jaki to będzie miało wpływ na ich odbiór rzeczywistości w dorosłym życiu? Jeśli odpowiednio młodzi ludzie uwierzą, że śmiesznym jest oglądanie ludzi, którzy zostali nagrani podczas poważnego wypadku i nie wiadomo, czy w ogóle przeżyli, to jaki to będzie miało wpływ na ich odbiór rzeczywistości w dorosłym życiu? Jeśli odpowiednio młodym ludziom wmówi się, że są piękni tylko, jeśli zrobią sobie pełny makijaż oraz że to zupełnie w porządku urządzać sobie „zabawę w wyzwanie” kosztem osób rzeczywiście borykających się z trądzikiem czy nadmiernym owłosieniem, to jaki to będzie miało wpływ na ich odbiór rzeczywistości w dorosłym życiu? I czy nie jest to podobne do Orwellowskiego obrazu kina w „roku 1984”? Do omówienia zostały też kanały komentujące. Filmiki w tych kanałach bazują na dodawaniu własnego komentarza do filmiku innego Youtubera czy też wypowiadanie się na temat jakiejś informacji, zjawiska czy fragmentu programu telewizyjnego. Nie byłoby w tym może nic niewłaściwego, gdyby nie to, że większość Youtuberów prowadzących tego typu kanały nie komentuje innych treści w sposób obiektywny, a zamiast tego wyśmiewa (w niektórych wypadkach dosłownie linczuje) inną osobę, często w perfidny sposób manipulując swoimi młodymi widzami, by ci uczestniczyli w tej nagonce i własnoręcznie linczowali wybraną osobę w sekcji komentarzy pod jej filmami! Często ofiarami tego typu ataków są Youtuberzy w jakiś sposób „wyróżniający się” i przez to łatwi do „wystawienia” na lincz, czasami są to osoby bardzo pozytywne, przez co narażające się Systemowi, czasami są to dzieci lub osoby niepełnosprawne, jednak niemal nigdy nie będzie to inny kanał operujący negatywnymi treściami. Jest to zasada charakterystyczna dla „propagandowych” kanałów – nie zwalczają się wzajemnie i często tworzą „koalicje” po to, by w razie potrzeby „zbiorowo” zrównać z ziemią jakiegoś „niewygodnego” youtubera lub by „podkręcić” modę na śmianie się z konkretnej osoby. Nie podaję nazw konkretnych kanałów, ponieważ nie chcę, żeby ktoś pozwał mnie za zniesławienie, ale zachęcam do samodzielnego zagłębienia tematu i do pooglądania kilku kanałów, które można określić jako kanały komentujące. 

W jaki sposób steruje się opinią publiczną?

  • ·         Telewizja - wiadoma sprawa. Po prostu „włączasz pudło” a twój wybór ogranicza się do tego, w jaki sposób sfałszowane informacje chcesz usłyszeć. Jedne media bardziej prawoskrętne, drugie bardziej lewoskrętne, jedne linczujące tych pierwszych, inne linczujące tych drugich, jedne podające informacje w tonie z tymi pierwszymi, drugie – z tymi drugimi. Ostatecznie jedni i drudzy nie istnieją, za obydwoma stoją te same psychopatyczne elity. Ludzie myślą, że istnieje lewica, prawica, ruchy antyaborcyjne, czarne protesty, marsze niepodległości czy też kontrmarsze anarchistów, anty i pro-homo, podczas gdy w rzeczywistości istnieje tylko dana agenda do zrealizowania w danym kraju, wszystko inne jest teatrzykiem tworzącym iluzję „wyboru” i „możliwości wpływania na losy kraju”. Oprócz tego propaganda za pośrednictwem seriali, programów czy kreskówek; prezentowanie coraz bardziej agresywnych lub nasączonych innymi negatywnymi emocjami treści, zachęcanie do szczepienia dzieci, dyskretne „obśmiewanie” niepasujących ideologii, tworzenie bajek, w których najbardziej „cool” postacią jest osoba nie licząca się z uczuciami innych, cwana i manipulująca, ukazywanie w filmach i serialach „przepychu”, „bogactwa” i „kapitalizmu”, studenci mieszkający w apartamentach, bohaterowie seriali będący lekarzami, prawnikami, architektami, piosenkarzami, modelami.

