Pokazywanie postów oznaczonych etykietą techniki manipulacyjne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą techniki manipulacyjne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 lipca 2018

Sznurki Matrixu 3 - Internet


              Internet jest medium, które ma chyba największą zdolność sugerowania sposobów myślenia, kontrolowania mas i sterowania opinią publiczną. Sposobów na dotarcie do konkretnych grup docelowych jest mnóstwo – osoby w każdym wieku, znajdujące się pod wpływem każdej kultury, o każdej pozycji społecznej i każdym poziomie inteligencji znajdą bardzo dużo źródeł skierowanych właśnie do nich, zawierających linię manipulacji idealnie dopasowaną do „targetu”. Istnieją sposoby, aby zmanipulować każdego – i sam intelekt nie stanowi wystarczająco skutecznej obrony przed tymi manipulacjami. Aby potrafić skutecznie zidentyfikować każdego manipulatora, oprócz inteligencji potrzebna jest wiedza i dobrze działająca intuicja. Mało tego! Aby zyskać tę niezbędną wiedzę, osoba musiałaby zacząć zdawać sobie sprawę z prawdziwej rzeczywistości – w przeciwnym wypadku pozostanie „uwięziona” w dostępnej wewnątrz iluzji wiedzy, która jest niepełna, wypaczona i operująca na fałszywych dualizmach, przez co jakiekolwiek późniejsze wnioskowania będą przez tę osobę budowane na fałszywych, półprawdziwych i wypaczonych fundamentach – których System będzie używał jako kolejnych sznurków. Oznacza to, że tylko przez własne dążenia do duchowej ewolucji i zgłębianie wiedzy ezoterycznej możliwym staje się widzenie prawdy w morzu manipulacji, wypaczeń i kłamstw. 


By mówić prawdę, osoba musi najpierw wiedzieć, czym jest prawda i czym jest kłamstwo, przede wszystkim w tej osobie. A tego nikt nie chce wiedzieć.
Boris Mouravieff, Gnoza


         W tym artykule omówię pod kątem manipulacji portale społecznościowe, takie jak Facebook czy Instagram, Youtube, zjawisko memów i trollingu.

Rzyganie do kamery, lincze na dzieciach i niepełnosprawnych, okrutne komentarze pod płaszczykiem humoru, sarkazmu i własnego zdania oraz sprawianie, że film o czymś będzie filmem o niczym, przy jednoczesnym zachowaniu zdolności do otępiania odbiorców i wpływania na to, w jaki sposób myślą – 

Youtube

            Youtube zawiera w sobie prawie wszystko. Od treści wrzucanych przez vlogerów-amatorów czy przepisów na sernik z malinami po kanały prankowe, gamingowe, komentujące, operujące inteligentnym i błyskotliwym humorem lub ukazujące różnego rodzaju artystyczne kreacje. Istnieje sporo kanałów godnych polecenia, kanałów, które prowadzą dobre i kreatywne osoby, których „iskra” przenosi się na ich twórczość, kanałów, których pozytywny wydźwięk udziela się odbiorcom. I ta pozytywność nie musi wiązać się z optymistycznym podejściem, częstym uśmiechaniem się czy byciem duchowo wyewoluowanym – ta pozytywność przenika całą twórczość osób, od których się ona wywodzi, jest widoczna w ich opiniach, humorze, sposobie prowadzenia kanału, inwencji i w myśleniu. Nie zawsze uśmiechnięta twarz, uprzejme traktowanie widzów czy słodki ton głosu wiążą się z pozytywnością – wszystkim tym można manipulować, by sterować postrzeganiem swojej osoby i dopasować postać do „targetu”. Jak już pisałam – każda dobra osoba może zostać ukazana w złym świetle, a każda osoba o złych zamiarach może zaprezentować się jako nasz najlepszy przyjaciel, altruista i wrażliwy człowiek – aby skutecznie odróżnić pozytywną osobę od osoby o złych intencjach kreującej się na kogoś pozytywnego, niezbędna jest zdolność widzenia owej „iskry”, tego pierwiastka prawdziwej dobroci, kreatywności i boskości, czegoś niemożliwego do podrobienia i charakterystycznego tylko dla pozytywnych istot z duszą.
            Nie jest tak, że pozytywne osoby skupiają się na jakichś konkretnych treściach, na przykład artystycznych. Pozytywne osoby mogą prowadzić kanały o każdej tematyce – niektóre dziedziny mogą skupiać więcej pozytywnych osób, inne mniej, jednak nie będzie tak, że negatywne osoby lub istoty zajmują się tworzeniem negatywnych filmików, wyśmiewaniem, wyszydzaniem i linczami, a pozytywne osoby będą zajmowały się kanałami o tematyce artystycznej, rysowniczej, rodzinnej czy lifestylowej. Owszem, pozytywne osoby nie będą komentowały nikogo w okrutny sposób i nie będą manipulowały swoimi odbiorcami – te zachowania pozostają w domenie negatywnie zorientowanych youtuberów, jednak nie wszyscy negatywnie zorientowani youtuberzy są otwarcie negatywni. Jednak – by nie powodować nieporozumień – zanim rozwinę temat pozytywnych i negatywnych youtuberów, postaram się wyjaśnić, czym tak właściwie jest pozytywność i negatywność, ponieważ znaczenie tych pojęć zostało wypaczone w podobny sposób, w jaki zostały wypaczone: obowiązek, dyscyplina, wolność, szacunek czy bunt

Konieczna dygresja o Pozytywności i Negatywności

            Pozytywność wiąże się z przesiąkającą wszystko, czego dotyczy iskrą. Pozytywność to prawdziwa dobroć, kreatywność, bezinteresowność, pozytywność to wszystko, co prawdziwe, piękne, pozytywność to wiedza, pozytywność to istnienie. Pozytywne osoby nie muszą się uśmiechać, schlebiać, mieć „łatwego charakteru”, być uprzejme i grzeczne – mogą, ale nie muszą. Pozytywne osoby mogą być smutne, przygnębione, mogą cierpieć na zaburzenia osobowości czy depresję, mogą być cyniczne i ironiczne. Ponieważ prawdziwa pozytywność nie jest tożsama z żadnym z terminów obecnych w naszej rzeczywistości, używanych do opisywania prawdopodobnego sposobu zachowywania się kogoś lub do opisywania stałych cech „osobowości”. Pozytywność jest obiektywna i niezależna od czyjegoś wyobrażenia o tym, co opisuje pojęcie dobro. Pozytywność zawiera w sobie wszystko, co istnieje.
            Pozytywność nie jest też naiwnym optymizmem i negowaniem wszystkiego, co jest powiązane ze smutkiem, żalem, strachem, nienawiścią, przemocą czy innymi nieprzyjemnymi emocjami, stanami czy zdarzeniami. Pozytywność to wiedza o tym, co jest pozytywne, a co jest negatywne oraz umiejętność widzenia pierwiastka pozytywności w tym, co jest przez nas odbierane jako negatywne przy jednoczesnym widzeniu również negatywnego aspektu takiego, jakim jest.
Pisze o tym Montalk:

Istnieje piękna legenda, która opowiada o Jezusie Chrystusie i kilku innych ludziach, którzy przechodzili obok martwego psa. Wszyscy poza Jezusem odwrócili się od brzydkiego widoku, ale Jezus przemówił z podziwem o pięknych zębach zwierzęcia. Możemy praktykować pozyskiwanie duchowego podejścia do świata, którego przykład ukazuje ta legenda. To, co błędne, złe i brzydkie nie może powstrzymywać duszy od znajdowania tego, co prawdziwe, dobre i piękne, gdziekolwiek jest obecne. Nie możemy mylić pozytywności z byciem fałszywie bezkrytycznym lub losowym zamykaniem oczu na rzeczy, które są złe, fałszywe lub niższe. Jest możliwym podziwianie „pięknych zębów” martwego zwierzęcia przy równoczesnym widzeniu rozkładającego się ciała; ciało nie powstrzymuje nas od widzenia pięknych zębów. Nie możemy uznawać złych rzeczy za dobre ani fałszywych za prawdziwe, ale możemy dosięgnąć punktu, w którym zło nie powstrzymuje nas od widzenia dobra i błędy nie powstrzymują nas od widzenia prawdy.1

            Negatywność wiąże się z ignorancją i ciemnością. Osoby i istoty negatywnie zorientowane mogą być bardzo inteligentne, ale inteligencja i świadomość budowana na wypaczonych fundamentach połączona z niskim poziomem bycia2 oznacza jedynie szybki, wydajny komputer działający według wypaczonego programowania. Można być inteligentnym i pogrążonym w ignorancji. Można wiedzieć, jak manipulować materią i innymi samo-świadomymi istotami, przy jednoczesnym nie byciu świadomie zaznajomionym z uniwersalnymi prawdami i wiedzą. Można rozwinąć inteligencję do tego stopnia, że myślenie będzie operować na korespondującej do fałszywych i wypaczonych fundamentów logice, która będzie logiczna tylko dla tych, którzy wyparli prawdziwą logikę, opartą na tym, co Prawdziwe.

Partyjny inteligent wie, kiedy powinien zmienić swoje wspomnienia, a zatem w pełni się orientuje, że przekręca fakty; równocześnie jednak, dzięki dwójmyśleniu, święcie wierzy, iż prawda nie została pogwałcona. Proces ten musi być świadomy, gdyż inaczej brakowałoby mu precyzji, a zarazem bezwiedny, aby człowiek nie zdawał sobie sprawy z faktu dokonania fałszerstwa, bo to mogłoby wywołać w nim poczucie winy.3


            Negatywność jest owym potencjałem nieistnienia, współtworzącym środowisko limitów umożliwiające uczenie się. 


Pytający: Co tworzy to środowisko limitów?
Odpowiadający: Jest to wielka iluzja, która istnieje dla celów uczenia się.
P: Kto nałożył tę iluzję?
O: Stwórca, który jest także Stworzonym. Który jest także tobą, nami i wszystkim. Tak jak wam mówiliśmy, jesteśmy wami i vice versa. Tak jak wszystko inne.
P: Czy kluczem jest, że wszystko jest iluzją?
O: Właściwie tak. Jak mówiliśmy wam wcześniej, jeśli choć przez chwilę będziecie cierpliwi, wszechświat jest zaledwie szkołą. I ta szkoła jest po to, by wszyscy się w niej uczyli. To jest powód, dla którego wszystko istnieje. Nie ma innego powodu. Teraz, jeśli tylko zrozumieliście prawdziwą głębię tego twierdzenia, zaczniecie widzieć i doświadczać wszystkich poziomów gęstości, które są możliwe do doświadczenia, wszystkich wymiarów, które są możliwe do doświadczenia, całej świadomości. Jeżeli jednostka rozumie to twierdzenie do największej możliwej głębi, jednostka staje się oświecona. I z pewnością o tym słyszeliście. I w jednym momencie, który trwa całą wieczność, jednostka wie absolutnie wszystko, co jest do poznania.4

Negatywność nie jest pesymizmem, narzekaniem, negatywnymi emocjami, sytuacjami czy osobami. Negatywność jest obiektywna i niezależna od czyjegoś wyobrażenia o tym, co opisuje pojęcie zło. 

Bardziej „jawnie” negatywni youtuberzy

            Użyłam zwrotu „bardziej jawnie”, ponieważ żaden youtuber nie będzie zupełnie jawnie negatywny – nikt nie umieści w opisie kanału czegoś w stylu: „Witam, jestem psychopatycznym manipulatorem, prezentującym na moim kanale negatywne treści, mające poczynić zmiany w państwa myśleniu, oswoić z wypaczonym humorem i dehumanizacją tych, których będzie on dotyczył oraz zminimalizować państwa prawdopodobieństwo do zostania przyszłościowym zagrożeniem dla Systemu Kontroli.” Albo „Siemano, jestem psychopatycznym manipulatorem i chcę zamienić wasze dzieci w stado nieempatycznych i bezmózgich zombie, serwując im idola, który nie liczy się z uczuciami innych ludzi, jest cwany, przebiegły i ironiczny i te negatywne cechy sprzedaje jako trendy.” Negatywni youtuberzy będą raczej próbowali uczynić ze swoich treści i persony coś cool i ukazać cechy takie jak empatia czy wrażliwość w negatywnym, obciachowym świetle. Nie śmieszy cię wyśmiewanie niepełnosprawnej intelektualnie dziewczyny? Jesteś moralciotą, nie znasz się na czarnym humorze, jesteś strażnikiem sprawiedliwości, mógłbyś już przestać, bo zachowujesz się, jakby działo się nie wiadomo co, a my tutaj tylko wyszydzamy osobę, która nawet nie ma jak się obronić przed falą ironicznego, elitarnego hejtu. Sugerujesz w komentarzu, że dany youtuber manipuluje swoimi nieletnimi widzami i napuszcza ich na kogoś, by linczowali go w komentarzach? Twój komentarz znika szybciej, niż zdążyłeś kliknąć enter i go zamieścić lub kilka osób odpowiada na niego w taki sposób, że wypacza wszystko do tego stopnia, że to ty stajesz się kłamcą atakującym biednego youtubera, człowiekiem bez dystansu do siebie i świata i bez poczucia humoru. Bardziej jawni youtuberzy zazwyczaj działają albo w sekcji kanałów komentujących, gamingowych, albo jawią się jako nihilistyczni memiści. Bardziej „jawnie” negatywni youtuberzy mogą tworzyć w sposób kreatywny i abstrakcyjny, ale ich twórczość świadomie nie jest skierowana do mas; jest konstruowana w taki sposób, by trafiała tylko do tych o odpowiednim intelekcie. Nadkłada się starań, by powiązać negatywność z wysoką inteligencją oraz by odciąć osoby, które są wystarczająco inteligentne od wpływów duszy, do czego pierwszym krokiem jest „zachęcenie” tych osób do angażowania się w intelektualizację, o czym zdążyłam już wspomnieć w pierwszym artykule z serii, zatytułowanym Wiadomości.

Bardziej „ukrycie” negatywni youtuberzy

            Są wszędzie. Od kanałów skierowanych do dzieci, po kanały beauty, lifestyle’owe czy hobbystyczne. Cechuje ich twórczość bez kreatywności, która zastępowana jest odtwórczością, częste publikowanie „czelendży”, serwowanie odbiorcom ogłupiających treści i humoru. Oferują niewymagającą myślenia „rozrywkę” zamkniętą w krótkich filmikach, obfitujących w mnóstwo doznań sensorycznych, często zmieniające się ujęcia i dźwięki. Jeżeli będzie to kanał o rysowaniu, to osoba prowadząca ten kanał może mieć wyśmienite umiejętności w realistycznym rysowaniu, ale równocześnie nie będzie prezentować widzom żadnej kreatywności. Będzie rysować ze zdjęcia, wykonywać ciągle te same rysownicze „czelendże”, „testować” rysownicze produkty, nie będzie natomiast rysować niczego o wartości artystycznej, niczego symbolicznego, abstrakcyjnego czy oryginalnego, wymyślać nowych i oryginalnych tematów odcinków, jej energia będzie „grzeczna” i „uprzejma”, ale nie „wolna”, „kreatywna” i „witalna”. Jeżeli będzie to kanał lifestyle’owy, to prowadząca go osoba lub osoby skupią się na zaangażowaniu odbiorców w materializm i modny, warszawski styl życia, promowaniu używania danych kosmetyków, noszenia markowych ubrań, spędzania wolnego czasu na chodzeniu po galeriach handlowych, modnych restauracjach i tak dalej. Prowadzący takie kanały będą grzeczni i uprzejmi, ale nie „wolni”, „kreatywni” i „pełni życia”. Te fragmenty życia, które pokażą publicznie, będą wyłącznie sekwencjami powtarzających się wydarzeń. Będą pokazywać, jak budzą się ze ślicznymi fryzurami, ubrani w markowe, ładne piżamki, jak zasiadają do idealnie podanego śniadania, później pokażą, jak idealnie ubrani i umalowani udają się na codzienne zwiedzanie galerii handlowych i restauracji, czasami zakłócając przewidywalność schematu jakimś „niespodziewanym” wydarzeniem w postaci „spontanicznego”, „szalonego” wyjścia do kina. Jednak nie pokażą prawdziwej spontaniczności, ani kreatywności. Podobnie będzie z kanałami „urodowymi” – negatywnie zorientowane makijażystki będą pokazywały makijaże zgodne z obowiązującymi, instagramowymi trendami, ich makijaże będą idealne pod względem technicznym, ale powtarzalne i wpasowujące się w obecnie przyjętą tendencję. Prowadzące takie kanały osoby będą często reklamować kosmetyki, pokazywać sposoby na wykonanie jakiegoś makijażu czy „lifehacki makijażowe”, które zostały już nakręcone przez tysiące innych youtuberów i wykonywać makijażowe challenge. Oczywiście nie wszystkie osoby angażujące się w tworzenie filmów wpasowujących się w akceptowany i promowany przez System zakres są negatywnie zorientowane – ale ten wątek rozwinę szerzej w późniejszej części artykułu. Osobną kategorię stanowią youtuberzy nagrywający, jak grają w gry – taka forma stwarza większe możliwości w wyrażaniu negatywności, ponieważ kanał gamingowy jest w pewnym stopniu również kanałem komentującym, w którym tematyka kanału nie ogranicza w znacznym stopniu formy negatywności. Takie kanały mogą być prowadzone przez osoby, które działają podobnie do osób prowadzących kanały komentujące – pod płaszczykiem czarnego, elitarnego humoru mogą zachęcać do angażowania się w negatywne zachowania i emocje oraz wypaczać to, co będzie przez odbiorców uznawane za śmieszne. Kanały gamingowe często „targetują” dzieci i nastolatków – prowadzący je youtuberzy skupiają się głównie na popularnych i lansowanych przez System grach i do znudzenia grają w te same gry, które uprzednio zostały „wypromowane” tak, by odbiorcy – tj. dzieci i nastolatkowie chcieli je oglądać w takiej częstotliwości. Prowadzące takie kanały osoby nie będą kreatywne, lansowana przez nich negatywność będzie w sensie energetycznym upłaszczona i ugrzeczniona. Wypaczony humor przeznaczony dla mas nie będzie abstrakcyjny i kreatywny – jednak będzie stylizowany na elitarny i oryginalny tak, by osoby angażujące się w ten humor miały poczucie, że są w pewnym stopniu lepsze lub uprzywilejowane. Także tutaj wynurza się schemat znany już nam z poprzedniego artykułu z tej serii, zatytułowanego Rozrywka – tworzenie podziału na grupę uprzywilejowaną, rozumiejącą i doceniającą wypaczony humor stylizowany na „elitarny” oraz na „tych drugich”, którzy są niewystarczająco elitarni i inteligentni, by pojąć „humor” tych pierwszych, którzy na dodatek mogą realnie istnieć tylko czasami5. Także tutaj zostają użyte znane nam elementy – ignorancja, negatywność i wypaczone poczucie humoru.

Nieświadomie negatywni youtuberzy

            Nie wszystkie kanały przedstawiające negatywne treści są prowadzone przez świadomie negatywne osoby. Niewybudzeni z iluzji ludzie są tak bardzo pogrążeni „we śnie”, że mogą nie zauważać, do jakiego stopnia rzeczywiście angażują się w negatywne zachowania, myśli i emocje, również dlatego, że w rzeczywistości, którą znają, rozumienie pozytywności i negatywności zostało wypaczone. Takie osoby również mogą nie być kreatywne czy oryginalne w tematyce swoich filmów, ale nie będą świadomie manipulować widzami. Spora część kanałów jest prowadzona przez nieświadomie negatywne osoby, powtarzające to, co zostało zapoczątkowane przez świadomych manipulatorów.

Konieczna dygresja o genezie Systemu Kontroli

Właśnie dlatego Matrix jest Systemem Kontroli i Systemem Zależności – wszystkie elementy należące do Systemu i powiązane z nim różnymi sznurkami w pewien sposób działają na korzyść Systemu – nawet nieświadomie. To, w jakim stopniu element należy do Systemu i w jakim stopniu jest przez niego kontrolowany zależy od tego, jak responsywny jest na wpływy duszy (poziom bycia) oraz w jakim stopniu jest zaznajomiony z Wiedzą. W poprzednim artykule wspominałam o tym, że osoby z duszą nie są w pełni kontrolowalne przez hiperwymiarowych manipulatorów – jest tak właśnie dlatego, że mają duszę. Ich poziom bycia ogranicza stopień bycia kontrolowanym i zależnym od Systemu – właśnie dlatego niektórzy ludzie decydują się oddać za kogoś życie lub sprzeciwiają się niesprawiedliwemu lub okrutnemu traktowaniu jakiejś grupy – takie zachowania są „nierozpoznawane” przez System, ponieważ ich „źródło” – dusza -  nie jest częścią Systemu. Stąd starania Systemu, by uczynić ludzi jak najbardziej „ślepymi” na wpływy duszy oraz na prawdziwą Wiedzę, bazującą na prawdziwej Logice – częścią tego procesu jest m. in. zachęcanie ludzi do angażowania się w mechanizmy obronne ego, takie jak Intelektualizacja (spychanie ze świadomości duchowych wpływów kompensowane intelektem) i Racjonalizacja (rezygnacja z logiki i Wiedzy kompensowana poczuciem komfortu). Jeżeli ludzie pozostaną ślepi na Wiedzę i Duszę, pozostaną częścią Systemu, w pełni przez niego kontrolowaną i od niego zależną – właśnie tego chcą hiperwymiarowi manipulatorzy – żebyśmy świadomie wyrzekli się Wolnej Woli i pozostali trybikami w grze.  

Youtubowa incepcja

Należy również wspomnieć o zjawisku youtubowej incepcji. Polega ono na tym, że niektórzy negatywnie zorientowani youtuberzy krytykują innych negatywnie zorientowanych youtuberów za zachowania relatywnie łatwe do rozpoznania, jako negatywne – za śmianie się z niepełnosprawnych, dzieci, czasami za nieoryginalną twórczość czy czelendże. Dlaczego to robią? Po to, by mieć kontrolę w każdej możliwej dziedzinie oraz by jak najbardziej ograniczyć działanie wpływów pochodzących od duszy. Ponieważ zaczęli pojawiać się youtuberzy, którzy dostrzegli negatywność innych osób i zaczęli to publicznie krytykować, System wytoczył osoby, które miały robić niemal to samo, tylko w energetycznie upłaszczony sposób. Takie osoby niby oburzają się na negatywne praktyki innych, jednak w tym oburzeniu nie ma prawdziwego oburzenia, nie ma żadnej iskry – żadnych wpływów pochodzących od duszy. Mogą podawać logiczne argumenty, inteligentnie „orać” innych negatywnych youtuberów, jednak energetycznie pozostaną przy tym płascy, robotyczni i beznamiętni.
    Dlaczego Systemowi tak bardzo zależy na wyplenieniu wpływów pochodzących od duszy; prawdziwego buntu, sprzeciwu, wolności, kreatywności, miłości, współczucia, pasji? Ponieważ… one się udzielają. Są dla Systemu niczym zaraza. Wpływy duszy ukazywane przez jedną osobę mają wpływ na wszystko. Nie tylko na inne samo-świadome istoty, które są odbiorcami tych wpływów, ale także na wszystkie niższe Gęstości obecne na planecie. Jedna pozytywnie zorientowana osoba oddziałuje na elementy Systemu tak bardzo, że zaszczepia w nich otwartość na wpływy duszy i powoduje, że stają się mniej kompatybilne z Systemem – mniej od niego zależne i mniej przez niego kontrolowane. Im bardziej elementy systemu otwarte są na wpływy duszy oraz im wyższą mają Wiedzę, tym bardziej nieprzewidywalne są ich akcje dla Systemu i tym większa trudność dla Systemu, by pacyfikować te wpływy. Oprócz tego, im wyższy poziom Bycia, poziom Wiedzy i Zrozumienie ma jednostka, tym wyższy poziom jej Wolnej Woli, ale jest to temat na osobny artykuł. W tym artykule znajdzie się również odpowiedź na pytanie, dlaczego bardziej zaawansowane od nas, negatywne istoty po prostu nie zabijają zagrażających osób, tylko angażują się w skomplikowane manipulacje mające nakłonić takie osoby do autosabotażu. 

Podsumowanie

Na Youtubie mamy więc prawdziwy misz-masz treści. Publikują tam zarówno nieświadome, duchowo uśpione osoby, jak bardziej jawni i ukryci manipulatorzy, którzy odgrywają różne role, poczynając od elitarnych, negatywnie zorientowanych memistów, przechodząc przez infantylnie negatywnych gamerów, grzecznie negatywnych makijażystów czy negatywnie komentujących negatywnych komentatorów, a na „sprzeciwiających” się bardziej widocznej negatywności negatywnych komentatorach kończąc. Istnieją też osoby prawdziwie kreatywne i dobre, jednak nadkłada się starań, by w jakiś sposób je spacyfikować, ale jest to temat na osobny artykuł.
System zapewnia „alternatywę” w każdej możliwej dziedzinie – obok pozytywnych gamerów, komentatorów, makijażystów, vlogerów i wszelkich innych twórców, umieszcza „negatywny” wariant. Jak zdążyłam już wspomnieć, pozytywne, dobre i kreatywne osoby mogą tworzyć w każdej dziedzinie – żadna dziedzina sama w sobie nie jest pozytywna czy negatywna; to osoba czyni treść pozytywną lub negatywną. Aby móc rozpoznać każdego manipulatora, niezbędna jest zdolność widzenia owej „iskry” pochodzącej od duszy, która przesiąka całą osobę oraz wszystko, co od niej wychodzi, na przykład jej twórczość. 

Dobrowolne pozbycie się prywatności, nastrój uzależniony od liczby polubień, staranne kreowanie imidżu, oddawanie wolnego czasu na bezproduktywne przeglądanie „tablicy”, wyrażanie swojego zdania sprowadzone do wciskania jednego z graficznych symboli –

Facebook i Instagram

Prawie każdy ma dzisiaj konto na portalu społecznościowym, może poza niektórymi starszymi osobami. Mówi się, że jeżeli ktoś nie ma konta na Facebooku, to prawdopodobnie nie ma życia, lub w ogóle nie istnieje. Jak to się zaczęło? Kiedy zaczęliśmy masowo rejestrować się na stronach typu Facebook, MySpace czy Nasza Klasa? Dlaczego podajemy na tacy swoje dane całemu światu, a przynajmniej rzeszy ludzi, z których dobrze znamy może kilkoro?
Pierwszy raz uzyskałam dostęp do internetu jako dwunastolatka. Pamiętam, że nie bardzo wiedziałam, co się robi w internecie, powpisywałam trochę haseł do wyszukiwarki, pograłam trochę w gry i znudziłam się. Wolałam rysować, czytać książki czy bawić się lalkami. Dopiero w szkole dowiedziałam się o istnieniu niektórych stron. I wtedy się zaczęło. Wciągnęłam się w wielogodzinne przesiadywanie przed komputerem, oglądałam filmy na youtubie, słuchałam muzyki, rozmawiałam z ludźmi z różnych krajów i przesiadywałam na gadu-gadu. Powoli traciłam zainteresowanie czytaniem książek i innymi formami spędzania czasu. Namówiona przez koleżanki założyłam konto na stronie, na której publikowało się swoje zdjęcia, oceniało i komentowało zdjęcia innych ludzi. Miałam wtedy może 13 lat i nie miałam pojęcia o tym, że wstawiając swoje zdjęcia do internetu narażam się na tak dużą falę hejtu. Byłam przekonana, że ludzie będą uprzejmi, tymczasem okazało się, że obcy, dorośli ludzie obrażali mnie używając niewybrednych i krzywdzących określeń. Miałam to konto może rok, ale w końcu usunęłam je, po części z powodu okrutnych komentarzy, po części dlatego, że zaczęłam rozumieć zasady działania tej strony i nie chciałam dłużej być tego częścią. Nie rozumiałam, czemu ludzie komentowali w taki sposób moje zdjęcia i wygląd, zwłaszcza, że nie uważałam, żebym „zasługiwała” na takie określenia. Zwłaszcza, że ja byłam dla wszystkich miła i nie komentowałam ani nie oceniałam niczyich zdjęć negatywnie. Wtedy zaczęłam rozumieć, czym naprawdę jest internet.
A jest on miejscem, w którym każdy, kto zechce, może szerzyć negatywność bez ograniczeń. W nie-wirtualnym świecie negatywnie zorientowane osoby i istoty są ograniczane przez ich pozycję społeczną, „postać”, którą odgrywają, warunki czy sytuacje, których są częścią, natomiast w internecie można anonimowo być tak negatywnym, jak się zechce, bez ryzyka zdemaskowania swojej prawdziwej natury. 

Upublicznianie prywatności kolebką hejtu

W dużej części z powodu internetowego hejtu zostało nadszarpnięte moje poczucie wartości i pewność siebie, które udało mi się odbudować dopiero podczas procesu duchowej ewolucji. Portale społecznościowe są idealnym miejscem do krytykowania czyjegoś wyglądu lub wyśmiewania, ponieważ na swoim profilu osoba w jakiś sposób wyraża siebie i kreuje swój wizerunek, co zapewnia „materiał”, który można obśmiać. Zwłaszcza wrażliwe na negatywne komentarze są dzieci, które przecież w coraz młodszym wieku rozpoczynają „przygodę” z internetem. Często młode osoby nie wiedzą, z czym wiąże się upublicznianie swoich zdjęć, komentarzy czy informacji o sobie, przez co łatwo padają ofiarą negatywnych osób i istot. Często jeden okrutny komentarz może być przyczyną późniejszych problemów psychicznych. Kilku lub kilkunastoletnie dzieci udzielające się w internecie bez wiedzy o niebezpieczeństwach, które wiążą się z wystawianiem siebie i swojego życia na widok publiczny lub bez nadzoru kogoś starszego są niczym owce wrzucone do klatki z dzikimi, drapieżnymi zwierzętami. System doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że najłatwiej spacyfikować przyszłościowe zagrożenia w wieku, w którym są szczególnie podatne na działanie negatywnych, okrutnych słów, że najłatwiej złamać człowieka, kiedy jest młody, nie ma wystarczającej wiedzy, inteligencji i zrozumienia własnej emocjonalności. Nie bezpodstawnie niektóre portale społecznościowe oferują przeróżne gry czy quizy – wiadomo, że dorośli ludzie raczej się tym nie zajmują i że grupą docelową są dzieci. Nie bezpodstawnie coraz młodsze dzieci zakładają konta na portalach społecznościowych. 

Zaabsorbowanie tworzeniem swojego wizerunku i śledzeniem wizerunków innych ludzi powstrzymuje od angażowania się w zdobywanie istotnej wiedzy lub w kreatywne czynności

            Tak, jak wspomniałam powyżej – kiedy „wciągnęłam” się w gry i portale społecznościowe, zaczęłam powoli tracić zainteresowanie innymi czynnościami. Rysowanie powoli przestało mi sprawiać przyjemność, kiedy zaczynałam rysować, natychmiast stawałam się niecierpliwa i chciałam jak najszybciej skończyć rysunek, by móc wrócić do przeglądania profili innych ludzi lub do oglądania filmików. Tak samo stało się z czytaniem – chociaż wciąż istniały książki, które „wciągały” mnie na kilka dni, pogorszyła się moja koncentracja i czasami stawałam się rozdrażniona, ponieważ nie byłam w internecie. Doszło do tego, że czytałam przy włączonym komputerze, co jakiś czas spoglądając, czy coś nie zmieniło się na portalu społecznościowym lub po prostu spoglądając w monitor. Przez długi czas większości czynności, które wykonywałam, towarzyszył komputer i internet; rysowałam oglądając jakieś seriale lub filmiki, czytałam korzystając z portalu społecznościowego, a także jadłam i słuchałam muzyki. Zanim miałam dostęp do internetu, wszystkie te czynności sprawiały mi przyjemność same w sobie, nie potrzebowałam dodatkowych stymulatorów. W części o youtubie wspomniałam, że filmiki negatywnych youtuberów często będą krótkie, będą zawierały dużo cięć, szybko zmieniające się dźwięki i obrazy, osoby występujące w tych filmikach również będą pobudzone. Przez przyzwyczajenie do odbioru treści do tego stopnia stymulujących sensorycznie, przy odbiorze treści, które nie są pobudzające w ten sam sposób i na tym samym poziomie, może pojawić się rozdrażnienie, niepokój, irytacja i nadpobudliwość.
            Tworzenie wirtualnego wizerunku może też stać się rodzajem obsesji, kiedy osoba co kilka minut będzie sprawdzała ilość polubień i komentarze do swoich zdjęć. Wielu ludzi codziennie publikuje zdjęcia i wpatruje się w ekrany swoich telefonów w oczekiwaniu na lajki i komentarze. Powoli wirtualna rzeczywistość wypiera real, a telefon staje się przedłużeniem ręki – tysiące ludzi nie rozstają się z nim nawet na kilka minut. 

Komunikacja 

Rozmowy twarzą w twarz nadal są popularne, jednak coraz częściej są wypierane przez rozmowy wirtualne. Często dochodzi do sytuacji, w której osoba rozmawia z kimś w realu, w tym samym czasie „klikając” do kogoś na komunikatorze. Często w ten sposób rozmawia się z kilkoma osobami na raz. Zauważyłam, że czasami kiedy spotykam się ze znajomymi, większość z nich ma pod ręką telefon i co jakiś czas sprawdza, czy nie przybyło jakieś powiadomienie. Uważam, że cierpi na tym jakość kontaktów. Chociaż czasami ludzie są doskonali w tej wielozadaniowości, moim zdaniem bardzo ciężko jest skupić się na prawdziwej rozmowie, kiedy w tym samym czasie sprawdza się, co zmieniło się w internecie przez ostatnie pięć minut. Trudno rozmawiać na istotne tematy, kiedy ciągle jest się rozpraszanym. 

Podsumowanie

            Portale społecznościowe polegają na dzieleniu się z całym światem (a przynajmniej ze swoimi znajomymi) naszymi preferencjami, zdjęciami i danymi. Problem pojawia się, jeżeli nie korzysta się z tego z pewną dozą roztropności. Tej roztropności brakuje na ogół młodym ludziom, którzy bez nadzoru zakładają konta na takich portalach, a także niektórym dorosłym, przez co stają się narażeni na hejt a także na odbiór treści nieodpowiednich dla ich przedziału wiekowego.  
            Kolejną kwestią jest obsesyjne kreowanie swojego wizerunku i uzależnienie. Niektórzy ludzie stali się do tego stopnia zaaferowani swoimi kontami na portalach społecznościowych, że publikują na nich treści kilkadziesiąt razy w ciągu dnia i resztę czasu sprawdzają na sprawdzaniu poziomu polubień i komentarzy.
            Pozostała jeszcze kwestia przetransferowania komunikacji do strefy wirtualnej i sprowadzenie rozmów do krótkich komunikatów połączonych z emotikonami. Oczywiście nie każda wirtualna rozmowa tak wygląda, jednak wielozadaniowość może wymagać poświęceń, na przykład poświęceń dotyczących jakości rozmowy.
            Oczywiście człowiek zajęty kreowaniem swojego wizerunku w internecie i spędzający większą część czasu w świecie wirtualnym nie stanowi większego zagrożenia dla Systemu, ponieważ zwyczajnie nie wystarczy mu na to czasu nawet, jeżeli byłby wystarczająco uważny.

Memy

            Chyba każdy wie, czym są memy – są to obrazki, często z tekstem, często o humorystycznej treści. Ich treść może dotyczyć wszystkiego, są one obrazkowym odzwierciedleniem internetu, dlatego nadanie im trafnej definicji jest dość trudne. Odbiorcami memów są wszyscy, toteż ich treść jest różna.
            Memy mogą być sposobem na radzenie sobie z rzeczywistością i często pomagają oswoić się z własnymi problemami. Na przykład memy o depresji pozwalają oswoić się z depresją i pomimo depresyjnego wydźwięku mogą poprawiać samopoczucie osób odbierających te memy.
            Memy są też sposobem wyrażania kreatywności. Choć większość z nich będzie opierać się na podobnych fundamentach i będzie zawierać łatwy w odbiorze, „masowy” humor, niektóre memy będą cudownie kreatywne. Niestety, ta kreatywność może zmierzać w dwóch kierunkach. Niektóre memy będą negatywne i pomimo kreatywności i błyskotliwości będą kogoś obśmiewać lub wyszydzać. Czasami granica pomiędzy tym, co śmieszne a tym, co negatywne jest cienka. Nie ma nic złego w czarnym humorze pod warunkiem, że nie przekroczy się owej granicy.
            Innym typem negatywnych memów będą memy „masowe” powtarzające znane schematy i bazujące na „lekkostrawnym”, głupawym humorze. Tak jak wszędzie, także jeśli chodzi o memy widoczny jest podobny podział: elitarni szydercy, ci, którzy są przekonani, że to oni są elitarnymi szydercami i ci, których śmieszą głupawe i/lub lekkostrawne treści. 

Czerpanie rozrywki ze zwodzenia innych, czyli
Zjawisko trollingu

            Kim jest troll wie chyba każda osoba korzystająca z internetu – jest to mianowicie osoba, która wprowadza zamieszanie umyślnie umieszczając treści mające zwieść innych użytkowników lub też zmanipulować innymi przez angażowanie sztucznych konfliktów etc. Trolling może być mało szkodliwy, czasami wręcz zabawny, jednak istnieją również trolle lubujące się w szerzeniu okrutnych treści i w zaawansowanych manipulacjach. Troll często będzie uważał się za kogoś lepszego od – jego zdaniem – naiwnych osób, które udaje mu się nabrać. O ile niektóre treści, które można podpiąć pod to zjawisko są całkiem śmieszne i operują na nieszkodliwym humorze, część treści, które można nazwać trollingiem jest niebezpieczna.
            Szkodliwy, negatywny trolling będzie operował na gruncie psychologicznej manipulacji, często będzie prześmiewczy i okrutny. Możliwym jest skłócenie życzliwych osób, psucie atmosfery na forach, a nawet doprowadzenie do czyjegoś samobójstwa. Dobry troll jest doskonałym manipulatorem, idealnie planującym swoje komentarze, często działającym pod wieloma pseudonimami i podającym się za kilka różnych osób. 

Sznurki Matrixu – Internet
Podsumowanie

            Najważniejszym jest by pamiętać, że nic nie jest tylko czarne albo tylko białe. Nawet w negatywnych treściach możliwym jest ujrzenie iskierki pozytywności. Chociaż negatywnie zorientowane osoby i istoty nadkładają sił, by spowolnić naszą duchową ewolucję, stłumić kreatywność i wolne myślenie, ich starania nigdy nie będą do końca skuteczne, ponieważ każdego z nas ciągnie ku wolności, miłości i kreatywności; jest to coś pierwotnego i niemożliwego do wyplenienia żadnymi środkami – tak jak kwiaty zwracają się w kierunku światła, tak my zwracamy się ku pozytywności. Choć System zdaje się działać prężnie i idealnie w swoich kalkulacjach i mechanizmach, te kalkulacje i mechanizmy nie są w stanie konkurować z wpływami pochodzącymi od duszy. Odbierajmy wszystko, co piękne, dobre i kreatywne; czytajmy, słuchajmy, oglądajmy, czujmy, żyjmy i bądźmy. Bądźmy zaznajomieni z tym, co negatywne, ale wybierzmy percepcję nastawioną na odbiór pozytywności.

Odnośniki

2 Boris Mouravieff Gnoza
3 Dwójmyślenie - Wikipedia
4 Laura Knight-Jadczyk Cassiopaean Transcripts

niedziela, 4 marca 2018

W jaki sposób System utrzymuje ludzi w szeregu – haki emocjonalne, socjalizacja, społeczne programowanie oraz jak to się dzieje, że nigdy nie jesteśmy wystarczająco dobrzy



„Mam dość zakłamania
Mam dość pustych słów
Mam dość przemądrzałych
Mam dość świętych krów
Mam dość pogardzania
Mam dość
Niech się śmieją
Mam dość
Tych co szydzą, drwią, bo nic nie rozumieją

Nie mogę znaleźć takich słów, które opiszą wszystko, kto by mógł?
I tylko mam nadzieję, że nie jestem sam i ty też widzisz, że
Obrywasz ciągle za coś, co nie jest złe
Ale przekręcają wypaczają i gnębią cię
Wbijają szpilę w ciebie, pogardy ton,
Włażąc z buciorami w twoje pole, oni popełniają błąd

Mam dość nieuczciwych
Mam dość szarlatanów
Mam dość nawiedzonych
Mam dość mądrych panów
Mam dość wyuczonych
Mam dość nie wariatów (…)”1

Tak idealnie ujął to zespół Kabanos w jednym ze swoich utworów.
Jak już zdążyłam wspomnieć, hiperwymiarowi drapieżnicy z czwartej gęstości zorientowani na Służbę Sobie karmią się negatywnymi emocjami. Jako, że są chciwi, nie zadowalają ich negatywne emocje, które zaistnieją naturalnie, ponieważ ludzie zaangażują się w nie korzystając ze swojej wolnej woli. Te istoty potrafią zachęcać ludzi do angażowania się w niskowibracyjne zachowania czy emocje, posługując się różnymi manipulacjami, warunkowaniem, socjalizacją, technologią bazującą na energiach eterycznych lub hipnotycznymi sugestiami, by zmaksymalizować zbiory negatywnych energii. Jak zatem sprawić, żeby ludzie byli jak najbardziej smutni, zagniewani, rozczarowani, zazdrośni, zalęknieni, zawstydzeni, apatyczni czy melancholijni? Jak wpływać na ich zachowanie w taki sposób, by ciągle stanowili pożywienie dla Systemu, ale w tym samym czasie byli przekonani, że ich życie jest względnie szczęśliwe i spełnione? A także w jaki sposób zapobiegać możliwości zaistnienia jakichkolwiek destabilizujących wpływów?


Śpij dobrze

Po pierwsze, należy bombardować ludzi negatywnymi informacjami. Jak zdążyłam już to omówić w poprzednim artykule, wiadomości, na których skupiają się media, zawsze będą negatywne, od czasu do czasu zostaną przeplecione czymś nieszkodliwie pozytywnym, jak na przykład informacją o psie, który potrafi liczyć do pięciu czy o wynikach konkursu dla Morsów w Świnoujściu. Należy również odpowiednio wcześnie wmówić ludziom, że oglądanie lub słuchanie takich programów to obowiązek każdego z nas, ponieważ nie można nie interesować się tym, co dzieje się w kraju i na świecie i zaniechanie takich praktyk wiązałoby się z niespełnieniem patriotycznych obowiązków i zatrważającą ignorancją. W tym miejscu możecie zauważyć, że ignorancją nie jest kompletny brak zainteresowania poszukiwaniem odpowiedzi na pytania typu: Dlaczego istniejemy? lub Jaki jest sens życia? Osoba, która traci czas na tego rodzaju dyrdymały zostanie szybko sprowadzona przez System na ziemię kolejnym „nie filozofuj”, „chyba masz za dużo wolnego czasu” lub „jak ktoś mało pracuje, to ma czas na takie pierdoły” (co jest grą na wstydzie i fałszywym poczuciu obowiązku – o tym w dalszej części). Co (między innymi) możemy usłyszeć lub przeczytać w sekcji „wiadomości”?

„ Seryjny morderca zaszlachtował pięcioosobową rodzinę. Najmłodsza ofiara miała dwa lata.”

„ Matka zamordowała własne dziecko cegłą.”

„ Trzech neonazistów obchodziło w lesie urodziny Adolfa Hitlera.”

„ Jakiś polityk X zarabiający 10 000 złotych miesięcznie powiedział, że ledwo mu starcza do pierwszego.”

„ Jest zimno, bo jest zima. Jak Polacy znoszą temperaturę poniżej -10 stopni?”

„Wśród ofiar byli Polacy.”

„Wśród ofiar nie było Polaków.”

„ Kolejny nieznany gatunek grypy zbiera śmiertelne żniwo. Podobno najbardziej podatne są dzieci.”

„ Następna osoba zmarła na skutek zarażenia nowym wirusem grypy.”

„ Jakieś wydarzenie kulturowe/rocznica czegoś/obchody czegoś.”

„ Ci nasi politycy to jednak głupole. Pan Y znowu obraża kobiety, a pani Z znowu zachowuje się, jakby postradała rozum.”

„ Kącik zdrowia. Sposoby na walkę z nadwagą/cukrzycą/grzybicą.”

„ Brutalny zbiorowy gwałt na dziewczynie, która sama wracała z dyskoteki.”

„ Kobieta ugotowała psa w samochodzie.”

„ Kobieta ugotowała dziecko w samochodzie.”

„Mamy nowego rekordzistę w jedzeniu kanapek z żółtym serem na czas.”

„Ktoś znowu powiedział „polskie obozy śmierci”. Historia kołem się toczy.” 

W tym miejscu zachęcam do przysłuchania się wiadomościom samodzielnie, porównania informacji prezentowanych na różnych stajach/kanałach bądź w gazetach. Ktoś może mi zarzucić manipulowanie „kontekstem” lub selektywny wybór informacji, dlatego pragnę zaznaczyć, że jest to jedynie mój odbiór prezentowanych we wiadomościach treści (co nie znaczy, że nie pokrywa się to z prawdą – to jednak pozostawiam do Waszej oceny).
Co daje Systemowi wdrukowanie w ludzi obowiązku słuchania/czytania wiadomości? Przede wszystkim zapewnia codzienne obniżanie wibracji i zwiększa podatność ludzi na inne, być może bardziej wysublimowane formy manipulacji. Osoba, która posiada pełne spektrum emocji oraz ma empatię nieco wyższą od empatii prezentowanej przez kostkę chodnikową odczuje skutki „dobrowolnego” faszerowania się treściami o gwałtach, atakach terrorystycznych, morderstwach ze szczególnym okrucieństwem czy przemocy wobec słabszych. Niemal na pewno nie odczuje tego w sposób świadomy, ale podświadomie zaimplantuje w sobie strach/smutek/gniew, co będzie miało wpływ na jej odbiór rzeczywistości oraz na to, w jaki sposób ta rzeczywistość będzie się jej manifestować. Takie „nieświadome” emocje mogą przyczyniać się do rozwinięcia chorób psychicznych lub zaburzeń osobowości i trwale upośledzać psychofizyczne funkcjonowanie. W ten sposób System dostaje swoje negatywne energie, a ludzie są wystarczająco zalęknieni, że nie stanowią większego zagrożenia. 


Śpij spokojnie

Jak sprawić, żeby ludzie byli nieszczęśliwi, ale nie do tego stopnia nieszczęśliwi, żeby byli tego w pełni świadomi? W jaki sposób spowodować, by ludzie nienawidzili siebie i wszystkich wokół? Jak produkuje się ludzi bojących się wypowiedzieć własne zdanie lub przedstawić się komuś pełnym głosem?


Po pierwsze – sprawmy, żeby nikt nigdy nie był wystarczająco dobry. 

Jesteś za gruba/za chudy. Masz za mało mięśni/za dużo mięśni. Wyglądasz jak dziwka/księżniczka/babochłop/feministka/wieśniaczka/fashionistka. Wyglądasz jak biedak/burżuj. Jesteś za biedny/za bogaty. Jesteś katolem/jesteś ateistą. Masz za krótkie/za długie/za proste/za kręcone/za rzadkie/za gęste włosy. Jesteś łysy/łysa. Masz za rzadki zarost/za gęsty zarost/zbyt bujne owłosienie ciała/twarzy/zbyt liche owłosienie ciała/twarzy. Masz za krzywy/za duży/zbyt kartoflasty/za mały/zbyt zadarty/zbyt prosty/zbyt piegowaty nos. Masz zbyt odstające/przyległe/małe/duże uszy. Masz krzywą twarz/nogi/kręgosłup. Jesteś za ładna/za przystojny/za brzydka/za brzydki. Masz zbyt różową/pryszczatą/bladą/opaloną/ciemną/ziemistą cerę. Masz za ciemne/za jasne/za rude włosy. Chodzisz za wolno/za szybko/zbyt skocznie/zbyt sztywno. Masz za małe doświadczenie zawodowe/za bogate doświadczenie zawodowe/zbyt niski angielski/zbyt wysoki angielski. Jesteś za głupi/za mądry/niewystarczająco lub zbyt inteligentny, zbyt konwencjonalny lub zbyt kreatywny, zbyt dokładny lub zbyt niedokładny, zbyt pracowity lub zbyt leniwy, jesteś pedantem lub syfiarzem. Masz za mały/za duży biust. Za dużo gadasz/jesteś mrukiem.
Nigdy nie będziesz akceptowany za to, kim jesteś. Istnieją sposoby na brutalne obśmianie cię za cokolwiek, nie ma znaczenia, czy będzie to aparat ortodontyczny, nadwaga, niemodny kolor paznokci, nieśmiałość czy to, że twój tata jest alkoholikiem. Być może z wiekiem zaczynamy „znosić to” troszeczkę lepiej, ale nie dlatego, że zjawisko mija ponieważ „dzieciaki potrafią być okrutne” a „dorośli wyrośli z takich zachowań” (bo wcale nie „wyrośli”, tylko bardziej umiejętnie i przemycają takie komunikaty), ale po prostu biernie zaczynamy godzić się z „naturą świata” i decydujemy się tłamsić w sobie poczucie krzywdy i niesprawiedliwości. Niektórzy z biegiem czasu „dostosowują się” do Systemu i dołączają do krytykowania siebie i innych, inni po cichu cierpią i nie potrafią zrozumieć, jak ludzie mogą być dla siebie tacy okrutni. Ludzie zapędzeni w strach/wstyd/lęk czy zgorzknienie nie stanowią większego zagrożenia dla Systemu i karmią go swoim psychologicznym cierpieniem.
·         Po drugie – sprawmy, że niektórzy będą mniej tłamszeni, niż inni
Każdy z nas mierzy się z niemożnością sprostania niemożliwym oczekiwaniom bycia równocześnie chudym/grubym/bladym/opalonym/zarośniętym/rudym/napakowanym/zielonookim blondynem o piwnych oczach, jednak niektórzy mają jeszcze bardziej pod górkę! Jak sprawić, żeby ludzie byli jeszcze bardziej nieszczęśliwi? Stwórzmy rzeczywistość, w której ludzie będą czuli się winni za coś, na co nie mają najmniejszego wpływu! Atakujmy pewne grupy bardziej niż inne, dzięki czemu jeszcze bardziej zaburzymy równowagę i zgromadzimy jeszcze więcej negatywnych energii! Jesteś kobietą? Jaka szkoda, że nie lubisz długich włosów, makijażu czy butów na obcasie. W końcu my kobietki musimy podobać się naszym facetom, inaczej nie powinnyśmy się dziwić, że znajdą sobie inną, ładniejszą, szczuplejszą, bardziej zadbaną i wymalowaną. W końcu faceci to wzrokowcy, a my kobietki musimy ładnie wyglądać! Chciałabyś mieć taki sam szacunek na „odpowiedzialnym” stanowisku co twój współpracownik z penisem? Ale za co chcesz mieć ten szacunek? Za to, że pół pensji wydajesz na waciki, he he he? Czy za to, że ubierasz tę bluzkę z dekoltem i liczysz na to, że klient podpisze umowę patrząc w twoje cyce? Nie ubierasz bluzki z dekoltem i nie nosisz makijażu? Przykro nam, że musimy cię o tym poinformować, ale… jesteś brzydka. Średnio reprezentacyjna, mało estetyczna, symetryczna i kobieca. Czaisz? Raczej nie nadajesz się na sekretarkę, ale może znajdziemy dla ciebie coś nie wymagającego kontaktu z ludźmi? Jesteś ładna, trafiło ci się w loterii genetycznej, że masz śliczną buzię, kształtny nosek i duże oczy? Jesteś głupia. Pusta. Nieinteligentna. Możesz być modelką (ale trochę byś schudła, jednak widać ci boczki w tych dżinsach). Marzy ci się kariera naukowa? Zapomnij! Chyba, że przytyjesz 20 kilo, wyhodujesz nieco pryszczy i zaczniesz ubierać się w koszule z ceraty. Masz dzieci? Omg, beka z mamuś, pewnie piszesz o swoich problemach na forum i szukasz porad lekarskich dla dziecka w internecie? Zapewne pobierasz też 500 plus, bo tak najłatwiej, zaciążyć sobie i do roboty nie chodzić. Nie masz dzieci? Karierowiczka. Egoistka. Feministka.  Lubisz chodzić na dyskoteki i ubierać dopasowane sukienki? Pewnie już wiesz, że jesteś dziwką? Lampucerą, lachociągiem, glonojadem, suką, dupodają, łatwym towarem? Ktoś cię obmacał albo (boże broń!) zgwałcił? No sory bardzo, ale faceci to wzrokowcy, mogłaś to przewidzieć i ubrać spodnie dresowe zamiast spódnicy przed kolano! Nasze Piękne Panie, Śliczne Dziewczęta, Urocze Damy, Zmysłowe Kobiety, Niezastąpione Kobietki! Zawsze, ale to zawsze będziemy mówić o was w kontekście estetyki, ponieważ waszym obowiązkiem jest wyglądać, ewentualnie gotować, wychowywać dzieci i dbać o dom, ale niekoniecznie myśleć. Zanim potencjalny czytelnik pomyśli sobie, że sporo przesadzam, niech porządnie przemyśli temat i po tym porządnym przemyśleniu, niech jeszcze raz zapyta siebie, czy na pewno? Zauważcie też, że równolegle z tymi nieoczywistymi mizoginicznymi lub niesprawiedliwymi zachowaniami wobec kobiet, prowadzona jest stosowna „kampania” mająca na celu obśmianie feministek. Nadkłada się starań, by powiązać feminizm z innymi „pejoratywnymi” lub „źle-kojarzącymi-się” terminami, na przykład „lesbijstwo”, „aborcja” czy „chodzenie-w-protestach-z-cycem-na-wierzchu”, w mediach pokazuje się „feministki” wypowiadające się na temat aborcji dokonanej któregoś stycznia, lub też „feministki” nienawidzące mężczyzn, podczas gdy feminizm jest niczym więcej niż walką o… równość płci. Niczym mniej, niczym więcej. Chodzi tylko o równość praw dla obydwóch płci i o równe traktowanie. Feministka nie jest zdrowo szurniętą babą z telewizji, lesbijką (choć może nią być, ale nie musi), kobietą wspierającą aborcję (to samo) czy kobietą, która nienawidzi mężczyzn, nie jest też babą, która „bez bolca dostaje pierdolca” i która „zazdrości prawdziwym Kobietom, bo jest brzydka i nie nosi obcasów (znowu – może nie nosić, a może nosić, może być „ładna”, nie musi)”. Feministka jest osobą, która zauważa, że płci nie są traktowane w jednakowy sposób (na ogół ze szkodą dla kobiet, choć nie w każdej dziedzinie, na przykład piętnowanie mężczyzn za wrażliwość i okazywanie emocji) i chce zredukowania tej dysharmonii. Jednak w jakiś sposób słowo „feministka” urosło do rangi najgorszej obelgi i kobiety wzbraniają się wszystkimi siłami, żeby tylko nie przylgnęło do nich to określenie. Znowu – gra na wstydzie.
Kolejną poszkodowaną grupą są osoby o kolorze skóry innym niż biały. Niby rasizm to przeszłość, niby jesteśmy (no, przynajmniej bardziej na zachód) tacy-tolerancyjni (perspektywa tolerowania czyjegoś koloru skóry - ?!) tacy-bez-uprzedzeń i tacy-wszyscy-równi, ale jednak większość reklam prezentuje wizerunek białego człowieka. Jednak więcej firm kosmetycznych produkuje kosmetyki dostosowane do bledszych odcieni skóry. Jednak na billboardach to biały człowiek jest w środku, otoczony z jednej strony Azjatą, a z drugiej osobą czarną. Za białym nikt nie zawoła – „syn młynarza” czy „białas”. Do białego nie dopowiada się tak często krzywdzących stereotypów. Do białego nie odnosi się tak często w sposób protekcjonalny czy lekceważący. Nie wiem, jak jest w krajach zachodnich, takich jak Wielka Brytania, Niemcy czy USA (choć jestem przekonana o istnieniu tam choćby „cichego” rasizmu bazującego na niuansach, nie mniej krzywdzącego od jawnego wyzywania czy obrażania), ale w Polsce jawny rasizm ma się wyśmienicie i nikogo nie dziwi (nie mylić z „oburza”) słyszenie z ust rodaka skrajnych i krzywdzących opinii (często „opinia” to nadużycie) na temat osób o innym niż biały kolorze skóry. W kategorii osób poszkodowanych znajdują się też osoby starsze, które są obywatelami drugiej kategorii. Ostatnio usłyszałam w radio reklamę jakiegoś leku na ból stawów, która znakomicie oddała  „klimat” zjawiska. W reklamie tej dwie kobiety (rzekome „córki” starszych kobiet) dyskutowały o swoich „mamach”, jakby były one całkiem zdziecinniałe i ubezwłasnowolnione. Reklama sprowadzała się do tego, że kobieta, której mama zażyła lek, „tak ślicznie bawi się z wnukami” (sens zachowany, słowa najpewniej zmienione), na co koleżanka odpowiada jej, że w takim razie także kupi mamie ten lek. Niby nic, ale jednak coś. Często takie „nic” znakomicie manipuluje wrażeniami czy emocjami, zwłaszcza jeśli występuje często w innych sytuacjach. Mało kto ustępuje też miejsca starszym ludziom w komunikacji miejskiej, używając wymówki, że to pewnie jedna z tych babć, która sadza reklamówkę na siedzeniu obok, albo która niby nie może ustać w autobusie, ale jak wyczai wolne miejsce, to leci do niego z prędkością światła. Jest to krzywdzące, ponieważ ja osobiście spotkałam taką „stereotypową” babcię, narzekającą na każdym kroku na młodzież, podczas gdy jej własne zachowanie pozostawia wiele do życzenia może raz. Wszystkie inne starsze osoby, którym ustępowałam miejsca, były albo neutralne, albo dziękowały, życzyły miłego dnia bądź raczyły mnie krótką, uprzejmą rozmową. Poza tym, społeczeństwo (jeśli nie traktuje ich w sposób protekcjonalny), ma starszych ludzi totalnie w dupie. Nikogo nie obchodzi, że niektórzy nie mają jak wyżyć za emeryturę i pod koniec miesiąca nie mają na suchą bułkę – Systemu nie obchodzą starzy, niedołężni czy poważnie chorzy, bo pewnie i tak niedługo umrą, nie pracują i średnio opłaca ich się indoktrynować. Dlatego starość to często (niestety) bieda, samotność, choroba i oczekiwanie na śmierć.
Co daje Systemowi faworyzowanie jednych grup ponad inne? Zwiększanie dysharmonii i maksymalizację negatywnych energii. Taki stan rzeczy sprzyja tworzeniu różnic, a te sprzyjają powstawaniu pretensji, antypatii, poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. (Niektóre) kobiety mają pretensje do mężczyzn (ponieważ mają więcej praw) lub do innych kobiet, które (ich zdaniem) mają lepiej w życiu, ponieważ (na przykład) są ładne, (niektórzy) czarni mają pretensje do białych, że są traktowani jakby byli ludźmi drugiej kategorii, a biali (niektórzy) do czarnych o to, że tamci niesprawiedliwie ich oskarżają, bo przecież oni wcale nie są rasistami (niektórzy nie są, inni są świadomie lub nieświadomie). W ten oto sposób mamy ludzi wpędzonych w sztuczne podziały i błędne koło negatywnych emocji, co karmi System.
·         Po trzecie – wymyślmy, do jakich standardów należy się dostosować, żeby nie narazić się na wykpienie i totalny brak szacunku
Już w szkole podstawowej trzeba ubrać się na galowo wtedy, kiedy każe pani. Najpewniej z okazji jakiegoś apelu o zabarwieniu patriotycznym czy religijnym. Nie ubierzesz się na galowo – świadczy to o twoim braku szacunku. Do kogo? No nie wiem. Do pani nauczycielki, do dyrektora, do innych dzieci, a nawet do Polski czy do samego Boga. Jeżeli jeszcze nie jesteś buntownikiem, ale już jesteś roztrzepany, to istnieje szansa, że pan nauczyciel zdrowo cię opieprzy odwołując się do obowiązku i autorytetu oraz że wrócisz do domu z uwagą w dzienniczku, za którą opieprzą cię także rodzice, którzy ze swojej własnej socjalizacji wynieśli, że tak trzeba, bo inaczej dzieciak nie nauczy się dyscypliny (a raczej dyscypliny). No i dorastasz sobie później w przekonaniu, że to normalne i całkowicie okej, że ktoś inny decyduje o tym, w co masz się ubrać oraz że ubraniem można traktować osobę lub pojęcie abstrakcyjne bez szacunku. Jest to tak absurdalne, że z obecnej perspektywy (po tym, jak już sama przejrzałam na oczy i zobaczyłam System Kontroli) nie ma to najmniejszego sensu ani logiki. A jednak ludzie, jeśli odpowiednio wcześnie im się to wprogramuje, będą się do tego stosować nawet w dorosłym życiu i będą stosować się do różnych dress code’ów. Do pracy na reprezentacyjnym stanowisku trzeba koniecznie mieć stosowny ubiór. Czym jest stosowny ubiór? No i tutaj zaczynają się schodki. Niektórzy pracodawcy pod pojęciem „stosownego ubioru” rozumieją garsonkę, inni garnitur, a jeszcze inni kostium kąpielowy. Hostessa reklamująca serek topiony może zostać „poproszona” o założenie stroju kąpielowego, jeśli takie będzie widzimisię jaśnie szefa. Recepcjonista musi mieć koszulę, krawat i jakieś „elegantsze” spodnie. Bizneswoman musi być ubrana profesjonalnie, co najczęściej oznacza koszulę, spodnie od garnituru, spódnicę odpowiedniej długości lub garsonkę i zakryte buty, najlepiej na obcasie (ale nie zbyt wysokim, żeby nie było za wulgarnie!). Co ciekawsze, „ubiór” najczęściej odzwierciedla miejsce w hierarchii (o której w jednym z kolejnych akapitów). Szefowie i szefowe, arcyważne persony będą ubrane w markowe garnitury, często będą nosić „profesjonalne” okulary, dyskretną (lecz drogą) biżuterię i zegarki i stosowny („neutralny”) makijaż. Mogą też mieć „uniform” informujący o autorytecie – biały fartuch, sutannę, togę.  Osoby „po środku” będą nosić koszule, spódnice (lub spodnie), marynarki (lub żakiety), może jakieś aktówki czy drobną biżuterię. Osoby „nisko w hierarchii” zostaną poproszone o ubranie stosownego uniformu, na przykład panie pracujące na kasie w supermarkecie muszą nosić „oznaczające je” ubrania z logiem danego marketu. Ponadto mityczna osoba szefa może poprosić cię o zakrycie tatuażu, o mocniejszy/słabszy makijaż lub o malowanie się do pracy bądź o zaniechanie malowania się, o zgolenie zarostu lub o chodzenie w upał w długich spodniach i rękawie, bo tak będzie „profesjonalnie”. I nadal – nikogo to nie dziwi, nikt nie protestuje, każdy uważa to za zupełnie normalne, podczas gdy jest to absurdalne. Ktoś może napisać, że często od stroju pracownika zależy sukces w transakcjach czy coś i ciężko się z tym nie zgodzić. Natomiast w tym miejscu pojawia się kolejne pytanie – dlaczego niektóre stroje utożsamiane są przez nas z kompetencją, inne z jej brakiem? Dlaczego niektóre „stroje” wzbudzają zaufanie, inne wręcz przeciwnie? I przede wszystkim – kto to wymyślił i w jaki sposób zostaliśmy zaprogramowani na postrzegania tego tak, jak to postrzegamy?
Na osobne omówienie zasługuje także makijaż. Znowu nie dziwi mnie, że to kobiety muszą się malować. Ktoś może napisać, że wcale nie muszą. Niby prawda, ale nieprawda. Nawet osoba idealnie śliczna, z nieskazitelną cerą, gęstymi włosami i super sylwetką może zostać uwikłana w niską samoocenę, która „poprawi się” tylko wtedy, jeśli osoba ta nałoży makijaż. Jakoś tak się stało, że kobiety wydają grube pieniądze na coś, co zamaże ich naturalny odcień cery, wykonturuje ich twarz w taki sposób, by nie wydawała się okrągła, papuśna czy nieproporcjonalna, pokoloruje ich usta, powieki i brwi oraz wydłuży rzęsy. Znowu – w samym makijażu nie ma nic złego, pod warunkiem, że jego wykonanie nie wynika z obowiązku czy niskiej samooceny. Jednak od makijażu można się uzależnić. Przechodziłam przez taki okres, że czułam się tak źle z tym, jak naprawdę wyglądam, że nie odważyłam się wyjść bez makijażu choćby do sklepu. Mało tego, to nie było tylko „moje” widzimisię! Obcy ludzie na ulicy potrafili komentować, że jestem brzydka, jeśli nie miałam na sobie makijażu. Ludzie „lepiej” mnie traktowali, kiedy miałam na sobie makijaż, toteż (patrz, kolejny punkt) mój nastrój i samopoczucie stały się uzależnione od makijażu (lub jego braku). Czy rzeczywiście bez makijażu byłam do tego stopnia szpetna, żeby obcy ludzie na ulicy czuli się w obowiązku mi o tym powiedzieć, czy też System w taki sposób ustawia ludzi do szeregu? Czy potraficie sobie wyobrazić sytuację, w której specjalnie przystajecie na chodniku tylko po to, żeby zakomunikować obcej osobie, że jest brzydka? Ja nie potrafię. Często „makijaż” jest też wymagany w pracy, kojarzony ze „schludnym” wyglądem i „dbaniem o siebie”, a osoba bez makijażu (jeżeli nie ma idealnej cery) może być oskarżona o niechlujność, jeśli nie zakryje swoich pryszczy/przebarwień/piegów/cieni pod oczami warstwą fluidu. Tym sposobem ludzie uczą się, że nie są wystarczająco ładni tacy, jacy są i muszą czuć się winni za każdą niedoskonałość oraz czuć się w obowiązku, by ją zakryć.
Kolejną sprawą jest… depilacja! Znowu, kto musi (niby nie do końca musi, ale musi) depilować wszystko poza włosami na głowie i brwiami? Tak, my – kobietki. Jakoś tak się stało, że owłosienie na kobietach jest nieestetyczne (a nawet niehigieniczne!), ale na mężczyznach już nie. Jakoś tak wyszło, że kobieta musi golić nogi, pachy i (tak, TAM też musi, i TAM też), żeby była postrzegana jako „atrakcyjna”. Oprócz tego musi depilować brwi, żeby przypadkiem nie były zbyt krzaczaste, bo, jak wiadomo, wówczas zostaje się babochłopem. Biada, jeśli rośnie jej wąsik lub inny rodzaj owłosienia – wtedy już niechybnie ukrywa gdzieś penisa i staje się automatem mniej kobieca od tych bardziej „zniewieściałych” mężczyzn o delikatnej urodzie. Jeszcze bardziej biada, jeśli tego nie zgoli i pokaże się tak w miejscu publicznym. Niesłychane, jak ludzi potrafi obchodzić czyjeś owłosienie! Facet może ewentualnie od czasu do czasu ogolić pachy lub też miejsca intymne, ale jeśli nie ogoli, nikt nie będzie miał o to pretensji. Zarost – spoko. Owłosione nogi – spoko. Natomiast nieogolona i niewydepilowana kobieta budzi tak skrajne emocje jak aborcja czy marsz niepodległości. I tym sposobem okazuje się, że ludzi można zapędzić we wstyd również wykreowaniem pewnego trendu, utworzeniem stosownego przemysłu i karaniem za nie zastosowanie się do wykreowanych standardów perspektywą wykpienia i obśmiania. Wszystko to trzyma ludzi na miejscu i karmi system.
·         Po czwarte – sprawmy, że każdy będzie budował swoje poczucie wartości na opinii innych
Uważasz, że możesz cieszyć się samym spędzaniem czasu na rysowaniu obrazka? Źle. Możesz cieszyć się tylko z efektu końcowego – tj. z obrazka. Jeśli podoba ci się twój obrazek, to możesz się z niego cieszyć? Źle. Możesz cieszyć się ze swojego obrazka tylko wtedy, jeśli spodoba się on pani nauczycielce i jeśli dostaniesz piątkę (albo szóstkę). Ten przykład oddaje to, co kryje się pod powyższą zasadą. Czy jeśli podoba ci się twoja fryzura, to oznacza, że możesz czuć się dobrze? Nie tak szybko. Poczekaj, aż zaakceptują ją ludzie na ulicy, znajomi, nieznajomi, rodzina i przyjaciele. Czy jeśli uważasz, że napisałeś fajne wypracowanie, a nauczyciel stwierdzi, że jest ono warte nie więcej niż trzy minus, to czy twoje wypracowanie pozostanie fajne, czy nie? No tak średnio raczej. Uwaga, teraz będzie warunkowanie! Czy jeśli markowe ubrania, makijaż, „normalna” fryzura, praca, hobby i znajomi zostaną zaakceptowane przez mitycznych „ludzi”, pochwalone i pogłaskane po główce, to zostaną one powiązane z „pozytywną” emocją”? No tak, bo ludziom się podoba, a już wcześniej uzgodniliśmy, że jeśli ludziom się podoba, to ma prawo podobać się także tobie. I poczujesz się dobrze oraz zaczniesz utożsamiać ten „pozytywny” odbiór z samymi markowymi ubraniami, fryzurą, makijażem i tak dalej. Natomiast jeśli twoje ubrania, makijaż (lub jego brak), fryzura, praca, hobby i znajomi powiązani zostaną z negatywnym odbiorem otoczenia, to czego się nauczysz? Tego, że zaczniesz czuć się źle ze swoimi ubraniami, makijażem (lub jego brakiem), pracą, hobby i znajomymi. Oraz że (być może) nie warto przypłacać dyskomfortem swojego komfortu (!). Czy to karmi system? Oczywiście. W ten sposób można zarówno manipulować „preferowanymi” przez System sposobami na życie, jak i sprawić, że ludzie pod płaszczem iluzorycznej „akceptacji” pozostaną nieszczęśliwi, ponieważ nikt inny nie może sprawić, że będą szczęśliwi, niż oni sami. No ale przecież nie tego zostali nauczeni, prawda?
·         Po piąte – upewnijmy się, że wszyscy są równi, ale niektórzy z nas są równiejsi
Wszyscy jesteśmy równi, nie? Trąbią o tym media, trąbimy o tym my sami. Ale czy tak jest w rzeczywistości? Ilu studentów powie dzień dobry rektorowi uczelni, a ilu sprzątaczce? W jaki sposób odnosimy się do bezdomnego, a w jaki sposób do eleganckiego pana w garniturze? Jak będziesz rozmawiać z szefem, jak z współpracownikiem na podobnym stanowisku, a jak z kimś na niższym stanowisku? Komu prędzej pożyczysz miłego dnia – osobie uznanej przez ciebie za atrakcyjną, czy osobie uznanej przez ciebie za nieatrakcyjną? Komu ustąpisz miejsca w autobusie – zadbanej pani w średnim wieku, kobiecie w ciąży czy bezdomnej, starszej kobiecie? Kogo najpierw obsłużysz w luksusowym salonie z kosmetykami – panią w płaszczu od światowego projektanta, czy dziewczynę w dresie? Dzieje się tak dlatego, że podświadomie „odbieramy” wdrukowaną w System (a przez to także i w nas) hierarchię i okazujemy większy szacunek osobom, które znajdują się w tej hierarchii wyżej. Ciężko to przyznać przed sobą samym, ale tacy właśnie jesteśmy i bez zrozumienia tej trudnej prawdy trudno będzie nauczyć się nam omijać limity Systemu. Nie oznacza to, że musimy tacy być. Możemy wybrać równe traktowanie ponad hierarchię i zmieniać podświadomość naszymi świadomymi akcjami zorientowanymi na równość.
·         Po szóste – wmówmy ludziom, że to normalne, że ktoś każe im jeść, pić i załatwiać potrzeby fizjologiczne o danych godzinach
I że to zupełnie przypadkowo pokrywa się z ideą więzienia. Już w szkole wolno nam wypakować kanapkę po tym, jak zadzwoni dzwonek, ponieważ jedzenie kanapki wtedy, kiedy odczujemy głód (czasami na lekcji) wiąże się ze znanym już nam brakiem szacunku do autorytetu (nauczyciel) oraz z brakiem dyscypliny. Co z tego, że prawie (jeśli masz szczęście) posikasz się, wstrzymując mocz na lekcji, bo pani nie wypuściła cię do toalety? Pani tylko korzysta z autorytetu, a niemożność wstrzymania moczu lub też trudność z tym związana wiąże się z brakiem dyscypliny. I kółko się zamyka!
·         Po siódme – wyśmiewajmy i zwalczajmy egalitaryzm, wmówmy ludziom, że hierarchia jest oczywista
Bo to jest tak – z jednej strony trzeba być dobrym, trzeba się dzielić, trzeba być koleżeńskim, uprzejmym i taktownym, a z drugiej strony raczej nie należy lub nie wolno. Chcesz traktować szefa na równi ze sprzątaczką – co za brak szacunku! (niby do szefa, ale chyba bardziej do sprzątaczki). Chcesz odnosić się tak samo do starszych jak do dzieci – co za brak szacunku! Nie chcesz tytułować profesora doktora habilitowanego wszystkimi jego tytułami, a w zamian odnosisz się doń: „proszę pana” – cóż za brak szacunku! Aż chce się w tym miejscu zacytować Erica Cartmana z jego słynnym Respect my authority! I tym sposobem przenosimy się spójnie do punktu ósmego!
·         Po ósme – dokładnie wdrukujmy w ludzi szacunek dla autorytetu
Bo autorytet trzeba szanować! Jak nie, to wymykasz się Systemowi spod kontroli, dlatego wszystkie powyższe manipulacje mają temu zapobiegać. Ludzie zakompleksieni, smutni, zagniewani, zazdrośni, poobrażani i skłóceni, podzieleni, zalęknieni i zapatrzeni w swoje ego są niezdolni do zdania sobie sprawy ze wszystkich manipulacji, jakim są poddawani, a już na pewno są niezdolni do jakiegokolwiek sprzeciwu, który byłby choćby w najmniejszym stopniu zatrważający dla Systemu Kontroli (bo można ich łatwo ustawić na miejsce pociągając za któryś sznureczek). Dlatego właśnie Systemowi tak bardzo zależy na utrzymaniu iluzji o konieczności szanowania autorytetu.
·         Po dziewiąte – wmówmy im, że są nieskuteczni i potrzebują pomocy w dziedzinach, które w rzeczywistości zależą od nich samych
Wmówmy im, że jeśli mają problem z alkoholem, powinni udać się na odwyk lub na terapię, ponieważ nie są niezdolni do rzucenia alkoholu. Sprawmy, że uwierzą, że pani psycholog lub pan psychiatra mają większą moc sprawczą nad ich nałogiem, niż oni sami. Sprawmy, by w sprawie wszystkich, nawet nieistotnych wyborów radzili się innych, by samodzielnie nie mogli podjąć decyzji o kolorze koszulki, jaką dzisiaj ubiorą. W rzeczywistości jesteśmy jedynymi osobami mającymi wpływ na nas samych. Tylko my możemy sprawić, że będziemy szczęśliwi, tylko my możemy rzucić nałóg. Można to zrobić z chwili na chwilę, ale aby było to możliwe, trzeba najpierw uwierzyć we własną skuteczność. Brak poczucia własnej skuteczności karmi System, ponieważ ludzie przekonani o tym, że ich skuteczność zależy od pomocy lub opinii innych nie stanowią żadnego zagrożenia, bo można łatwo ustawić ich na miejsce pociągając za któryś sznureczek. 3
·         Po dziesiąte – faworyzujmy cechy spójne z Systemem, obśmiejmy te niespójne
Jesteś wrażliwy? Masz dobrą naturę? Starasz się być pomocny? Jesteś może kreatywny, zdarza ci się myśleć nieszablonowo? Czy jesteś inteligentny i masz zdolność do empatii? Jeśli tak, to jesteś… bezużyteczny! Właśnie tak! Jeśli jesteś wrażliwy – to jesteś słaby. Masz dobrą naturę? – Jesteś naiwny. Starasz się być pomocny? – Jesteś żałosny. Jesteś kreatywny? – Trzeba cię dostatecznie długo obśmiewać i krytykować, żebyś już więcej nie pomyślał o byciu kreatywnym! Jesteś inteligentny i empatyczny – jesteś moralciotą oraz…. Ogromnym zagrożeniem dla Systemu Kontroli. Nie chcemy cię tutaj. Albo zidiociejesz lub zobojętniejesz, albo…



"Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami i za siedmioma morzami, żyła sobie krówka ciągutka. Była wyjątkowa i chujowa.
Czepiała się innych zwierzątek, które zamieszkiwały pobliski lasek o wszystko. O to, że małpa myje się za często, o to, że lisek ma za długi ogonek, o to, że niedźwiedź za wolno biega, a ptaszek Teodor naśladuje szczekanie psa myśliwego, bo umie. Wkurwiły się zwierzątka:
-Co to jest? Co to za krówka ciągutka? Skąd ona może wiedzieć lepiej co dla nas jest dobre? Krówka nie była zadowolona, że zwierzątka chcą decydować o sobie. Z pomocą kumatego rolnika Patrycjusza zamknęła je w gospodarstwie i rzekła im tak oto:
-Teraz to ja decyduję o waszym losie. Ja decyduję za was, bo same nie potraficie być szczęśliwe. I zabrała małpie mydełko. I skróciła liskowi ogonek. I ptaszek przestał szczekać. Ale wcale się zwierzątkom nie polepszyło, a wręcz przeciwnie, wszystkie bardzo posmutniały.
- No co za niewdzięczna hołota, no, przecież chcę dla was jak najlepiej, żebyście się wszystkie ogarnęły!
Krzyczała wniebogłosy, ale nikt już jej nie słuchał, bo wszystkie zwierzątka umarły ze zgryzoty"2



… wake up.



1,2 – fragmenty utworu zespołu Kabanos pod tytułem „Folwark Zwierzęcy” 
Możecie przesłuchać tutaj
3 - W pomocy psychologa czy psychiatry nie ma niczego złego. Czasami jest ona niezbędna na pewnym etapie, chciałam jedynie ukazać, jak duży wpływ na nasze życie ma poczucie własnej skuteczności lub jego brak. Nałóg można rzucić samodzielnie, można też rzucić go z czyjąś pomocą - to zawsze będzie wybór i nie ma lepszego czy gorszego sposobu na pozbycie się nałogu.