  • ·         Internet – medium, które ma za zadanie skupić się na indoktrynowaniu dzieci, młodzieży i młodych dorosłych. Zjawiska na Youtubie opisane przeze mnie powyżej. Memy, często nawołujące do okrucieństwa i braku empatii, powiązane z błyskotliwym humorem. Evil is the new Black – tworzenie „Idoli”, którzy są „cool”, bo są „ironiczni”, „błyskotliwi” i… źli. Sterowanie opinią publiczną przez angażowanie ludzi/nie-ludzi/technologii do pisania negatywnych komentarzy pod treściami zagrażającymi Systemowi. Linczowanie osób publicznych, które są zbyt pozytywne, lub zbyt szczere w opisywaniu rzeczywistości. Facebook i Instagram – dobrowolne wyrzeczenie się iluzji prywatności, ludzie stają się uzależnieni od opinii innych na swój temat, dowartościowują się przez ilość polubień swoich zdjęć, obsesyjnie kreują imidż, dobrowolnie podają Systemowi na tacy informacje, które później mogą (i będą) wykorzystane przeciwko nim. Przestają żyć realnym życiem, interakcje z innymi sprowadzają do porozumiewania się przez komunikator, zanikają chęci i potrzeby na rozmawianie twarzą w twarz. Powoli swoje opnie zaczynają kształtować bazując na tym, co dotarło do nich z sieci, to, co przeczytają w internecie staje się realniejsze od ich własnych myśli czy spostrzeżeń. Powoli zanikają myśli, nie ma na nie miejsca w życiu wirtualną rzeczywistością, przepełnioną stymulującymi wszystkie modalności bodźcami.

  • ·         Szkoła – jeden z najwydajniejszych mechanizmów do indoktrynowania. To tutaj warunkuje się dzieci na to, by były z siebie zadowolone tylko, jeśli nauczyciel uzna, że na to zasługują. To tutaj zabijana jest wszelka kreatywność, twórczość, ciekawość świata i otwartość. To tutaj karze się za niewygodne pytania, a nagradza przeciętne myślenie i wnioskowanie zgodne z Systemem. To tutaj każe się jeść, pić i załatwiać potrzeby fizjologiczne o określonych godzinach, to tutaj psychopatyczni nauczyciele mogą znęcać się nad tobą przy tablicy i sprawić, że uwierzysz, że jesteś tumanem i debilem tylko dlatego, że nie mogłeś poprawnie rozwiązać zadania po tym, jak na ciebie nakrzyczano i zrównano z ziemią. Oczywiście, nie wszyscy nauczyciele są psychopatyczni, ale wystarczy zetknąć się z jednym tego typu człowiekiem jako figurą autorytetu, żeby stracić wiarę w siebie na całe życie!

  • ·         Wstyd, Strach, Gniew i Zazdrość – jest to temat na osobny artykuł

  • ·         Struktura Ego – jednakże jest to temat na osobny artykuł

  • ·         Praca – MUSISZ pracować dużo i ciężko. MUSISZ chcieć mieć dużo pieniędzy, żeby móc kupować dużo rzeczy, które MUSISZ mieć. MUSISZ je mieć, ponieważ sprawiają one, że jesteś SZCZĘŚLIWY. Ponieważ MUSISZ dobrze wyglądać, MUSISZ mieć samochód, MUSISZ udekorować przedpokój rzeźbą z mahoniu. Ponieważ MUSISZ mieć rodzinę, którą MUSISZ utrzymać na GODNYM poziomie.

  • ·         Jeszcze wiele, wiele innych aspektów, które nie zmieszczą się w tym artykule, a zostaną wspomniane w kolejnych.

Wymienione przeze mnie sposoby są jedynie nieśmiałym wstępem do opisania zawiłości stosowanych przez System manipulacji, jednak do spójnego ujęcia całości, taki wstęp jest, moim zdaniem, potrzebny, dla wprowadzenia w bardziej zawiłe mechanizmy stosowane dla kontroli ludzi.

Serdecznie pozdrawiam każdego Czytelnika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz